Black Beetle. Bez wyjścia

Amerykańska popkultura inspiruje od dekad, ale szczególnym miejscem i czasem, kiedy zachwycała także po przetworzeniu były Włochy z przełomu lat 70. i 80. Ukazywały się wówczas liczne nielegalne "sequele" pokroju "Obcego 2", "La Casa" (kontynuacja "Martwego zła") czy "Terminatora II", który okazał się... "Obcym 3". Charakterystyczne dla tych filmów było potęgowanie najmocniejszych elementów pierwowzorów do niemal przerysowanego stopnia i podobne podejście cechuje Francesco Francavillę w komiksie "Black Beetle".

W kolejnym odcinku podcastu Nightslime rozmawiamy o słabości do pulpowych historii włoskiego twórcy, który polskiej publiczności po raz pierwszy mógł pokazać w pełni autorskie dzieło (dotąd prezentował się wyłącznie jako rysownik przy między innymi "Strażnikach Galaktyki" czy "Batmanie"); o podobieństwa tytułowego bohatera do Lobstera Johnsona z "Hellboy", Green Horneta albo Rorschacha z "Watchmen"; o bogatej palecie technik graficznych służących podkręcaniu akcji do maksimum i o tym, że w sprawnych rękach nawet prosta fabuła może okazać się fascynująca.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

NEWSLETTER FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive

NEWSLETTER

Najlepsze artykuły ze świata muzyki