Gost: Post-synthwave'owy soundtrack do ponurej rzeczywistości

Synthwave to muzyka z dość wąskim, ale wyjątkowo oddanym gronem fanów/fanek i chociaż kilka lat temu cieszyła się ogromną popularnością, szybko zadławiła się własnym ogonem, popadła w stagnację oraz schematyczność.

Na szczęście są jednak twórcy szukający dla niej nowych dróg, chociażby Perturbator na tegorocznym wydawnictwie czy Nightrun87 albo pochodzący ze Stanów Zjednoczonych Gost, który wydał niedawno znakomity album "Rites of Love And Reverence".

 

Upiornym melodiom i potężnym akordom syntezatorowym towarzyszą na tym krążku wpływy między innymi black metalu, industrialu czy post-punka, co doskonale wpisuje się w szeroki przekrój zespołów, z jakimi Gost dzielił scenę - od Carpenter Brut i 3Teeth przez Power Trip i The Black Dahlia Murder po Mayhem i Gaahls Wyrd.

 

"Rites of Love And Reverence" to także hołd dla kobiet, którym na przestrzeni stuleci przypisywano paranie się magią i jednocześnie wyraz niezadowolenia z życia w świecie pełnym niepewności oraz wrogości. Obawiam się, że jako społeczeństwo zawsze jesteśmy na skraju koszmarnej psychozy opartej na niezrozumieniu i nietolerancji wobec siebie nawzajem - opowiada muzyk. - Staram się dokształcać w każdym temacie, jaki wykorzystuję w muzyce z szacunku dla prawdziwych ludzi, którzy musieli to naprawdę przeżyć.

Rozmowa z Soundrive

Nie zajmowałbym się muzyką, gdyby nie mój ojciec, który był zaangażowany w scenę country, kiedy byłem bardzo młody. Już wtedy mogłem zobaczyć kilka koncertów i doświadczyć tego wszystkiego od zaplecza. Wywarło to na mnie duże wrażenie...

 

Zanim zajmowałem się muzyką, byłem jubilerem i specjalizowałem się w tworzeniu wyrobów na zamówienie. Oczywiście już wcześniej grałem na instrumencie, ale zanim rozpocząłem Gost, muzyka była dla mnie tylko hobby.

 

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to "Pump Up the Volume" M|A|R|R|S - prawdopodobnie pierwszy utwór, który mnie urzekł i skłonił do zastanawiania się nad tym, jak muzyka jest tworzona.


Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to Moaan Exis, uwielbiam ich. Lubię też prawie wszystko, co wypuściło Deafheaven.

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to Frida Kahlo, Robert Rauschenberg [amerykański artysta zajmujący się malarstwem, rzeźbą, instalacją, scenografią, teatrem i happeningiem], Rick Owens [projektant mody] i Carol Christian Poell [projektant mody].

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię dostępność i to, jak dużo jest jej produkowane.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię tego, że ze względu na łatwy dostęp, zbyt często staje się jednorazowa.

Najbardziej w koncertach lubię wieź z obcymi ludźmi. Wszystkie uprzedzenia znikają, nieznajomi spotykają się po to, by po prostu cieszyć się chwilą.

 

Moja muzyka jest porównywana do wielu rzeczy... Chyba najwięcej osób porównuje mnie do Depeche Mode, Nine Inch Nails, Johna Carpentera i tak dalej.

 

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "No Ordinary Love" Sade.

 

W wolnym czasie lubię zwiedzać odległe miejsca. Im dalej od cywilizacji, tym lepiej.

 

Mój ulubiony cytat z filmu to: Requiescat in Pace - Doc Holliday, "Tombstone".

 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mógł robić coś, co robiłem w dzieciństwie, znikałbym na wiele godzin bez najmniejszych trosk i odpowiedzialności.

 

W dzisiejszym świecie najgorsze są jad i egoizm.

 

Polska kojarzy mi się z moją pierwszą wizytą u was na trasie z Perturbator. Którejś nocy kręciliśmy się z kilkoma fanami i zrobiliśmy sobie tatuaże o czwartej nad ranem. Byliśmy poza klubem już od dwóch godzin, kiedy uświadomiliśmy sobie, że zostawiliśmy paszporty w vanie. To była dla mnie - jako podróżującego muzyka - jedna z najlepszych nocy.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive