Soundrive Festival 2022

Obraz artykułu 5 płyt: Low Island

5 płyt: Low Island

Debiutancki album brytyjskiego Low Island (ubiegłoroczne "If You Could Have It All Again") dostarcza energetycznych kawałków, hipnotycznych refrenów i pełnych skupienia, melancholijnych momentów, a oto płyty, które wpłynęły na jego brzmienie.

LCD Soundsystem - "American Dream"

Odkryliśmy LCD Soundsystem dość późno - "American Dream" było naszym pierwszym kontaktem z ich muzyką - ale wpływ zespołu Jamesa Murphy'ego na nasz pierwszy album okazał się ogromny. LCD pokazało tutaj, że spójność wydawnictwa nie jest czymś koniecznym. To coś, nad czym mogą dywagować recenzenci, a nie coś, do czego powinien dążyć artysta.

 

Murphy ze spółką zaczerpnęli od innych twórców to, czego akurat potrzebowali - rytmy Talking Heads, precyzję Kraftwerk, bity Pixies i nonszalanckie teksty najeżone ukrytymi znaczeniami, a także uśmiech satysfakcji Jonathana Richmana z The Modern Lovers. Wszystkie te odniesienia współistnieją w ich muzyce bez cienia wstydu, łączy je pragnienie stworzenia czegoś wyjątkowego i ekscytującego.

Usłyszenie "American Dream" po raz pierwszy było dla nas ekscytującym momentem. Jest w tej muzyce hałaśliwa energia - jednocześnie dzika i pozwalająca się kontrolować - której brakuje w muzyce inspirowanej elektroniką. Są syntezatory utrzymane w punkowym duchu, podkreślające warknięcia Murphy'ego, a wszystko to razem wyraźnie wskazuje w jednym kierunku - koncerty. To album, który należy posłuchać na żywo, coś, czego mieliśmy szczęście doświadczyć na festiwalu All Points East w 2017 roku. [Jacob Lively].

LCD Soundsystem - "American Dream" na spotify.

Neil Young - "After the Goldrush"

Są artyści, do których zawsze wracam, kiedy muzyka zaczyna mnie rozczarowywać, na przykład Nina Simone, Arthur Russell, Nick Drake, Joni Mitchell i Neil Young - każde z nich pozwala na regenerację. Nasz pierwszy album jest kulminacją mniej więcej sześciu lat pracy. Po drodze było wiele momentów, w których wszystko wisiało na włosku i wtedy zawsze wracałem do tych artystów, a zwłaszcza do "After the Goldrush" Neila Younga, który przypomina mi, dlaczego w ogóle zaangażowałem się w muzykę oraz komponowanie piosenek.

 

Wciąż zaczynam ćwiczenia wokalne od śpiewania "Only Love Can Break Your Heart", a nasza płyta jest w pewnym sensie odpowiedzią na jeden z wersetów z tego utworu: When you were young and on your own, how did it feel to be alone? Wiele kawałków z albumu powstało w podobny sposób, na przykład aranżacje z "After the Goldrush" - tylko wokal i gitara, czasami z "tradycyjnym" podkładem zespołu. Zaczynaliśmy od tego momentu, czasami tak mocno wycinając oryginał, że trudno byłoby rozpoznać podobieństwa pomiędzy punktem początkowym a końcowym, z wyjątkiem niektórych fragmentów melodii. Otwierające album "Hey Man najbardziej pasuje do tego opisu. To kolejna odpowiedź na jeden z wersetów z "Only Love Can Break Your Heart": Someone should call him and see if he can come out, try to lose the down that he's found [Carlos Posada].

Neil Young - "After the Goldrush" na spotify.

Ricardo Villalobos - "Alcachofa"

Jedną z naszych ulubionych piosenek wszech czasów jest "The Rip" Portishead. Ten bezzasadny, pojedynczy hi-hat w drugiej minucie i trzydziestej trzeciej sekundzie - umieszczony wśród licznych przemyślanych dźwięków - stał się dziwnie fascynujący i sprawiał, że zacząłem zadawać sobie pytanie: Dlaczego? W przeciwieństwie do wielu oczywistych, przewidywalnych zagrań, miałem wrażenie, że nie ma żadnego praktycznego powodu, dla którego ten niewinny dźwięk wybrzmiał w utworze. Intencje artysty są tutaj niemożliwe do odgadnięcia, a co może być bardziej fascynującego od dociekania, dokąd twórca zmierza i dlaczego? Albumem pełnym podobnych momentów jest "Alcachofa" Ricardo Villalobosa, która utrzymane jest w łagodnej, ale pełnej napięć otoczce, co prowokuje do ciągłego stawiania pytań, ale nie można się spodziewać choćby jednej odpowiedzi...

Przypomina to znalezienie się w pokoju hotelowym, gdzie meble zawsze znajdują się we właściwym miejscu, ale są też drobne, niepokojące zagadki, na przykład dlaczego kapcie są w zlewie? Dlaczego pilot do telewizora jest w poszewce? Na "Alcachofie" przykładami tego są chociażby zanikanie wokalu w "Easy Lee" (zestawione z perkusją, która brzmi jak odgłosy hydrauliczne) albo pojedyncze uh-huh w "Dexter". Staraliśmy się umieścić podobne, subtelne zagadki w naszej muzyce, szczególnie w "Hey Man" i "What the Hell (Are You Gonna Do Now?)".

 

"Alcachofa" pokazuje w dodatku, jak bardzo emocjonalna i refleksyjna może być elektroniczna muzyka taneczna, na przykład poprzez melodię w "Dexter", opisaną jako czyste Joy Division przez nieżyjącego Andrew Weatheralla, który nagrał cover tego utworu; wojowniczy, ale niepewny "I Try To Live, Can I Live?" czy hipnotyczną mantrę w "What You Say is More Than I Can Say", które przypomina niespokojnego ducha przełomu wieków z "Everything In Its Right Place" z "Kid A" Radiohead - kolejnego ulubionego album Low Island [Jamie Jay].

Płyta Ricardo Villalobos - "Alcachofa" w teleofnie.

Tame Impala - "The Slow Rush"

W 2019 roku po raz pierwszy zagraliśmy na festiwalu Glastonbury, ostatnim przed pandemią. Przyjechaliśmy w późne, piątkowe popołudnie, zaczęliśmy rozkładać namioty w palącym słońcu i popijaliśmy jakiś tajemniczy napój, który wymyśliłem razem z Carlosem (coś w rodzaju domowej roboty sangrii). Zbiegliśmy do The Other Stage w samą porę, żeby o zachodzie słońca złapać Tame Impala - kurz, dym ze sceny, efekty gitarowe, lasery i cały tłum upitych ludzi. Wracałem w pamięci do tego szczęśliwego wspomnienia w trakcie pandemii, dzięki niemu radziłem sobie z covidowym niepokojem.

"The Slow Rush" to album przygotowany na stadiony, nagrany w słynnym sypialnianym studiu. Kevin Parker pokazał nam, że nie potrzebujemy znanego producenta, zespołu kompozytorów z Los Angeles ani drogiego studia - wszystko możemy zrobić sami. Dla zespołu, który zawsze chciał działać na własnych zasadach jest to ogromnie inspirujące. Produkcja Kevina była inspiracją dla naszego brzmienia [Felix Higginbottom].

Tame Impala - "The Slow Rush" na spotify.

Radiohead - "A Moon Shaped Pool"

Radiohead od zawsze sprawiało wrażenie wielkiego zespołu, są nie tylko lokalnymi tytanami, ale także wieloletnim źródłem inspiracji i motywacji. "A Moon Shaped Pool" ukazało się w tym samym roku, w którym założyliśmy Low Island. W obserwowaniu, jak dzięki tej fantastycznej płycie nasi bohaterowie wychodzą z długiej hibernacji, było coś pocieszającego i dodającego odwagi.

W tamtym czasie dopiero zaczynaliśmy naszą podróż, musiały minąć kolejne cztery lata, zanim odważyliśmy się podjąć wyzwanie stworzenia albumu, a płytę naszych mistrzów z rodzimego miasta zawsze postrzegaliśmy jako coś godnego naśladowania i podziwu. "A Moon Shaped Pool" zostało nagrane w słynnym studiu La Fabrique na wsi we Francji. Mieliśmy wielką frajdę, próbując naśladować tworzenie w tego rodzaju odizolowanym środowisku w Côte-d'Or, ale nie zakończyło się to powodzeniem [cały zespół].


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

NEWSLETTER FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2022 Soundrive

NEWSLETTER

Najlepsze artykuły o muzyce