Obraz artykułu Psyclon Nine - "Less To Heaven"

Psyclon Nine - "Less To Heaven"

89%

Ponad dwadzieścia lat stażu; niemałe, stabilne grono odbiorców; sześć albumów na koncie i pomysł na siebie zawarty w haśle "Terror EBM", czyli połączeniu industrialnego metalu z aggrotechiem i elementami black metalu - mogłoby się wydawać, że okręt o nazwie Psyclon Nine zacumował w bezpiecznym porcie, a teraz wystarczy krzewić własną legendę, ale niespodziewanie właśnie nagrał najciekawszy album w dorobku.

Projekt Nero Belluma zawsze wymieniano jednym tchem obok Suicide Commando, Combichrist czy Velvet Acid Christ i niezaprzeczalnie jest to dla niego właściwe miejsce. Początkowe cztery albumy brzmiały jak belgijski EBM z połowy lat 90., na "Order of the Shadow: Act 1" pojawiły się blackmetalowy skrzek i industrialne riffy, a "Icon of the Adversary" całą tę wściekłość zamknął w przejrzystej produkcji. Na "Less To Heaven" dokonało się kolejne przeobrażenie - w zespół, który nadal ma w sobie wiele złości, ale potrafi ją tonować. Wie, że nie musi nieustannie grać forte, żebyśmy poczuli targające nim emocje.

 

Po nastrojowym, stopniowo zwiększającym dynamikę intro "Blood In" należałoby się spodziewać w "See You All in Hell" eksplozji dźwięków, ale gwałtownie przerwane crescendo nie zostaje zwieńczone ani agresywnym wrzaskiem, ani potężnym uderzeniem basu, ani melodyjnym riffem odgrywanym z zabójczą prędkością. Zostajemy cofnięci do początkowego etapu budowania napięcia, a kiedy Bellum odzywa się po raz pierwszy, skojarzenia bezwiednie wyrywają się w kierunku Ghostemane'a, a nie EBM-owych klasyków. Nie trzeba zresztą bujnej fantazji, żeby wyobrazić sobie w całości wyrapowany tekst na tym symetrycznym, mocno zaznaczonym bicie.

 

Początek "Money and Sex and Death" brzmi jak wprost wyciągnięty z "Anti-Icon", ale po czterdziestu pięciu sekundach Psyclon Nine w końcu podsuwa osobom rozmiłowanym w najwścieklejszym obliczu zespołu kolejny refren, przy którym nie da się usiedzieć w miejscu, a wszystko, co wpadnie w ręce chciałoby się obrócić w proch (tego poniekąd dotyczy zresztą tekst - odnajdywania przyjemności w patrzeniu, jak świat płonie). W odróżnieniu do dwóch poprzednich albumów, gniew nie został jednak zaklęty w riff czy w dwukop, kryje się w wyrazistej syntezatorowej melodii, którą z jednej strony trudno nucić pod nosem - ma w sobie coś nazbyt niespokojnego i gorączkowego - a z drugiej jeszcze trudniej się od niej uwolnić.

 

Z podobną siłą uderza "X's On Her Eyes" (czyżby tytuł nawiązywał do czarnego charakteru z komiksu "Departament Prawdy"?), gdzie początkowa partia gitarowa przypomina "Godeatgod" - wstęp do albumu "Holy Wood" Marilyn Manson - a chwilę później zaczyna jej towarzyszyć prawdopodobniej najłagodniejszy wokal w historii zespołu. Refren bierze jednak kurs na skrajnie inny nastrój - przypomina industrialrockowy przebój z lat 90. na miarę najlepszych kawałków Filter czy Stabbing Westward. Do grona zadziornych utworów można zaliczyć jeszcze "The Poison Will Deaden the Pain", które nie ma mocno zaakcentowanego refrenu, a raczej sączy tytułową truciznę w średnim tempie, zahaczając o industrial i trap metal. Pozostałe dwie trzecie wydawnictwa to natomiast rewiry, w jakich Psyclon Nine dotąd nie poruszało się często.

 

"Off With Their Heads" sprawia wrażenie celowo zarejestrowanego o kilka decybeli ciszej, brzmi jak złowieszczy szept w ciemnym pomieszczeniu; "Catastrophic" odbija w kierunku ballady spod znaku połączenia Nine Inch Nails z London After Midnight; a "Après Moi Le Déluge" przez minutę raczy nas ambientem, zanim dopuszcza pojedyncze uderzenia w klawiaturę fortepianu. Dopiero po ponad trzech minutach wyłania się z tego fragmentaryczna melodia, niemla natychmiast zagłuszona masywnymi akordami syntezatora przypominającymi filmowe wizje Randalla Dunna. Wokal, perkusja, gitara nie wybrzmiewają ani na chwilę, co samo w sobie nadaje utworowi miano najbardziej osobliwego w dorobku zespołu z San Francisco.

 

Przez czterdzieści minut dzieje się na "Less To Heaven" więcej niż w całej - i tak niepopadającej w schematy - dyskografii Psyclon Nine. Dzieje się więcej niż na albumach wielu twórców, z jakimi grupa jest zestawiana, a za przykład mogą posłużyć chociażby tegoroczne wydawnictwa Suicide Commando albo Hocico - w swojej kategorii świetne, ale działające wyłącznie w jednym trybie. Nie są to przełomowe odkrycia, ale nagranie tak świeżego materiału po dwóch dekadach na scenie, wewnątrz stylistyki o dość mocno określonych granicach jest nie lada wyczynem.


Metropolis Records/2022



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

NEWSLETTER FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2022 Soundrive

NEWSLETTER

Najlepsze artykuły o muzyce