Obraz artykułu Starszy pan i kot, tomy 1-3. Wzruszająca historia wychodzenia z żałoby dla kociarzy

Starszy pan i kot, tomy 1-3. Wzruszająca historia wychodzenia z żałoby dla kociarzy

80%

Pierwszym tytułem Waneko był "Cześć, Michael" - zbiór krótkich historyjek z życia kota w ośmiu antologicznych tomach. Można odnieść wrażenie, że historia zatoczyła koło, bo po ponad dwóch dekadach ponownie w katalogu wydawnictwa znalazły się opowieści o codzienności futrzaka, ale tym razem nie tylko urokliwe i rozczulające, ale również podszyte wyciskającym łzy dramatem.

Długość rozdziałów na ogół waha się pomiędzy czterema stronami a nawet zaledwie jedną, co czasami przypomina komiksowe paski czy skecze. Siłą rzeczy przy takiej formie zwięzłość jest konieczna, a poruszane tematy to na przykład głaskanie; zdejmowania kota z półki, na którą umiał wskoczyć, ale nie wie, jak z niej zejść albo mnóstwo całusków po powrocie właściciela z pracy. Najdłuższy rozdział dotyczy kastracji oraz irracjonalnego lęku przed tym, że właśnie tym razem dojdzie do tej jednej na kilka milionów sytuacji, gdy zwierzaka nie uda się wybudzić po zabiegu. Maleńkie opowiastki, w których każdy, kto miał kota odnajdzie siebie, ale gdyby nie było niczego ponadto, prawdopodobnie szybko by się znudziły.

 

Z początku w centrum wydarzeń znajduje się drugi z tytułowych bohaterów - nieprzypominający przedstawiciela żadnej istniejącej rasy, cartoonowy kot Fukumaru. Wystarczają cztery strony, by Umi Sakurai wycisnął pierwszą łezkę wzruszenia, bo trzeba być robotem, żeby nie uradować się na widok futrzaka uznawanego za brzydkiego w objęciach kogoś, kto w końcu docenił jego wyjątkowość. Serce nawet umiarkowanego kociarza od razu zmięknie, a na "twardzieli" autor zastawił jeszcze jedną pułapkę.

Od początku wiemy, że Fuyuki Kanada - drugi z tytułowych bohaterów - tęskni za żoną, ale nie jesteśmy pewni, z jakiego powodu. Pierwsze domysły sugerują, że niedawno został wdowcem, ale rozwijanie tego wątku przebiega z zaskakującą powściągliwością. Na ogół ujawnienie tak istotnej informacji z życia wiodącej postaci to moment kulminacyjny, związany z pełną ekspozycją przeszłych wydarzeń, ale Sakurai rozłożył akcent w odmienny sposób - na pierwszym planie cały czas dominuje relacja "starszego pana" i kota, a odległa tragedia powraca raz po raz, najczęściej w pojedynczym kadrze, jednozdaniowym wspomnieniu czy wręcz westchnięciu.

 

Scenariusz w żadnym momencie nie uderza rozpaczą z pełnym impetem, sytuuje nas raczej na pozycji równej Fukumaru, przed którym Kanada nie chce pokazywać bólu, z jakim mierzy się na co dzień. Nie oznacza to bynajmniej, że fabuła drepcze w miejscu - mimo antologicznego charakteru i strzępów informacji, w bardzo powolnym tempie posuwamy się naprzód. O zniecierpliwieniu nie może być mowy, bo próżno tutaj szukać zagadki - to raczej stopniowe wypełnianie luk w procesie, który w okolicach trzeciego tomu - kiedy Starszy Pan zauważa, że znowu się uśmiecha i znowu ma się do kogo odezwać - wyraźnie zostaje dookreślony jako powolne wychodzenie z głębokiej, paraliżującej żałoby.

Kolejne wydarzenia można podzielić na dwie kategorie. W pierwszej Kanada sytuuje kota w centrum swojego życia i podchodzi do tego bardzo poważnie. W pracy myśli o Fukumaru i nie może się doczekać powrotu do domu, przez co koleżanki podejrzewają go o romans; czyta poradniki; kupuje mnóstwo niezbędnych i zbędnych przedmiotów. W pierwszym tomie dopiero uczy się na błędach (jak kompletny amator sypie żwirek do kuwety po sam brzeg), w drugim jest już na etapie kociej obudowy telefonu i polowania na jak najsłodsze ujęcie z pupilem.

 

Druga kategoria to porządkowanie życia emocjonalnego - powoli cedzone retrospekcje; pojedyncze informacje wyjaśniające, dlaczego mimo ogromnego talentu pianistycznego i nagrania szeregu albumów, uczy obecnie w szkole; a także pierwsze wyjścia z domu po śmierci żony, otwieranie się na wieloletniego przyjaciela, przed którym dotąd skrywał rozpacz i zawieranie nowych znajomości, w tym z dawnym rywalem... oczywiście dzięki kotom. Ta dwoistość sprawdza się rewelacyjnie, na zmianę wzrusza i bawi, tworząc osobliwą i urokliwą słodko-gorzką mieszankę.

Sakurai romantyzuje koty w najwyższym możliwym, jeszcze nie zahaczającym o szaleństwo stopniu. Kiedy wchodzi w głowę Fukumaru, pokazuje jego tęsknotę za kocia mamą czy rodzeństwem albo miłość do papcia, jak określany jest Kanada, i nie ma większego sensu kłócenie się z tym za pomocą argumentów rozpoczynanych od słów: Według amerykańskich naukowców... Nie ważne, jak bliskie relacje faktycznie mogą wytworzyć się pomiędzy człowiekiem a kotem, w tym ujęciu bawią i wzruszają, a każdemu, kto tego potrzebuje niewątpliwie dodadzą otuchy.


Starszy pan i kot
Tytuł oryginalny: Ojisama to Neko

Polska, 2021-2022

Waneko

Scenariusz: Umi Sakurai

Rysunki: Umi Sakurai



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

NEWSLETTER FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2022 Soundrive

NEWSLETTER

Najlepsze artykuły o muzyce