Midori Hirano. Egzotyczne owoce spadające z niewidzialnych drzew

Nagłówek baśniowy, bo twórczość urodzonej w Japonii, mieszkającej w Berlinie Midori Hirano również do feerycznych można zaliczyć.

Zaczynała od pianina w domowym zaciszu, później studiowała fortepian i chociaż czarno-biała klawiatura jest obecna w jej życiu od najmłodszych lat, nigdy nie uległa pokusie dążenia do przepełnionej technicznymi popisami wirtuozerii. Najważniejsza w jej muzyce jest atmosfera, którą z czasem zaczęła konstruować przy wsparciu dodatkowych brzmień elektronicznych oraz nagrań terenowych.

 

"Invisible Island" - ubiegłoroczny, szósty (dziewiąty, jeżeli liczyć całkowicie elektroniczne alterego MimiCof) album japońskiej artystki - zgarnął jednoznacznie pozytywne recenzje, okazał się najbardziej kompletnym oraz emocjonalnym dziełem w jej dorobku, a na kontynuację długo czekać nie będzie trzeba - 10 września ukaże się "Soniscope", intymny materiał o soundtrackowym charakterze, a 16 września będzie można ją usłyszeć na żywo podczas gdańskich Dni Muzyki Nowej.

Rozmowa z Soundrive

Nie zajmowałabym się muzyką, gdyby nie szaleństwo na punkcie "pianina dla każdej rodziny", które trwało w Japonii w trakcie mojego dzieciństwa na przełomie lat 70. i 80.

 

Zanim zajmowałam się muzyką, byłam po prostu znudzonym dzieciakiem.


Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to kilka piosenek The Beatles, których mama często słuchała w domu.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to "Change" Aniki, "Parlez-vous Français?" Organi i "Mapping Debris" Natalia Beridze.

 

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to Olafur Eliasson [duńsko-islandzki rzeźbiarz], Gerhard Richter [niemiecki malarz] i wielu innych.

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię to, że mamy tak wiele możliwości wyboru.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię tego, że mamy zbyt wiele możliwości wyboru.

 

Najbardziej w koncertach lubię dzielić się dźwiękami i nastrojami z publicznością.

Moja muzyka jest porównywana do pejzażu dźwiękowego wypełnionego egzotycznymi owocami, które spadają z niewidzialnych drzew.

 

Gdybym mogła sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to... Nie mam pojęcia...

 

W wolnym czasie lubię czytać książki i oglądać filmy.

 

Mój ulubiony cytat z książki to: Dar jest dla obdarowującego, powraca przede wszystkim do niego - nie może zawieść ["The Complete Writings of Walt Whitman: Leaves of grass", Walt Whitman].

 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mogła robić coś, co robiłam w dzieciństwie, grałabym w "Super Mario Bros.".

 

W dzisiejszym świecie najgorsze jest to, że wciąż tak wielu ludzi nie może żyć w spokoju w swoich domach z powodu wojen.

 

Polska kojarzy mi się z... Dobrze pamiętam trasę po Polsce w 2009 roku, byłam wtedy u was po raz pierwszy. Od klubu do klubu woził mnie dwudziestoparoletni chłopak i któregoś razu kiedy słuchaliśmy radia w samochodzie, zaczął tłumaczyć, o czym dyskutowali mężczyźni w studiu. Mówili: Nie zapominajcie, co Niemcy wyrządzili nam w trakcie II wojny światowej, ale ten chłopak był już zmęczony słuchaniem w kółko tych samych historii. Kiedy indziej mijaliśmy różne budynki, przy których zwracał uwagę na różne symbole z czasów komunistycznych i dodawał: Ale tego nienawidzę. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale imponowało mi to, jak bardzo ten młody człowiek chce się uwolnić od historii swojego kraju.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive