Wonder Woman. Zwiastunka wojny. Nastoletnia amazonka i jej paczka ratują świat

75%

Jeżeli zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałby serial "Wonder Woman" wyprodukowany przez Netflixa, to właśnie dostaliście odpowiedź. "Zwiastunka wojny" powstała w ramach cyklu skierowanego do nastoletnich czytelników i czytelniczek, którego sercem nie są akcja czy posyłanie kolejnych drabów za kratki, lecz obranie perspektywy młodego człowieka borykającego się z problemami tożsamościowymi i znalezieniem właściwego miejsca w społeczeństwie.

W przypadku najbardziej rozpoznawalnej z Amazonek wyłuskanie materiału pod tego rodzaju historię nie jest zadaniem trudnym - w końcu w jej żyłach płynie zarazem królewska, jak i boska krew, a to oznacza, że nigdzie do końca nie przynależy. Niemal każdy kontakt z rówieśnikami naznaczony jest uprzedzeniami oraz koniecznością udowadniania swojej wartości, a jakby tego było mało, królowa Hippolita zamiast troski, okazuje nieustanne rozczarowanie. Trudno o lepszą bazę dla scenariusza ukazującego okropności dorastania, ale to już przecież widzieliśmy chociażby w pierwszych scenach "Wonder Woman 1984".

 

Dla zachowania porządku - powieść graficzna Louise Simonson jest o trzy lata starszy od blockbustera Patty Jenkins, a jeszcze wcześniej (w 2017 roku) opublikowano jej książkowy pierwowzór autorstwa Leigh Bardugo, więc jeżeli faktycznie jedno wpłynęło na drugie, to tylko w takiej zależności. Podobieństwa w pierwszych scenach komiksu i filmu są uderzające, jesteśmy świadkami zawodów z biegiem przez Temiskerę, w których Diana nie należy do faworytek. W pewnym momencie zbacza z głównego toru, obiera własną drogę i odtąd nie tylko każdy ze scenariuszy obiera odmienny kierunek, ale w dodatku Simonson rezygnuje z trzymania się "kanonu". Gdy na horyzoncie daje się zauważyć płonąca żaglówka, oczami wyobraźni można dostrzec wyciągniętą spod tafli wody dłoń Steve'a Trevora i chociaż faktycznie chwilę później bohaterska księżniczka próbuje uratować młodego blondyna, szybko orientuje się, że jest już za późno. Ocalała jedynie dziewczyna o imieniu Alia Keralis.

To znacząca wolta, bo przecież społeczność Amazonek miała być zszokowania nie tyle przybyszem z innego świata, co jego płcią i właśnie z tej pozornie niewielkiej zmiany wynika znaczący przełom w motywacjach głównej bohaterki. Diana i Steve od pierwszego spotkania na plaży zostali skazani na nawiązanie romantycznej więzi, która wyznaczała rytm ich późniejszym losom, tutaj z kolei wiodącym wątkiem jest ocalenia świata przed zagładą... Jeżeli pomyśleliście: Za grosz oryginalności, to macie rację, ale dzięki nowej bohaterce, widmo apokalipsy nabiera osobistego wymiaru.

Alia okazuje się potomkinią Heleny Trojańskiej, członkinią rodu odpowiedzialnego za wszystkie większe wojny trawiące Ziemię na przestrzeni wieków. Kiedy odkrywa swoje brzemię, emocje natychmiast biorą nad nią górę, zaczyna się obwiniać, zaczyna przypominać nie patetyczną superbohaterkę zdolną do wygłoszenia wzniosłej przemowy nawet w obliczu śmierci, ale zupełnie zwyczajną nastolatkę w nierównym starciu z przytłaczającą codziennością. A czy to będzie złamane serce, egzamin do zaliczenia, kompleksy związane z wyglądem, czy koniec świata, nie ma aż takiego znaczenia.

Diana i Alia to świetny duet, do którego z czasem dołączają Nim, Theo i Jason, tworząc razem zgraną paczkę indywidualistów, a jeden z najlepszych momentów ich wspólnej przygody to po prostu przemierzanie kolejnych lokacji, zaciskająca więzi podróż, poznawanie siebie nawzajem, chwile niemal całkowicie obyczajowe, kiedy nadnaturalne moce czy mitologiczne pochodzenie tracą na znaczeniu. Z jednej strony przypomina to typową literaturę młodzieżową, z drugiej ma wystarczająco dużo własnej tożsamości i uroku, żeby nie nudzić.

 

Podobnie jak w przypadku wydanego w tym samym cyklu "Młodzi Tytani. Raven", także tutaj zastosowano chłodną paletę kolorów - dominują odcienie szarości i niebieskiego. Kreuje to dość ponurą aurę, nie do końca adekwatną do rozgrywających się wydarzeń, ale sprawdzającą się jako wizualne wyróżnienie tytułów o odmiennym charakterze, skierowanych do ściśle określonej grupy odbiorców/odbiorczyń. Szczegół, a jednak spójna wizja na więcej niż pojedynczy tom dodatkowo zachęca do wejścia w całą tę alternatywną rzeczywistość DC Comics.

 

"Zwiastunka wojny" to nie tylko świetna lektura dla osób w wieku pokwitania, które być może zdoła wciągnąć głębiej w świat komiksu i nie tylko jedna z tych pozycji, do jakich sam chciałbym mieć dostęp jako nastolatek, ale również ciekawe, odmienne spojrzenie na postać Wonder Woman, które może zainteresować również dorosłe osoby, o ile nie utraciły przynajmniej cieniutkiej więzi ze swoimi nastoletnimi odpowiednikami z przeszłości.


Wonder Woman. Zwiastunka wojny

Tytuł oryginalny: Wonder Woman: Warbringer

Polska, 2021

Egmont

Scenariusz: Louise Simonson

Rysunki: Kit Seaton



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive