Obraz artykułu Queenie. Matka chrzestna Harlemu

Queenie. Matka chrzestna Harlemu

79%

Biografie gangsterów można podzielić na te, których bohaterowie wybrali życie na marginesie prawa i na te, w których zostali jego ofiarami. Dla pierwszych każdy wystrzelony pocisk i każdy ukradziony banknot to powody do dumy, dla drugich konieczność, którą próbują odkupić wspieraniem lokalnej społeczności. Stephanie St. Clair należała do tych ostatnich, a jej losy to gotowy materiał na scenariuszu filmu albo komiksu.

Na ekranie St. Clair można było zobaczyć blisko cztery dekady temu w "Cotton Clubie" Francisa Forda Coppoli, gdzie została sportretowana przez charyzmatyczną gwiazdę Broadwayu, Novella Nelson. Jej rola w Harlemie widzianym oczami reżysera "Czasu apokalipsy" była jednak niewielka, a w perspektywie Elizabeth Colomby i Aurelie Levy urosła do rangi kluczowej dla kulturalno-społecznego rozwoju północnego Manhattanu. Jest nie tylko tytułową matką chrzestną dzielnicy, ale także jej sercem.

 

Wydarzenia z komiksu rozgrywają się w 1933 roku, czyli tuż po wydarzeniach z filmu, po zniesieniu prohibicji i zakończeniu Wielkiego Kryzysu. Specyfika tego miejsca w tym czasie w historii jest na tyle istotna dla zrozumienia, kim była główna bohaterka, że warto poświęcić kilka minut na zapoznanie się ze wstępem, który nie tylko zarysowuje kontekst, ale również służy za wprowadzenie w atmosferę wielkiego miasta, gdzie wciąż słychać jazz (na stronach komiksu pojawiają się między innymi Thelonious Monk i Duke Ellington) oraz wycie policyjnych syren.

Podobnie jak u Coppoli, także tutaj brutalność i bezwzględna walka o władzę w podziemiu zostały złagodzone przez zafascynowanie kulturalnym światkiem ówczesnego Harlemu. W odróżnieniu od niego, autorki "Queenie" nie zaglądają do największego przybytku białej klienteli (choć dosłownie na jednym kadrze można podziwiać wnętrze Cotton Clubu), a raczej na czynszowe imprezy, czyli swoiste domówki dla intelektualnych elit wśród czarnoskórej społeczności. Dodatkowo akcja niekiedy rozgrywa się także w retrospekcji, na Martynice, gdzie St. Clair spędziła młodość, co raz po raz pozwala odetchnąć od betonowych wieżowców, a zarazem uniemożliwia miejscu o silnej tożsamości przejęcie funkcji protagonisty. Harlem fascynuje, ale to nie jest jego historia.

 

Co ciekawe, autorkę rysunków - Elizabeth Colomba - z jej bohaterką łączą wątki biograficzne. Ona także wychowywała się na Martynice, a z czasem wybrała Nowy Jork, gdzie zaangażowała się we wspierania afroamerykańskiej mniejszości, tyle że za pomocą sztuki. Jest aktywistką i przede wszystkim malarką tworzącą portrety zapomnianych, ważnych postaci w historii sztuki osób czarnoskórych. Prace, które tworzy za pomocą farb olejnych uderzają realizmem, dbałością o szczegóły, niekiedy także frapującą symboliką - nie pozwalają prędko oderwać wzroku od płócien. W "Queenie" zdecydowała się jednak na skrajnie odmienne podejście, mimo sugerującej obszerne zastosowanie ornamentyki okładki, subtelne i minimalistyczne.

Po cieniowanie Colomba sięga niemal wyłącznie w scenach z przeszłości, przyprószonych podkreślającym ich osadzenie w czasie zip-a-tonem. Częściej korzysta z kontrastu czerni i bieli, bez stanów pośrednich. Taki kierunek narzuca szukanie wykraczających poza realizm rozwiązań, na przykład kiedy konieczne jest zarysowanie skąpanych w ciemnościach przedmiotów, ich kontur musi zostać poprowadzony za pomocą bieli.

 

Czasami rysowniczka idzie nawet o krok dalej i wraz z Aurelie Levy zawiesza akcję, wtrącając krótkie przerywniki pod zaskakującymi postaciami, na przykład instruktarza dotyczącego przeprowadzania loterii wyglądającego jak kadry z filmu krótkometrażowego albo planu podboju okolicy jako gry planszowej. Najciekawszym pomysłem jest zmaterializowanie gwiazdki stosowanej jako odnośnik do przypisu przez jedną z postaci, która w monologu zajmującym całą stronę prezentuje nieencyklopedyczne wyjaśnienie. Dzięki czułemu zmysłowi estetycznemu autorek, po przerzucaniu kolejnych stron, trudno nie odnieść wrażenia, że elegancją dorównują szykownym strojom, w jakich lubowała się St. Clair.

 

Jak na fabularyzowaną opowieść o gangsterach, "Queenie. Matka chrzestna Harlemu" może być niewystarczająco skoncentrowana na wątkach kryminalnych; jak na dramat, czasami brakuje jej głębszego wglądu w motywacje i przemyślenia głównej bohaterki, ale jeżeli pozbyć się potrzeby gatunkowego dookreślenia, wyłania się obraz komiksu wolnego od konwenansów, igrającego z nimi w autorski sposób i jednocześnie zachwycającego od strony wizualnej.


Queenie. Matka chrzestna Harlemu

Tytuł oryginalny: Queenie, la marraine de Harlem

Polska, 2022

Non Stop Comics

Scenariusz: Aurelie Levy

Rysunki: Elizabeth Colomba



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

NEWSLETTER FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2022 Soundrive

NEWSLETTER

Najlepsze artykuły o muzyce