5 dowodów na to, że środek lata to Soundrive Festival 2021

Helter Skater, Future, Pavement Pizza, Love Glove, Bastard Disco, Vermona Kids, The Bullseyes, Backhand Slap i Terrordome, czyli soundtrack do waszych wymarzonych wakacji 2021. Dorzućmy do tego zawody w jeździe na deskorolce i mamy ostatni (darmowy) dzień tegorocznego Soundrive Festival.

Wcześniej pokazałem wam mroczną stronę tegorocznej edycji Soundrive'u, wspólnie zaglądaliśmy do podziemia, by zobaczyć, jakie perełki ma do zaoferowania, więc teraz pora na urlop. W końcu mamy sierpień, jest gorąco i trzeba się odprężyć. Poniższe zespoły podczas swoich koncertów ostatniego dnia festiwalu dadzą wam przestrzeń do odprężenia się i potupania nóżkami w rytm świetnych numerów.

 

Helter Skater

Potrzebujemy w życiu słodyczy. Choćby odrobinę. Nawet jeśli byśmy przekonywali cały świat o tym, jak bardzo stateczni i obdarci z emocji jesteśmy, trzeba to wszystko od czasu do czasu rozładować i włączyć w sobie pokłady błogości. Świetnie może w tym pomóc Helter Skater, który otwiera niedzielny dzień Soundrive'a. Co grają? Tytuł ich demówki z ubiegłego roku mówi wszystko - to faktycznie trzy piosenki o skateboardingu i miłości. Piosenki ułożone według formuły, gdzie żywotny, acz zwrócony ku melodiom punk spotyka się w pół drogi z power popem i rockiem. Nie da się nie polubić, nie da się nie rozczulić.

Pavement Pizza

Bywacie czasem naiwni? Na pewno bywacie. To bardzo dobre, by tak sobie czasem ułożyć w głowie koncept, że ludzie są dobrzy, niebo wiecznie niebieskie, a na świecie nie ma żadnych problemów. Do tego konstruktu myślowego dołóżcie muzykę Pavement Pizza i macie w zasadzie gotowy przepis na udany dzień. To rzecz z okolic grunge'owego revivalu, gdzie swoje znaczenie ma i garażowy brud przywołujący na myśl estetykę lo-fi, i przebojowość, której nie powstydziłyby się stacje radiowe. Bo ta piątka miłych panów nie wstydzi się niczego, po prostu grają piosenki i sprawia im to radość.

 

Wywiad z Pavement Pizza

Love Glove

Wciąż pozostajemy przy tematyce wakacyjnej, ale zwróconej w inny sposób. Chociaż... Niekoniecznie. Love Glove to ten rodzaj zespołu, który dobrze sprawdzi się przy sączeniu stanowczo zbyt drogiego drinka na plaży i w trakcie beztroskiej konsumpcji nagle złapie za serce swoją wrodzoną melancholią. Ta czwórka uskutecznia pielęgnowanie estetyki alt-rockowej z lat 90., gdzie do głosu wyraźnie dochodzi nieoceniony wpływ The Smashing Pumpkins, w tych bardziej ciężarowych momentach z zaakcentowaną potęgą riffu zza rogu wyłania się Deftones, a oba te światy otacza senny shoegaze'owy trans będący tu elementem-kluczem. Takim, co to idealnie tę muzykę sumuje i nadaje jej przyswajalnego, intrygującego kształtu.

 

Love Glove: Starsi doceniają to, co robimy, młodsi potrafią się przy tym bawić (wywiad)

Bastard Disco

Love Glove, Pavement Pizza i Helter Skater łączy to, że są maksymalnie przebojowe. Słuchasz ich numerów i po półtora odsłuchu masz wbite na pamięć wszystkie refreny, każdą melodię i nucisz to bez opamiętania. A co gdyby odrobinę tę przebojowość zaburzyć? Jakby tak do tej sympatycznej posiadówki na plaży wrzucić niesygnalizowaną burzę piaskową? Warszawskie Bastard Disco robi to fenomenalnie. Ich główne wpływy również opierają się na rocku alternatywnym z ostatniej dekady XX wieku, ale tym bardziej hałaśliwym i rozstrajającym, w typie Pixies czy Sonic Youth. Oni mają i hity, i pamiętne patenty, ale do tego lubią odpłynąć w jazgotliwy hałas. Cudowna gra kontrastów.

Vermona Kids

Bastard Disco dysponuje wieloma zgrzytliwymi, hałaśliwymi momentami, więc czyżby pora na rozluźnienie? Vermona Kids udowadniają, że najwyraźniej tak, a robią to przy użyciu takich asów z rękawa, że nie mam nic przeciwko odrobinie relaksu. Ta sympatyczna czwórka swoją strefę komfortu znalazła przede wszystkim w indie rocku z przełomu wieków, dorzucając do tego szczyptę grunge'u, a wszystkie te wpływy spina nostalgicznym emo. To taka rzecz, przy której powinniście się przyjemnie zasmucić albo przynajmniej powspominać cudowne chwile.

The Bullseyes

A może teraz czas na lekką zmianę? Cały czas pozostajemy przy rocku i jego alternatywnej odsłonie, ale relegujemy z tej muzyki melancholię. Bez smutków, bez rozpamiętywania przeszłości. Ma być stadionowo, przebojowo i z wielkim potencjałem komercyjnym, ale bez quasi-swojskiego folkloru w konwencji Męskiego Grania, tylko z naciskiem na testosteron i fenomenalnie napisane numery. Pochodzący z Leszna The Bullseyes zapewnia to wszystko. Mają za sobą wysokooktanowe, zawadiackie numery, mają światową produkcję, a jak trzasną refrenem w stylu The White Stripes, to nie ma co zbierać. Oni po prostu wybijają zęby, w prostej linii stawiają na bezpośredniość i nie cackają się, tylko dobierają najlepsze elementy rocka.

 

The Bullseyes: Świat się wali, ale możemy cieszyć się tym, co jeszcze istnieje (wywiad)

Backhand Slap

Przyspieszamy. I to z prędkością światła. Rockowe, wpadające w ucho zespoły właśnie zakończyły swoje występy, więc trzeba dorzucić do pieca i Backhand Slap zrobią to w mgnieniu oka. Ta tczewska załoga gra hardcore punka w najlepszej, klasycznej, obdartej z ozdobników w formie. D-beat szaleje i wybija rytm większości z tych jadowitych numerów, rozpędzone riffy zmierzają często w stronę thrashowych temp, a chórki i krzyczane wokale z okolic nowojorskiego hardcore'u dopełniają tej pięknej układanki. Backhand Slap zdzielą was w twarz tak szybko, że nawet nie poznacie, kiedy to się wydarzyło.

Terrordome

No i na sam koniec zostawiamy jedną z najbardziej utytułowanych crossoverowych ekip w Polsce. Terrordome to marka, którą dobrze znamy i która świetnie reprezentuje pojęcie polskiego thrashu na całym świecie - te trasy po Brazylii i Chinach znikąd się nie wzięły. Panowie zawsze mogli kojarzyć się ze śmieszkothrashem, gdzie esencję stanowiła pizza, piwko i zabawa w młynie, ale ich ostatnia płyta wywraca ten schemat do góry nogami. Zrobiło się jakby ciężej, z mrugnięciami w stronę ekstremalnego metalu, zaangażowane społecznie teksty wyparły dyskusyjny humor, a Terrordome siecze jak nigdy wcześniej. W nowym składzie dysponują pełnią energii i na pewno z chęcią zadadzą wam parę kąśliwych ciosów podczas swojego występu.

 

Terrordome: Dotąd cisnęliśmy w pijackie teksty, ale sytuacja się zmieniła (wywiad)

fot. Love Glove


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive