Misguided - "Misguided"

79%

Z zespołami lokującymi się w okolicach grindcore'u i death metalu jest trochę tak, jak ze sprzedawcami - od lat używają zbliżonych technik służących przyciąganiu odbiorców, schemat ich działania w gruncie rzeczy nie ulega zmianom. Trudno wykazać się w tej materii oryginalnością, innowacyjnością czy kreatywnością, a w takiej sytuacji trzeba postawić na charyzmę.

Jeśli telemarketer okazuje się przekonujący i potrafi przekonać charakterem, wezmę od niego zestaw garnków za tysiąc złotych, tylko dlatego, bo zauroczył mnie własną osobą. Proste, ale bardzo skuteczne, przy czym wypracowanie takiej techniki wiąże się z latami doświadczenia i umiejętnością pociągania odpowiednich sznurków. Misguided to mają, a dzięki zawartości debiutanckiej EP-ki sprawiają, że wierzę im we wszystko.

 

Zespół bez wstydu epatuje inspiracjami, zmienia je w atut EP-ki. Weźcie trochę patologicznej dziczy Carcass z epoki "Reek of Putrefaction", wymieszajcie z nieokrzesaniem najwcześniejszego oblicza Death, dorzućcie Caustic Wound, a do tego szorstki pierwiastek oldschoolowego thrashu i gotowe - mamy Misguided. Mimo bardzo trafnie dobranych wpływów, należy pamiętać, że nie tylko one stanowią o sile przebicia tego materiału. Odpowiada za nią jeszcze coś innego - wspomniana charyzma i umiejętność kupowania innych swoją osobą. Czuję w tym pełną szczerość i przede wszystkim frajdę, jaką musi im sprawiać konstruowanie tych numerów.

 

Smaczki są porozkładane w taki sposób, że już po pierwszych sekundach wiadomo jedno - ci kolesie zjedli zęby na metalu i wiedzą dobrze, jak obchodzić się z jego materią. Naturalna napinka nie odpływa w napuszone rejony późniejszych form coraz bardziej technicznego death metalu, w prostej drodze wywodzi się z gniewu, którym od zarania dziejów dysponuje hardcore punk. Dzięki temu, całość w oczywisty sposób rozbraja naturalnie płynącym feelingiem i groovem, nie nudzi manieryzmem i brakiem zaskoczeń tak powszechnymi przy uporczywych próbach zmetalizowania muzyki punkowej.

 

Co więcej, "Misguided" pozostawia cenne poczucie niedosytu, które pokazuje, jak dobrze panowie kanalizują gniew w swoich kompozycjach. Słuchasz tego wszystkiego, kończyny chodzą same, ale chcesz jeszcze więcej, a tymczasem po dwunastu minutach zabawa się kończy i o to właśnie chodzi. Wystarczy zresztą spojrzeć na konkretne przykłady, by przekonać się o słuszności tego sądu. "Harmed" pod koniec zaskakuje bardzo motorycznym groovem, który buduje kontrast w stosunku do wcześniejszego siekania na kawałki. Bardzo dobrze słucha się też numeru tytułowego, który z tą tremolową partią przypomina o surowiźnie pierwszej fali black metalu. To pojedyncze smaczki, urozmaicające tę wyjątkowo intensywną płytę i powodujące, że nie przeradza się ona w hałaśliwą, trudną do przyswojenia bułę. No i oczywiście treściwe podejście. Szybkie, death/grindowe strzały bez miejsca na pretensjonalność.

 

W przesyconym nowościami świecie grindu wymieszanego z death metalem nie zawsze łatwo o trafną selekcję i oddzielenie rzeczy dobrych od tych przynudzających. Całe szczęście, że z "Misguided" nie będziecie mieli tego problemu - ten materiał po prostu zmiecie was z fotela.


Arcadian Industry/2021


Misguided wystąpi na Soundrive Festival 2021, który odbędzie się w dniach 10-15 sierpnia. Więcej informacji TUTAJ.


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive