Obraz artykułu Wiking. Zemsta w imię nihilizmu

Wiking. Zemsta w imię nihilizmu

85%

Legenda o Amlecie już w XVII wieku doczekała znanej na cały świat adaptacji - "Hamleta" Williama Szekspira. W wersji Roberta Eggersa przypomina jednak inne dzieło angielskiego dramaturga - krwawego "Tytusa Andronikusa", gdzie zemsta za zemstę za zemstę utrwala krąg przemocy, który potrafi przetrwać dziesiątki pokoleń. Tego rodzaju historie zazwyczaj faworyzują pomstę jednej osoby ponad drugą, ale "Wiking" zdołał uniknąć banału.

Nihilistyczne, stanowiące jedyny składnik osobowości pragnienie wymierzenia kary za przeszłe krzywdy pozwala na wykreowania zaledwie jednowymiarowej postaci, ale chociaż bohater Alexandra Skarsgårda przez większość filmu zachowuje się jak maszyna zaprogramowana w jednym celu (czego jesteśmy zresztą świadkami - pierwszy akt to krótka historia o formowaniu młodocianego Amletha), z czasem pojawia się coraz więcej rys na jego prymitywnej męskości.

 

Eggers bynajmniej nie podjął próby spojrzenia na wikingowy etos okiem współczesnego, uwrażliwionego człowieka. Pracował z szeregiem osób, które i od strony treści, i od strony wizualnej umożliwiły jak najbliższe oddanie realiów epoki, z czego można wywnioskować, że mężczyźni z północnych ludów nie zawsze musieli polegać wyłącznie na sile mięśni, nie zawsze kierowali się konwenansami skonstruowanymi wokół kultu honoru, a nawet jeżeli zdarzały się przypadki stereotypowych blondwłosych twardzieli, ich gniew nie był gwarantem sukcesu. Doskonale ukazuje to scena, w której rozjuszony, ciężko dyszący od nienawiści Amleth staje naprzeciw wrogów i rzuca się do nierównej walki z kilkoma przeciwnikami. Wydaje się, że to ten klasyczny, hollywoodzki moment, kiedy wzburzone emocje pozwalają przenosić góry i faktycznie z początku berserker bierze górę nad wrogami, ale wystarczy chwila nieuwagi, by szarża została przerwana i zakończyła się zniewoleniem.

Kadr filmu "Zemsta", Mężczyzna bez koszulki stoi z mieczem.

W podobnym, prawie-hollywoodzkim tonie utrzymany jest również finał, bo czy można wybrać na zwieńczenie konfliktu coś bardziej oczywistego od walki jeden na jednego w malowniczej, niebezpiecznej scenerii? Amleth i Fjölnir (Claes Bang) krzyżują miecze u podnóża wulkanu, otoczeni przez lawę, eksponując błyszczącą od potu muskulaturę, co przypomina ostatnie sceny z niejednego filmu ze Schwarzeneggerem albo Van Dammem. Ponownie jednak fetyszyzowana męskość nie tyle zostaje podważona, co w naturalny, zgodny z historycznymi źródłami sposób uznana za nieistniejącą. Jeżeli już Eggers chciał wyjść poza snucie opowieści bez oceniania jej bohaterów, to wyłącznie w zakresie, o jakim sam wspominał w wywiadach - sprzeciwiając się zawłaszczaniu wikingów i ich dziedzictwa przez skrajnie prawicowe ugrupowania. Jest to jednak na tyle subtelne przesłanie, że nacjonaliści z mjölnirem zawieszonym na szyi prawdopodobnie i tak nie będą w stanie go odczytać.

 

Walka w otoczeniu aktywnego wulkanu wyróżnia się także z dwóch innych powodów - choreografii i zdjęć. Większość obserwujemy w szerokim kadrze, bez gwałtownych cięć i innych technik pozwalających na kamuflowanie niedociągnięć. Skarsgård i Bang naprawdę musieli nauczyć się tych ruchów, co wnosi do bajkowego otoczenia solidną dawkę realizmu. Jarin Blaschke odpowiadał za zdjęcia w obydwu wcześniejszych filmach Eggersa ("Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii" i "Lighthouse"), więc co do jego wyjątkowego talentu i unikalnego spojrzenia nie można mieć najmniejszych wątpliwości. Tutaj zachwycił jednak przede wszystkim pierwszym starciem dorosłego Amletha, najazdem berserków na wioskę zlokalizowaną gdzieś na terenie Rusi. Całość została zrealizowana w jednym ujęciu, które najlepiej obejrzeć kilkukrotnie, bo za każdym razem na drugim planie da się wyłapać kolejne smaczki. To wyjątkowo trudny sposób kręcenia nawet wówczas, gdy śledzi się tylko głównego bohatera i akcję związaną wyłącznie z nim, a co dopiero przy koordynacji szeregu aktorów i aktorek z bliższego oraz dalszego tła.

Kadr z filmu "Zemsta". Przebrana postać stoi pośrodku ruin,

Blaschke mógł się również sprawdzić w kilku surrealistycznych scenach, wyzwalających od ograniczeń narzucanych przez fizyczne właściwości świata przedstawionego, które mogą okazać się dezorientujące dla widzów. Z jednej strony są tutaj brud, krew i skrajny realizm; z drugiej wizje snute przez wieszczkę (Björk) czy zstępująca z Valhöllu walkiria, ale da się te pozorne skrajności pogodzić, kiedy uświadomimy sobie, z jakiej perspektywy obcujemy z tą historią - mamy ją widzieć tak, jak widzieliby ją wikingowie. Nadnaturalne zjawiska są tylko projekcjami wierzących w nie umysłów, którym my także powinniśmy się poddać, żeby lepiej zrozumieć, w jakim otoczeniu osadzono akcję i co motywuje jej bohaterów.

 

"Wiking" jest najbardziej dosłownym z filmów Roberta Eggersa. Poza oczywistymi zbieżnościami z "Hamletem", da się w nim dostrzec podobieństwa do "Sagi winlandzkiej" Makoto Yukimury czy filmów Hrafna Gunnlaugssona, ale wzbogaconych o wizualny majstersztyk, który choć skromny w środkach wyrazu, zapiera dech w piersiach i stał się już znakiem firmowym nowojorskiego reżysera w jego jak dotąd nieskazitelnie doskonałej filmografii. Niewielu innych współczesnych twórców może poszczycić się tak dużym zaufaniem, by otrzymać od studia budżet wynoszący blisko sto milionów dolarów na artystyczne, niełatwe w odbiorze przedsięwzięcie. Można mieć wątpliwości, czy Amleth ostatecznie faktycznie zatriumfował, nie ma ich co do tego, że "Wiking" jest zwycięstwem kina autorskiego w realiach zdominowanych przez rebooty, spin-offy i requele.


Wiking

Tytuł oryginalny: The Northman

USA/Wielka Brytania, 2022

New Regency Pictures

Reżyseria: Robert Eggers

Obsada: Alexander Skarsgård, Anya Taylor-Joy, Nicole Kidman



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

NEWSLETTER FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2022 Soundrive

NEWSLETTER

Najlepsze artykuły o muzyce