Dom Zły - "Śnisz bory tak gęste"

80%

Żyjemy w trudnych czasach. Pandemia koronawirusa, szerzące się antypatie, wykluczanie ludzi o odmiennych poglądach i przekonaniach, szeroko zakrojone konflikty międzynarodowe - to tylko niektóre z problemów uderzających nas obuchem między oczy. W obliczu tych wszystkich zmagań konieczne bywa wyładowanie energii, a jednym ze sposobów może być muzyka. Najlepiej wściekła, do granic przeszyta frustracją i goryczą, co dobrze opisuje nową EP-kę Domu Złego - tu nie ma półśrodków, jest za to stuprocentowy uczuciowy ekshibicjonizm.

Nie stanowi to niczego nowego w dyskografii puławskiego kwintetu - od zawsze jest szczery do bólu, a opowiadanie o najgłębszych zakamarkach ducha traktuje naturalnie. Muzycy Domu Złego nie muszą skrywać się za gąszczem wyszukanych metafor, nie muszą serwować drugiego dna na każdym kroku, wolą zabrać słuchaczy w podróż po własnym świecie; świecie emanującym samą negatywnością. "Śnisz bory tak gęste" jest po prostu kolejnym szczeblem pokonanym przez zespół na drodze do udoskonalenia swojego stylu.

 

Nigdy wcześniej nie brzmieli aż tak gęsto i nigdy wcześniej ich przeszyte rozpaczą opowieści nie stały tak blisko granicy, za którą znajduje się już tylko kiczowate, stereotypowe emo. Dom Zły wie, jak nie przekroczyć tej cienkiej linii. Najnowsze wydawnictwo charakteryzuje przede wszystkim równowaga na linii gniew-smutek. Jeśli któryś z utworów uderza w rejony wzniosłe i zahaczające o wątpliwy patos, puchnącą atmosferę z miejsca zbijają szybki riff albo kanonady blastów. Tak zachowują się zawodowcy - znają umiar, wiedzą, kiedy należy powiedzieć stop i zarządzić gwałtowny zakręt.

 

Łatwo odnieść wrażenie, że dla Domu Złego to osobliwe połączenie black metalu z crust punkiem jest najlepszym, co mogło się przydarzyć. Z obu stylistyk załoga czerpie pełnymi garściami i obie są jednocześnie na tyle plastyczne, by w pełni umożliwić szafowanie emocjami, bez żadnych ograniczeń. Na "Śnisz bory tak gęste" dokonywane są - bez choćby jednego momentu zażenowania - przeskoki z furii do wycia o pomoc i nie dość, że dobrze brzmią, to jeszcze są świetnie umiejscowione w ramach poszczególnych numerów. Na przykład w "Goryczy" rozmarzone i akustyczne wstawki na granicy folku bez większego pardonu przełamuje klasycznie blackmetalowe tremolo z blastami w konwencji ewidentnie leśnej, a wieńcząca album "Cisza" wędruje od tąpnięć bliskich sludge'owi w kierunku doommetalowych, posępnych melodii.

 

Najnowsza EP-ka Domu Złego z pewnością pomoże w zdobyciu nowych fanów - jest i melodyjna, i agresywna zarazem, zespół ma na siebie pomysł, a jego największy atut to brutalna szczerość. Nie każdemu się to spodoba, ale jeżeli da się "Śnisz bory tak gęste" szansę, trudno będzie uniknąć wielokrotnych powrotów do tego materiału.


Arcadian Industry/2021



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive