Weatherman, tom 2. Do zobaczenia kosmiczny kowboju

91%

Wydarzenia w drugim tomie "Weatherman" rozgrywają się w tak zawrotnym tempie, że trudno znaleźć moment na złapanie oddechu, ale jeżeli zatrzymacie się akurat przy końcówce, odtworzenie drogi, jaka dzieli walkę mecha z biofagiem-kaiju i czerstwe żarciki z początku poprzedniego tomu może okazać się niemożliwe. Dzieje się tutaj wiele, dzieje się szybko i nawet jeżeli niekiedy wkrada się chaos, trudno się od tej gnającej na złamanie karku historii oderwać.

Świat stworzony przez Jody'ego LeHeupa i Nathana Foxa wydaje się niemal tym samym, który Shin'ichirō Watanabe wykreował w "Cowboy Bebop" - w obydwu stare ciasno zazębia się z nowym; podróże w kosmosie z wcale nie aż tak odmienną codziennością od tej, jaką znamy z naszych czasów; science-fiction z szeregiem innych gatunków; lekki, komediowy ton z dramatem człowieka o ponurej przeszłości. Podkreślenie inspiracji grubą linią nie przeszkodziło jednak duetowi w wypracowaniu własnego sposobu narracji, co należy złożyć na karb przede wszystkim wyjątkowej, bardziej kolorowej niż lata 90. oprawy wizualnej.

 

Jako inspiracje Fox wymienia między innymi filmy Edgara Wrighta i Terry'ego Gilliama, klasyczne animacje Disneya stworzone przez Dona Blutha (oraz jego późniejsze dzieła, chociażby "Pradawny ląd") i równie kultowe wytwory Chucka Jonesa znanego ze "Zwariowanych melodii" czy "Toma i Jerry'ego", a do tego artystyczne komiksy autorstwa Alberto Breccii i Moebius - rozstrzał stylistyczny wyjątkowo szeroki, ale to nie jest zaledwie wyliczanką bohaterów z osobistego panteonu bogów popkultury. W "Weatherman" można odnaleźć elementy twórczości zapożyczone od każdego z nich.

Obecność Gilliama przejawia się nie tylko w dalekim od sterylności i elegancji futuryzmie znanym z "Brazil" czy "12. małp". Reżyser wywodzący się z grupy Monty Python przy kilku okazjach podkreślał, jak ważna jest dla niego praca ze scenorysem, którego nie traktuje wyłącznie jako narzędzia ilustrującego sceny zawarte w scenariuszu - często właśnie przez obraz na papierze konstruuje kluczowe elementy swoich filmów. W "Weatherman" myślenie obrazem także jest zauważalne, zwłaszcza w scenach akcji, których tym razem zaserwowano wyjątkowo wiele.

 

Od Blutha Fox zaczerpnął łączenie skrajności - poważnego tonu z rysunkami wyglądającymi na skierowane dla młodszych odbiorców; od Jonesa niezwykle ekspresyjną mimikę tworzoną przy użyciu niewielu szczegółów fizjonomii (widać to najlepiej u fenomenalnie zaprojektowanej, wyraźnie ukazującej emocje w każdym grymasie agentki Cross); od Brecci gęsto słane linie i cienie oraz tendencję do abstrakcji; a od Moebiusa wyraziste, mocno skontrastowane kolory (co należy zapisać także na konto Moreno Dinisio). Nawet tak drobnemu elementowi, jak onomatopejom nadano unikalny charakter - są wąskie, ostre, szarpane, podsycają napięcie i potęgują dynamikę.

Przy całym tym przepychu fabuła ani na chwilę nie zostaje w tyle. W jednym momencie wpada w sidła schematyczności (ostrzelanie szybu wentylacyjnego, w którym ukrył się przeciwnik i opuszczenie bazy bez sprawdzenia, czy pociski rzeczywiście dosięgnęły celu to zagranie z podręcznika do kręcenia stereotypowych filmów akcji z lat 80.), w pozostałych w dobrym tempie, z akcentami uniemożliwiającymi oderwanie uwagi wiedzie nas przez kolejne lokacje. To niby typowa historia z jasno określonym celem, gdzie ważniejsza od jego osiągnięcia jest droga, jaką trzeba przebyć, ale skrywa tak wiele smaczków i ciekawych rozwiązań, że nie brakuje jej świeżości.

 

Ziemianie zarażeni wirusem-bronią; przemieniani w pożywkę niczym dzieciaki z "The Promised Neverland"; polityczne rozgrywki i plany gentryfikacji Ziemi traktowanej jak zła dzielnica galaktyki, którą należy zaorać i odbudować jako modne miejsce; poszukiwanie dysku z pamięcią Iana Blacka, wcześniejszego wcielenia oskarżonego o zabójstwo milionów pogodynka, Nathana Brighta - wątki przenikają się, na przemian wychodzą na pierwszy plan i wycofują się na odleglejszy, a zwrot akcji na ostatnich stron każe czekać w napięciu na kolejny tom.

 

"Weatherman" bazuje na dość prostym, niesilącym się na przesuwanie granic konwencji scenariuszu, ale odnajdującym w jej wnętrzu wystarczająco dużo ciekawej treści, by nie trącić wtórnością, a w dodatku podsycony został znakomitymi choreografiami scen akcji i wyjątkową oprawą graficzną. To znakomita pozycja zarówno dla starych wyjadaczy science-fiction, jak i dla osób, które po przygody w kosmosie sięgają okazjonalnie, tylko wtedy, gdy mają do zaoferowania znacznie więcej niż klasyczną walkę dobra ze złem.


Weatherman

Polska, 2021

Non Stop Comics

Scenariusz: Jody LeHeup

Rysunki: Nathan Fox


Weatherman, tom 1. Zanosi się na krwawą zemstę


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

NEWSLETTER FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive

NEWSLETTER

Najlepsze artykuły ze świata muzyki