Kaz Bałagane - "Cock.0z Mixtape"

80%

Jedną z zalet doświadczonych artystów jest to, że mimo nieustannych poszukiwań, pewnych elementów swojej muzyki nie modyfikują. Nie stoją w miejscu, ale pewne składowe uznają za nietykalne - bez nich przekaz straciłby na sile, rozmyłby się i utracił właściwą siłę rażenia. Doskonale rozumie to siedzący po uszy w hip-hopie nowej szkoły, nieustannie zaskakujący Kaz Bałagane, u którego od zawsze stałą jest specyficzne poczucie humoru.

Może się to wydawać proste do zrealizowania, ale u Księcia Nieporządku nic nie jest tak oczywiste, jak na pozór wygląda. Jego humor stoi w opozycji do prostackich śmieszków, wygrywa celną obserwacją rzeczywistości opisaną z należytym luzem i literacką swobodą. Kąśliwe spostrzeżenia da się znaleźć - w różnych proporcjach - na każdym materiale, ale na "Cock.0z Mixtape" jest ich wyraźnie więcej niż ostatnio, zupełnie jak za czasów "Narkopopu" czy "Lotu 022".

 

Podczas odsłuchiwania "Polski gotówkowej" czy "Digital Scale Music", nasuwał się wniosek, że Kazek utemperował swoje wersy, coraz częściej opowiadał o emocjach wyciągniętych z głębi serca, chciał nadawać swoim wydawnictwom spójniejszą aurę. Z kolei tegoroczna propozycja do bardzo spójnych nie należy (na co wskazuje zresztą "mixtape" w tytule), a jedynym momentem, kiedy stołeczny raper wyraźnie uderza w poważniejszy ton jest nagrane z Avim "Szukam cienia" - Bałagane skacze tutaj na główkę do oceanu kiedyśtobylizmu, ale bez wąsa, klapków Kubota i zmanierowanego narzekania. Co prawda podobnych niespodzianek na "Cock.0z Mixtape" wiele nie znajdziemy, ale wysoki poziom pozostałych dwudziestu trzech kawałków w pełni to rekompensuje.

 

Siła tych utworów pozwala przymknąć oko na inne mankamenty, chociażby na czas trwania albumu. Siedemdziesiąt dwie minuty to za dużo, trudno przy każdym podejściu przesłuchać "Cock.0z Mixtape" w całości, ale z drugiej strony przerabianie go na raty nie stanowi większego problemu. Kazek chce przekazać bardzo wiele bez redagowania myśli, ale w żadnym momencie nie gubi się i nie obniża lotów, ciągle utrzymuje uwagę słuchaczy. Duża w tym zasługa pieczołowicie napisanych tekstów, w odróżnieniu od tych z "Digital Scale Music", w każdym udało się ująć coś wyróżniającego i charakterystycznego.

 

Już otwierająca "Mgła" zapowiada, że nie będzie tutaj miejsca na nudę. Wjeżdża pewna siebie, bez owijania w bawełnę i atakuje błyskotliwo-zabawnym: Twój ulubiony raper, kurwa, kawał downa. Proste, a działa. Żeby było jeszcze ciekawiej, Bałagane ma w sobie na tyle dużo uroku, że nawet, gdy w "Multi Pochette" uderza z: Ja jestem, kurwa, foliarzem, robi to z gracją, a kolejne wersy - między innymi te o bamboszach za szóstaka - wypluwa przy swoim firmowym beacie, sumując uliczniacką prawilność i melancholię. Nawet przy końcowym etapie płyty nie obniża formy, umieścił w nim kawałek "Dodatkowe jajko" z linijką: Zjebałem typowi zdjęcie, mordo, bo mi wyjebał ten podbród, czyli wersem, z którym wielu z nas mogłoby się utożsamić. Cały Kaz - dosadny i celnie opisujący losowe sytuacje życiowe, nawet te najbardziej błahe.

 

Najnowsze wydawnictwo Kaza Bałagane nie przynosi rewolucji, ale ten sympatyczny łobuz nie musi niczego udowadniać. "Cock.0z Mixtape" pokazuje, że jego styl już się wykrystalizował i jest rozpoznawalny od pierwszych dźwięków, a nie o każdym reprezentancie hiphopowego światka można tak napisać.


Narkopop/2021



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

NEWSLETTER FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2022 Soundrive

NEWSLETTER

Najlepsze artykuły ze świata muzyki