Kosmiczna Odyseja. Starlin i Mignola przypominają, za co kochamy lata 80.

Ka-Thugkk, Vee-Zaak, Barr-Rooomf - jeżeli chodzi o onomatopeje, "Kosmiczna Odyseja" właściwie nie ma konkurencji, ale ta wyrazista, dzisiaj odrobinę trącąca kiczem, ale niezmiennie zachwycający aura końca lat 80. obecna jest również w wielu innych elementach komiksu wydanego niedawno przez Egmont/Świat Komiksu. Więcej na ten temat dowiecie się z kolejnego odcinka podcastu Nightslime.

Jim Starlin (niedawno można było zmierzyć się z jego wyjątkową wizją Mrocznego Rycerza w "Batman. Sekta", a na koncie ma również space opery Marvela - "Wojnę Nieskończoności" i "Rękawicę Nieskończoności") oraz Mike Mignola (twórca "Hellboya") to nietypowy duet - pierwszy z nich w momencie premiery "Kosmicznej Odysei" był już doskonale znanym twórcą, który chciał oddać hołd dziełom Jacka Kirby'ego, drugi stawiał dopiero pierwsze kroki i wypracowywał sobie styl, z którego dzisiaj słynie.

 

Rozmawiamy o tych dwóch tytanach komiksu i ich pełnym akcji cross-overze z udziałem Ligi Sprawiedliwości, Nowych Bogów oraz tajemniczego Antyżycia; o rozwiązaniach dialogowych czy narracyjnych, które mogły zostać zaakceptowane tylko w latach 80.; ale również o znacznie bardziej poważniejszym wątku dotykającym tematu popychających do samobójstwa wyrzutów sumienia i o tym, czy dzisiaj po "Kosmiczną Odyseję" sięgną wyłącznie osoby z sentymentem spoglądające w przeszłość, czy również nowi czytelnicy mogą znaleźć tutaj coś dla siebie.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive