Iron Maiden - "Senjutsu"

70%

Niewiele zespołów zdołało zbudować równie oddany fanbase, co Iron Maiden i chociaż w pełni rozumiem kult pierwszych płyt oraz kapitalną jakość muzyki sprzed lat, ostatnia dekada do łaskawych nie należała. W metalowym światku mimo wszystko każdy występ i każde nowe wydawnictwo Anglików wciąż zakrawa na świętość, a jeżeli zdarzy się słabszy album, zawsze może liczyć na pobłażliwe traktowanie, zamiast sprowadzenia do roli żartu (jak w przypadku gorszych płyt chociażby Metalliki).

Czy cieszyłem się na "Senjutsu"? Nie. Na tym etapie nowe wydawnictwo Iron Maiden było mi zupełnie obojętne. Co więcej, stosunkowo niedawno po raz pierwszy przesłuchałem "The Book of Souls" z 2015 roku i umęczony tym półtoragodzinnym świadectwem wypalenia, wręcz bałem się sięgnąć po nowy materiał. Na szczęście album z samurajem na okładce jest najlepszym w dorobku Iron Maiden od czasu "Brave New World" z 2000 roku. Steve Harris wraz z ekipą wyciągnęli wnioski z poprzednich wpadek i wiele bolączek naprawili, choć zdecydowanie nie wszystkie.

 

Przede wszystkim muzycy Iron Maiden chyba pogodzili się z tym, że już nigdy nie odzyskają przebojowości, jaka cechowała ich twórczość w latach 80., a dzięki temu uwolnili się od nieudolnych prób udawania, że jest inaczej. Mniej jest też charakterystycznych dla zespołu "patatajek" (z kilkoma wyjątkami - "Stratego" aż do bólu stara się być kolejnym flagowym utworem Iron Maiden) i wszystko to wyszło zespołowi na plus. Dzięki innemu podejściu do komponowania, "Senjutsu" jest płytą bardziej przemyślaną i po prostu lepszą. Da się wyczuć, że zespół ma świadomość, które elementy pozostają jego siłą, a które nie, dzięki czemu całość jest spójna, daleko jej do pokraczności choćby "The Final Frontier" z 2010 roku. Nie chcę napisać o zespole z prawie dwukrotnie dłuższym starszym niż wynosi mój wiek, że dojrzał, ale trudno znaleźć trafniejsze słowo na to, co dzieli "Senjutsu" od czterech poprzedniczek.

 

Iron Maiden po przybraniu nowego oblicza idzie naprzód, ale jak na grupę z dużym doświadczeniem przystało, nie wykonuje skoku w nieznane i nie zamyka się też w swojej klitce. Charakterystycznych zagrywek jest tutaj multum, ale przypominają laskę podpierającą wiekowego już Eddiego, który zmierza w nowe rejony - w bardziej rozbudowane, mniej zachowawcze kompozycje. Nie są to aż tak wielkie zmiany, żeby wywrócić muzykę Maiden do góry nogami albo osiągnąć niechlubny status czarnej owcy dyskografii, ale dobrze słyszeć, że zespół chce się rozwijać i wychodzi to - o dziwo - nie najgorzej.

 

Nie najgorzej i nie najkrócej - "Senjutsu" to kolejny kuriozalnie długi album Iron Maiden. Nie jest to aż tak dotkliwe jak w przypadku poprzedniczki. ale wciąż może być odbierane wyłącznie w kategorii wady. Na wydawnictwo składają się dwie płyty trwające kolejno czterdzieści dziewięć i czterdzieści dwie minuty. To po prostu męczy. Mimo że dzieje się w tych utworach więcej niż w wielu wcześniejszych, brak przebojowości jest mocno wyczuwalny, a w pewnym momencie wkrada się nuda, z którą nijak nie da się walczyć. Druga płyta jest w dodatku zauważalnie słabsza od pierwszej, wskutek czego nie da się uciec od wrażenia, że album powinno się przeciąć dokładnie w połowie.

 

To imponujące, że zespół, który od tak wielu lat pozostaje aktywny na scenie potrafi wydać album tej jakości, a w dodatku nie obawia się próbować czegoś nowego, nawet jeżeli "Senjutsu" to w dużym stopniu inne ułożenie elementów pojawiających się tu i ówdzie w twórczości Iron Maiden już wcześniej. Miałem wobec tego wydawnictwa bardzo niskie oczekiwania, ale nawet z wyżej zawieszoną poprzeczką, byłbym pozytywnie zaskoczony - Iron Maiden, niczym samuraj z okładki, nie składa jeszcze broni, szkoda tylko, że Eddie nie użył katany do przecięcia tych ponad osiemdziesięciu minut na pół.


EMI/2021




Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive