W kwestii wolności tworzenia Popol Vuh stanowił totalne przeciwieństwo Amon Düül. W komunie każdy pomysł musiał być wdrożony w działanie, jeżeli taka była wola jego autora, Popol Vuh było natomiast typowo kapelą wodzowską - wszystko zależało wyłącznie od Floriana. Najlepszym dowodem na to jest ograniczenie składu do minimum - dodatkowego klawiszowca i perkusisty. Niestety w 1972 roku lider projektu zamienił wolnościowe ideały na fundamentalne chrześcijaństwo, które postanowił propagować w swojej artystycznej działalności. Stwierdził też, że syntezator wpływa negatywnie na ludzką duszę i odsprzedał swój instrument Klausowi Schulze. Jako neofita zajął się akustyczną i fortepianową muzyką, próbował śpiewać, ale świadom swoich ułomności wyszukał lepszy głos - koreańską wokalistkę Djong Yun. Mimo totalnej przebudowy brzmienia Popol Vuh, zagraniczna prasa wciąż wrzucała projekt do worka z napisem "krautrock".

 

Gdy Zachodni świat zachwycał się gitarowymi bożyszczami, w Niemczech narodziło się coś zupełnie innego - muzyka elektroniczna, jakiej Pierre Schaeffer czy założyciele Studio Für Elektronische Musik nie wymyśliliby w najśmielszych wizjach. Kluczowym klubem dla tego okresu był Zodiak Free Arts Lab utworzony w 1967 roku w Berlinie Zachodnim. Miejsce to przyciągało wszystkich muzyków, dla których priorytetem było eksperymentowanie. Jak wspomina Klaus Schulze: "Wieczorami mieliśmy tam próby, a właściciele klubu po prostu otwierali drzwi. Nie był to koncert, ale próba, którą oglądała publiczność". Występy odbywały się codziennie i codziennie przyciągały zainteresowanych, co dla współczesnej kultury koncertowej jest nieosiągalnym marzeniem. Nie były to jednak koncerty w tradycyjnym rozumienia tego słowa. Zodiak tworzyły dwie sale - wymalowana w całości na biało oraz wymalowana w całości na czarno - w obydwu stało mnóstwo instrumentów ("żywych" i elektronicznych), na których mógł grać każdy i zawsze. Oprócz Schulze, częstymi gośćmi byli muzycy między innymi Tangerine Dream, Ash Ra Tempel i Agitation Free. Klub przetrwał niespełna dwa lata, ale na zawsze wpisał się w historię niemieckiej muzyki. Jeden z jego założycieli - Conrad Schnitzler - przez chwilę udzielał się w Tangerine Dream, później dołączył do drugiego założyciela oraz do Szwajcara Dietera Moebiusa i tym sposobem powołany został nowy projekt - Kluster.

 

Urodzony w 1934 roku Roedelius przekazywał przez muzykę osobiste doświadczenia z II wojny światowej, a był między innymi wcielony do najmłodszych oddziałów wojsk Hitlera. Twierdził, że jego muzyka opiera się na życiu, a nie na tworzeniu sztuki. Dzięki unikalnemu charakterowi, projekt Kluster stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych na krautrockowej scenie. Nikt z tercetu nie był muzykiem, nie potrafili grać na żadnym instrumencie, ale rozwój technologii pozwolił na stworzenie dźwięków doskonale obrazujących ich intencje. Moebius czuł dodatkowo potrzebę zwalczania schlager musik, głupich tekstów i melodii, do których większość Niemców codziennie się śmiała. Uważał, że dla osób z zagranicy muzyka ta wygląda groteskowo ze względu na język, ale nie wiele różni się od na przykład Elvisa Presleya.

 

Po wydaniu trzech albumów, Schnitzler zrezygnował, a nazwa projektu została zmieniona na Cluster. Debiutancki, eponimiczny album zawiera trzy nienazwane utwory - piętnastominutowy, siedmiominutowy i dwudziestojednominutowy. Komercyjne samobójstwo? Magazyn The Wire umieścił krążek w rankingu One Hundred Records That Set The World On Fire, a fani niemedialnych brzmień zabijali się o własny egzemplarz. W 1974 roku Cluster porzuciło Berlin na rzecz wsi. Roedelius i Moebius nawiązali współpracę z gitarzystą Neu! - Michaelem Rotherem i powołali nowy twór - Harmonia. Na jeden z ich koncertów w Hamburgu wybrał się poszukujący nowego brzmienia Brian Eno. Zafascynowany wyjątkowymi, ambientowymi dźwiękami zaoferował swoją pomoc przy kolejnych nagraniach. Po krótkiej współpracy, odszedł jednak, by zarejestrować materiał z Davidem Bowie'em, a Harmonia kontynuowała działalność we wcześniejszym składzie.

Najpłodniejszym muzykiem krautrockowym był Klaus Schulze, który w swojej trwającej pięć dekad karierze nagrał przeszło sześćdziesiąt albumów. Zanim rozpoczął solową działalność, przez chwilę grał na perkusji w Tangerine Dream. W 1970 roku, w klubie Zodiak, poznał Manuela Göttschinga i Harmuta Enke, z którymi założył Ash Ra Tempel. Wytrwał tylko rok i rozpoczął tworzenie pod własnym nazwiskiem. Brzmienie dwóch pierwszych albumów ("Irrlicht" i "Cyborg") było tak niespotykane, że najtęższe głowy ówczesnego świata muzycznego nie potrafiły stwierdzić, jakiego Schulze użył instrumentarium. Artysta wspomina, że w wielu początkowych wywiadach pytano go, czym jest syntezator. Instrument był tak nowy, że nie wielu wiedziało o jego istnieniu. Co ciekawe niewielu wiedziało także, jak się nim posługiwać, więc Klaus i inni muzycy, kręcili gałkami we wszystkie strony, kompletnie nie wiedząc, jaki za chwilę uzyskają dźwięk. Nawet dzisiaj Schulze nie jest w stanie odtworzyć dokładnie tych samego odgłosów, jakie niegdyś zdarzało mu się wydawać ze swoich wczesnych syntezatorów.

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive