Freyja. Fałszywy książę, tomy 1-2. Baśń, romans i rycerski epos

70%

Wariacje na temat Kopciuszka obecne są w popkulturze od dekad, ale nie zawsze awans społeczny i romantyzowana ucieczka od niedoli na królewski dwór oznaczają "happy end". Dla Freyji to początek trudnej przeprawy, a w dodatku musi wpasować się w jeszcze jedną baśniową kliszę - pozować na kogoś, kim nie jest.

Do baśni na przykład braci Grimm warto w trakcie lektury mangi Keiko Ishihary w myślach powracać, bo ich symboliczna konwencja - wyolbrzymiająca niektóre elementy fabularne i bagatelizująca inne - obowiązuje także tutaj. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy takie były intencje autorki, czy do tego stopnia historie sprzed wieków wywarły na niej wrażenie, że podświadomie włącza do swoich scenariuszy zaczerpnięte z nich elementy, ale nie ma wątpliwości co do tego, że "Freyja. Fałszywy książę" przesiąknięta jest średniowieczną Europą - baśniową oraz historyczną.

 

Skojarzenia z baśniami nie tylko ułatwiają wczucie się w odpowiedni nastrój, ale również uzupełniają sporadycznie pojawiające się dziury fabularne, wyjaśniają motywacje niektórych postaci (przypominających bardziej Lancelota z Jeziora niż współczesnego człowieka), a nawet pozwalają zaakceptować wydarzenia o charakterze niemalże nadnaturalnym. Najbardziej zaskakujące z nich znajduje się na końcu pierwszego tomu, kiedy Freyja wypatruje z zamkowej wieży więźnia przewożonego w powozie i wykonuje skok z wysokości kilkunastu metrów zwieńczony bezpiecznym lądowaniem we wnętrzu pojazdu...

Na pewno znajdą się osoby, dla których ten dziwaczny moment będzie oznaczał "przeskoczenie rekina" - przekroczenie granicy, za którą trudno zawiesić niewiarę. Nie da się tej sceny wybronić, jeżeli szukać w niej wiarygodnie przedstawionej akcji, ale patrzy się na nią zupełnie inaczej, gdy zostanie wetknięta pomiędzy historię o wspinaniu się na wieżę po czyichś włosach a urodzenie człowieka-jeża (gwoli ścisłości, obydwie znajdują się w zbiorach braci Grimm). Co więcej, sceny akcji mają tutaj podrzędne znaczenie, można je wręcz uznać za pretekstowe. Ishihara celuje przede wszystkim w stopniowanie napięcia związanego ze sferą romantyczną i w tym zakresie czuje się zdecydowanie najpewniej.

 

Freyję poznajemy jako dziewczynę w pełni przystosowaną do cnót niewieścich - jak określiłby to jeden z niesławnych polskich polityków - zbiera zioła dla matki, pierze ścierki, jest uległa i podległa, a do tego płaczliwa i rozemocjonowana. Jej twórczyni ma jednak świadomość, że trudno z kimś takim sympatyzować, więc asekuracyjnie na marginesie jednej z pierwszych stron zapowiada: Mam nadzieję, że seria utrzyma się na tyle długo, że uda mi się pokazać transformację Freyji z beksy we wspaniałą kobietę. Może jest to autokrytyka aż nazbyt surowa, bo przecież podatność na płacz nie musi ujmować wspaniałości, ale faktycznie aż chciałoby się wcisnąć w dłonie naszej bohaterki egzemplarz "Drugiej płci" Simone de Beauvoir.

Na szczęście na rozpoczęcie procesu przemiany długo czekać nie trzeba. W wyniku niespodziewanego splotu wydarzeń Freyja - jako doskonała sobowtórka - musi przejąć obowiązki księcia, co wymusza na niej skonstruowanie własnej tożsamości na nowo. Nie jest to jednak zobrazowane jako skorzystanie z przełącznika, który jeden tryb zastępuje drugim, a co jeszcze istotniejsze, ledwo wyzwolona spod jednych norm społecznych, młoda dziewczyna nie poddaje się tak łatwo innym oczekiwaniom, nawet jeżeli konsekwencje będą znacznie poważniejsze od nieupranej ścierki. Freyja szuka siebie pomiędzy narzuconymi rolami i nie trudno przewidzieć, że w kolejnych tomach formowanie niezależnej osobowości okaże się głównym elementem popychającym fabułę na przód.

 

W perspektywie jest również nieunikniony romans z jednym z dwóch potencjalnych kandydatów i chociaż Freyja musi w bardzo krótkim czasie nauczyć się zarządzać państwem, zmagać się z najeźdźcami i zdrajcami za murami własnej twierdzy, potyczki sercowe pozostają wyraźne na pierwszym planie. "Fałszywy książę" to rycerski epos z dużą dawką dramatyzmu i patosu, od czasu do czasu zaskakujący solidną dawką przemocy, a przy tym niepoprawnie romantyczny. Dobro i zło wypisane są na twarzach każdej z postaci - pierwsze z nich są nadludzko piękne, drugie naznaczone dziwnymi grymasami albo po prostu starością. Niezaprzeczalnie to wszystko już było, bazuje na znanych kliszach, ale jest przy tym wystarczająco absorbujące, by wyczekiwać kolejnych tomów.


Freyja. Fałszywy książę

Tytuł oryginalny: Itsuwari no Freya

Polska, 2021

Waneko

Scenariusz: Keiko Ishihara

Rysunki: Keiko Ishihara



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive