Obraz artykułu Me Rex: Jesteśmy postrzegani jako zespół pop-punkowy albo emo, ale sam tego nie słyszę

Me Rex: Jesteśmy postrzegani jako zespół pop-punkowy albo emo, ale sam tego nie słyszę

Myles McCabe powołał Me Rex do życia w 2018 roku jako bedroompopowy, nieco hałaśliwy i często przebojowy projekt solowy, którego utwory dotyczyły przyjaźni, przebaczenia, radości oraz... dinozaurów. Pierwotne założenia szybko wyrosły poza tak skromną formułę i przerodziły się w działający w pełnym wymiarze zespół.

Ubiegłoroczny debiut Me Rex, album "Megabear", okazał się zaskakującym pomysłem przypominającym konstrukcję powieści "Gra w klasy" Julio Cortázara - pięćdziesiąt dwa krótkie (większość trwa trzydzieści dwie sekundy) utwory miały być odsłuchiwane w losowej kolejności, co pozwoliłoby każdorazowo nadawać temu doświadczeniu nowego charakteru. Obecnie zespół wrócił do nagrywania czteroutworowych EP-ek zainspirowanych dinozaurami - po "Stegosaurus" z 2020 roku, w tym ukazały się "Pterodactyl" oraz "Plesiosaur".

Rozmowa z Soundrive (Myles McCabe - wokal, gitara, klawisze)

Nie zajmowałbym się muzyką, gdyby nie "Szkoła rocka", którą zobaczyłem, kiedy miałem mniej więcej dziesięć lat. Byłem już w trakcie nauki gry na gitarze, ale ten film sprawił, że naprawdę zapragnąłem grać.

Zanim zajmowałem się muzyką, byłem... W jakimś stopniu zawsze zajmowałem się muzyką, a jednocześnie mam długą listę zawodów, jakie wykonywałem przy okazji. W tej chwili prowadzę szkolenia w kawiarni skierowane do osób, której borykają się z barierami w znalezieniu pracy ze względu na niepełnosprawności. Uczę głównie umiejętności, jakie powinien mieć barista, co sprawia mi naprawdę dużą przyjemność.
 

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to chyba Fatboy Slim. Mocno siedziałem też w Run-D.M.C. i miałem kasetę Elvis vs. JXL, którą odtwarzałem na okrągło.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to "Expert in a Dying Field", nowy album The Beths, a zwłaszcza utwór tytułowy - to niesamowity kawał kompozytorskiego talentu.

 

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to Kurt Vonnegut i Blindboy Boatclub [irlandzki satyryk, muzyk, podcaster i prezenter telewizyjny].

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię... Niedawno natrafiłem na zespół Zammuto i bardzo podoba mi się jego album z 2012 roku, o ile to zalicza się jako współczesna muzyka.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię... Ciekawe zagadnienie, ale wolę w ogóle nie skupiać się na sztuce, której nie lubię... A przynajmniej nie wtedy, kiedy jestem nagrywany.

 

Najbardziej w koncertach lubię... Powoli coraz więcej osób zaczyna śpiewać razem z nami podczas koncertów, co jest niesamowitym doznaniem i zarazem bardzo przydatnym, bo zazwyczaj zapominam części słów.

Nasza muzyka jest porównywana do... Wiele osób zdaje się postrzegać nas jako zespół pop-punkowy albo emo, co w ogóle mi nie przeszkadza, ale to nie jest coś, co sam słyszę w naszej muzyce. Większość pozostałych porównań trafia mniej więcej w nasze inspiracje - Frightened Rabbit, Los Campesinos! czy The Mountain Goats.

 

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "O Superman" Laurie Anderson. To utwór, który wydaje się nie podlegać żadnym regułom dotyczącym struktur, jakie kompozycja powinna zawierać i to w tak dużym stopniu, że prawie nie jest utworem. A jednak to wszystko działa bez zarzutów. To prawdziwy wyczyn kompozytorski, ale sprawia wrażenie, jakby nie wymagał żadnego wysiłku.

 

W wolnym czasie lubię brać długie kąpiele, spędzać czas z moją partnerką i z moimi kotami albo oglądać telewizję i grać w gry wideo jednocześnie.

 

Mój ulubiony cytat to: Dawno, dawno temu, na Tralfamadorii żyły stworzenia, które w niczym nie przypominały maszyn. Były zawodne. Były mało wydajne. Były niekonsekwentne. Były nietrwałe. Nieszczęsne te stworzenia żyły w obsesyjnym przekonaniu, że wszystko, ci istnieje musi mieć jakiś cel i że niektóre cele są wyższe od innych. Stworzenia większość swego czasu spędzały na próbach ustalenia, w jakim celu istnieją one same. A ilekroć ustaliły rzekomy cel własnego istnienia, cel ten wydawał im się tak niski, że stworzenia ogarniał niesmak i wstyd. Aby więc nie musiały służyć niskiemu celowi, postanowiły wybudować maszynę, która mu posłuży. W ten sposób sobie pozostawiały jedynie służbę celom wyższym. Ilekroć jednak znalazły jakiś wyższy cel, okazywał się nie dość wysoki. Skonstruowano więc i maszyny do służenia celom wyższym. Maszyny zaś robiły wszystko tak doskonale, że w końcu zatrudniono je do ustalenia, jakie mogą być wyższe cele istnienia stworzeń. Maszyny z ręką na sercu odpowiedziały, że stworzenia owe nie mają w gruncie rzeczy żadnego celu. Wówczas stworzenia zaczęły mordować siebie nawzajem, gdyż ponad wszystko nienawidził rzeczy bezcelowych. Odkryły przy tym, że nawet mordować nie umieją porządnie, a więc i to zajęcie powierzyły maszynom. Maszyny zaś ukończyły robotę w czasie krótszym niż potrzebny do wymówienia słowa " Tralfamadoria".

 

To tylko jeden z wielu przykładów cytatów z Kurta Vonneguta, które uwielbiam. Jego twórczość pełna jest tych krótkich, samodzielnych historii, w których potrafił wyrazić tak wiele za pomocą tak niewielu słów. Ten cytat pochodzi z "Syren z Tytana".

 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mógł robić coś, co robiłem w dzieciństwie, grałbym w zbijaka, w kwadraty albo bawiłbym się w chowanego. Albo może raczej miałbym wolny czas, energię i byłyby wokół mnie osoby gotowe do robienia tak bzdurnych rzeczy.

 

W dzisiejszym świecie najgorsze jest... Nie wiem nawet, gdzie zacząć.

 

Polska kojarzy mi się z tym głupiutkim memem:

W kolorze ma to więcej sensu - TUTAJ

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

NEWSLETTER FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2022 Soundrive

NEWSLETTER

Najlepsze artykuły o muzyce