Chainsaw Man, tomy 4-6. Zakochany człowiek-piła kontra demony

94%

Demon-piła mechaniczna lata na grzbiecie magusa-rekina, którym steruje za pomocą lejców wykonanych z łańcucha tnącego, a ich przeciwniczka to półnaga kobieta z ogromną bombą zamiast głowy... Dla osób rozmiłowanych w absurdzie i grotesce podszytych body horrorem z elementami czarnej komedii to jedno zdanie wystarczy za rekomendację. Nie musicie nawet lubić mang, wystarczy, że lubicie "Martwe zło", "Re-Animatora" albo "Powrót żywych trupów".

Historie bazujące na konflikcie dwóch zwaśnionych stron (tutaj demonów oraz łowców) mają tendencje do bezwiednego grawitowania w kierunku powtarzalności - coraz silniejsi przeciwnicy wymuszają wymyślanie coraz bardziej zaawansowanych sposobów walki z nimi i tak w kółko.


Na tym schemacie dotkliwie ucierpiał chociażby "One-Punch Man", który ze zmyślnej satyry na temat superbohaterów przemienił się w ich komediowego naśladowcę, ale Tatsuki Fujimoto już na wczesnym etapie skutecznie zabezpiecza się przed ugrzęźnięciem w powoli odbierającym chęci do sięgania po kolejne tomy bagnie banalnego starciu dobra ze złem. Zarówno w sposobie narracji, jak i w akcentowaniu najważniejszych elementów fabuły wypracował sobie własny, utrzymujący czytelnika/czytelniczkę w stanie nieustannego skupienia styl.

Jego najskuteczniejsza metoda zatrzymywania przy sobie publiczności to narzucanie tak zawrotnego tempa wydarzeń, że przez każdy tom przemyka się błyskawicznie, pozostając z uczuciem zdrowego niedosytu. Nie ma w tym bynajmniej magii, to kwestia minimalizacji dialogów (rzadko w pojedynczym dymku występuje więcej niż jedno zdanie); stabilnej równowagi pomiędzy wątkami komediowymi, romantycznymi i akcją oraz płynnych zmian w kadrowaniu w zależności do aktualnie rozgrywających się wydarzeń. Jeżeli scena ma bardziej romantyczny wydźwięk (na przykład w tomie piątym, podczas wyjścia Denjiego i Makimy do kina), Fujimoto lubi zwolnić, podzielić stronę na wiele podobnych kadrów, które odróżnia od siebie minimalne przesunięcie czasowe. Autor pozwala chwili trwać dłużej, niż mogłaby trwać w rzeczywistym świecie, co potęguje jej emocjonalny ciężar.

Kompletnie inaczej rysowane są sceny pojedynków - rzadko dzielą strony na więcej niż trzy kadry, często wypełniają je zaledwie jedną monumentalną grafiką, na którą wystarczyłoby nanieść tytuł i mielibyśmy gotowy plakat do filmu grozy. Pojedynki rysowane są z wyjątkową dbałością o szczegóły, ale nawet bardziej imponujące od stopniowo coraz bardziej zniszczonych ubrań czy perfekcyjnej znajomości anatomii jest tworzenie iluzji ruchu. Denji konta Miecz Samuraja w tomie piątym i Denji kontra Bomba w tomie szóstym to jedne z najbardziej spektakularnych i brutalnych komiksowych walk w historii, a zarazem mistrzowsko wyrażają ruch subiektywny. Liczne linie zaznaczające jego kierunek, zmiany perspektyw czy częste onomatopeje sprawiają, że "Chainsaw Man" zbliża się do granicy możliwości ukazania pędzącej na złamanie karku akcji w statycznym medium.

Fujimoto nie tylko ubiera fabułę w znakomitą oprawę wizualną, ale również nie pozwala jej zastygnąć w miejscu. W centrum niezmiennie znajduje się Denji, który deklaruje, że od życia potrzebuje tylko jedzenia, spania i kąpieli, ale jednocześnie pokazuje, jak bardzo jest do tej mantry przyzwyczajony i przez nią zaślepiony, choć coraz rzadziej można się jej doszukać w podejmowanych przez niego decyzjach. We wcześniejszych tomach przeszedł istotną przemianę - ze stereotypowego shounenowego erotomana i podrywacza przeobraził się w człowieka niespodziewanie odkrywającego drzemiące w nim pokłady empatii. O ile z początku mogło się wydawać, że to będzie jedna z tych mang, gdzie główny bohater jest gotów zaryzykować życiem dla widoku białych majtek koleżanki, o tyle w tomach od czwartego do szóstego podobnych motywów właściwie nie ma. Wątki miłosne częściej grawitują w kierunku romantycznym niż erotycznym, a Denji mierzy się z tak zwyczajnymi problemami wielu nastolatków, jak wybór pomiędzy wiernością niedostępnemu ideałowi kobiety a dziewczyną z najbliższego otoczenia, która wyraźnie sygnalizuje zainteresowanie. W ostatnich latach można było natrafić w mangach na wiele fascynująco rozwijanych postaci - od Erena w "Ataku tytanów" przez Kanekiego w "Tokyo Ghoul" po Legoshiego w "Beastars" - ale metamorfoza żadnej z nich nie była równie szeroko zakrojona i absorbująca.

Dorzućmy do tego trening prowadzony przez lubującego się w alkoholu Kishibe, który ochoczo ćwiartuje, nadziewa i torturuje Denjiego oraz Power, co przypomina "Toma i Jerry'ego" w wersji gore (i jest porównywalnie rozrywkowe); nadawanie Akiemu coraz bardziej tragicznego charakteru (w przeciwieństwie do towarzyszy, postrzega śmierć jako realne zagrożenie); a nawet wątki wyciągnięte wprost z amerykańskich niskobudżetowych filmów z końcówki ubiegłego wieku (na przykład zombie o aparycji jawnie nawiązującej do klasyków George'a A. Romero czy dzieci o nadnaturalnych zdolnościach nabytych w trakcie nieudanych sowieckich eksperymentów) i w rezultacie otrzymujemy pozycję obowiązkową dla wielbicieli/wielbicielek komedio-horroru, coraz popularniejszych mang nawiązujących do tematyki grozy ("Jujutsu Kaisen", "Miecz zabójcy demonów") i przede wszystkim świetnie opowiedzianych, zaskakujących i odważnych komiksów.


Chainsaw Man

Polska, 2021

Waneko

Scenariusz: Tatsuki Fujimoto

Rysunki: Tatsuki Fujimoto


Chainsaw Man, tomy 2-3. Gdyby młody Ash Williams był postacią z mangi

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive