Movie Club. Instrumentalny rock psychodeliczny z Venice Beach

Dokładnie dzisiaj (8 lipca 2021 roku) rozpoczyna się nowa epoka w działalności duetu Movie Club i jest to wyjątkowo satysfakcjonujący nowy początek zarówno od strony hipnotyzującej, pachnącej wystawioną na działanie słońca skórą muzyki, jak i znakomitego zwizualizowania jej.

"Trap Door" to pierwsza zapowiedź nowej EP-ki kalifornijskiego projektu ("Fangtooth", premiera 10 sierpnia), a zrealizowany do utworu teledysk nawiązuje do klasycznego francuskiego filmu animowanego - "Czerwony balonik" z 1956 roku, choć ukazuje go na nieco odmienny, autorski sposób. Całość nakręcono w okolicach Salton Sea - bezodpływowego, sztucznego jeziora o dużym zasoleniu, które jest drugą (po Dolinie Śmierci) największą depresją w całych Stanach Zjednoczonych.

Rozmowa z Soundrive (Jessamyn Violet - perkusistka)

Nie zajmowałabym się muzyką, gdyby nie młodzieńcze uwielbienie do Beethovena, dzięki któremu zaczęłam grać na fortepianie w wieku ośmiu lat.

 

Zanim zajmowałam się muzyką, byłam czytelniczką i autorką (i nadal nią jestem).

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to "Abbey Road" The Beatles.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to The Kills i Blonde Redhead.

 

Moja ulubiona artystka niezwiązana z muzyką to Muckrock [Jules Muck, autorka murali].

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię mocne podstawy, świeże aranżacje, ale przede wszystkim zabójczy beat perkusyjny.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię laptopowej, dwuwymiarowej jakości, auto-tune'a i podobnych rzeczy.

Najbardziej w koncertach lubię czuć energię i wibracje wywoływane przez instrumenty.

 

Nasza muzyka jest porównywana do Radiohead z jajami - to jak dotąd najlepszy komplement.

Gdybym mogła sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "Back to Black" Amy Winehouse.

 

W wolnym czasie lubię bawić się piłeczką z moim kotem, Louisem.

 

Mój ulubiony cytat z książki to: Nigdy nie mogłem pojąć rasy ludzkiej, ale ktoś musi grać rolę klauna [Charles Bukowski].

 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mogła robić coś, co robiłam w dzieciństwie, rzucałabym śnieżkami we frajerów.

 

W dzisiejszym świecie najgorsze jest to, że jest zbyt wiele najgorszych rzeczy, by wybrać tylko jedną.

 

Polska kojarzy mi się z piłką nożna i pysznymi pierogami.

Rozmowa z Soundrive (Vince Cuneo - gitarzysta)

Nie zajmowałbym się muzyką, gdyby moja mama nie była nauczycielką muzyki.

 

Zanim zajmowałem się muzyką, byłem nauczycielem historii.

 

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to "Dookie" Green Day.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to Can, Yes i Osees.

 

Mój ulubiony artysta niezwiązany z muzyką to Kii Arens [grafik i reżyser].

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię minimalną produkcję.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię tekstów związanych z telefonami komórkowymi.

 

Najbardziej w koncertach lubię widzieć publiczność czującą wieź z różnymi elementami muzyki.

Nasza muzyka jest porównywana do filmu Davida Lyncha.

 

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "Four On Six" Wesa Montgomery'ego.

 

W wolnym czasie lubię jeździć na rowerze wzdłuż plaży.

 

Mój ulubiony cytat z filmu to: Rób albo nie rób. Prób nie ma [Yoda].

 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mógł robić coś, co robiłem w dzieciństwie, grałbym w laser tag bez lasera.

 

W dzisiejszym świecie najgorsza jest nienawiść, którą ludzie nieustannie do siebie żywią.

 

Polska kojarzy mi się z muzyka poważną i kiełbasą, którą kiedyś robił mój tata.

 

fot. Dustin Downing


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive