Devours: We współczesnej muzyce najbardziej lubię queerową, eksperymentalną elektronikę

Izolacja, brak środków do życia, oddalające się marzenie o poświęceniu sztuce - pandemia wyrządziła podobną krzywdę niejednej osobie, ale pochodzący z Kanady Jeff Cancade zdołał zebrać nadludzkie siły i wyszedł na prostą, co udokumentował na podnoszącym na duchu albumie "Escape from Planet Devours".

Problemy, z jakimi borykał się Cancade miały także inny wymiar, dotyczący obrazu własnego ciała, który nie pasował do wzorca idealnego mężczyzny w homoseksualnej społeczności, do której przynależy. Stąd wziął się tytuł wydawnictwa - nawiązanie do "Ucieczki z Nowego Jorku" Johna Carpentera oraz innych filmów akcji z lat 80. i 90. czy także do wrestlingu z tamtego okresu. Devours to alter ego udowadniające, że można być innego rodzaju bohaterem - czułym i niezniewolonym przez wizerunek niewzruszonego mięśniaka.

Rozmowa z Soundrive

Nie zajmowałbym się muzyką, gdyby nie syntezator, który kupili mi rodzice, kiedy miałem jedenaście lat. Nadal go używam do całej muzyki Devours i do występów na scenie.
 

Zanim zajmowałem się muzyką, jeździłem po całej wyspie Vancouver i rozwoziłem pizzę.

 

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to cokolwiek, co było głośne i agresywne.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to album "Leftovers" indie country-folkowej artystki z Montrealu o nazwie Le Ren.

 

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to Spike Jonze, Mia Michaels [choreografka tańca] i Michel Gondry.

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię queerową, eksperymentalną muzykę elektroniczną, która pojawiła się w ostatnich latach. Jestem bardzo podekscytowany i zainspirowanym tym, co się w niej dzieje.

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię... Nie ma czegoś takiego! W każdej dekadzie istnieje wspaniała i kiepska muzyka.

 

Najbardziej w koncertach lubię oczekiwanie, intensywność i wspólnotę oraz współdzielone doświadczenie.

 

Moja muzyka jest porównywana do Depeche Mode, Robyn, Crystal Castles, Black Marble, Hot Chip, Grimes i Porches.

 

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "The Boys of Summer" Dona Henleya.

 

W wolnym czasie lubię grać w Scrabble z moją mamą.

 

Mój ulubiony cytat z filmu to: Jestem napisem na ścianie, szeptem w szkolnej klasie. Bez tego jestem niczym. Więc teraz muszę przelać krew niewinnych, chodź ze mną... Z "Candymana" z 1992 roku.

 

W dzisiejszym świecie najgorsze jest... Nie wiem nawet, od czego zacząć [śmiech].

 

Polska kojarzy mi się z kultowym domem do góry nogami!

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

NEWSLETTER FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2022 Soundrive

NEWSLETTER

Najlepsze artykuły ze świata muzyki