Pretty Guardian Sailor Moon Eternal The Movie

83%

"Czarodziejka z Księżyca" w rodzimej Japonii cieszy się niesłabnącą popularnością od blisko trzydziestu lat, ale na Zachodzie zainteresowanie nią narasta i maleje falami. Tym razem fala okazała się na tyle wysoka, że dotarła aż do Polski, gdzie w XXI wieku o Usagi (czy też Bunny) i pozostałych czarodziejkach poza oddanym fandomem wspominało się rzadko.

Nie można nie docenić roli, jaką "Czarodziejka z Księżyca" odegrała w spopularyzowaniu mangi i anime nad Wisłą. Zanim trafił do nas pierwszy tom z przygodami wykreowanych przez Naoko Takeuchi bohaterek (w 1997 roku), ukazała się tutaj tylko jedna inna pozycja z zakresu japońskiego komiksu - obrazujące historię Józefa Poniatowskiego "Aż do nieba".

 

Mało tego, mniej więcej w tym samym czasie kiedy raczkujące J.P.Fantastica zaczęło publikować spolszczone wersje materiału źródłowego, znane z sięgania po superbohaterów Marvela i DC Comics wydawnictwo TM-Semic zaryzykowało publikacją zeszytów z kadrami z emitowanej wówczas w Polsce animowanej wersji Czarodziejki, dzięki czemu udało się zainteresować nie tylko osoby zafascynowane japońską popkulturą, ale również bardziej przypadkową publiczność.

Oryginalna manga wciąż jest rozchwytywana, nawet w Polsce (wydawnictwo J.P.Fantastica szykuje się do kolejnego dodruku, obecnie nakład jest wyprzedany), ale znacznie mniej osób ma świadomość, że w 2003 roku ukazał się film aktorski - "Pretty Guardian Sailor Moon" (jeżeli nie znacie... lepiej niech tak zostanie), a w latach 2014-2016 ukazywały się odcinki "Sailor Moon Crystal" - niezłego remake'u, choć cierpiącego na pośpiech oraz nadmierny fanserwis. "Pretty Guardian Sailor Moon Eternal" to z kolei bezpośrednia kontynuacja.

 

Nie musicie się jednak wysilać na nadrabianie czegokolwiek, wystarczy, że pamiętacie magiczną dziewczynę z żółtym odango na głowie i towarzyszącym jej kotem, że pamiętacie hasło: Ukarzę cię w imieniu Księżyca, a pozostałe elementy same zaczną się układać w całość w trakcie seansu. Fabuła nie należy do skomplikowanych - Usagi i Chibiusa spotykają pegaza Heliosa w trakcie zaćmienia Słońca i zostają poproszone o wsparcie w walce z Cyrkiem Martwego Księżyca, a w międzyczasie Tokio pada ofiarą najeźdźców. Nawet zakończenie można bez wysiłku przewidzieć, nasuwa się więc pytanie, czy warto poświęcać aż sto sześćdziesiąt minut (dwa filmy po osiemdziesiąt każdy) w poszukiwaniu błogiego uczucia nostalgii?

"Sailor Moon Eternal" na szczęście nie jest zniewolone przez sentyment na wzór chociażby satysfakcjonującego, ale tworzonego pod fanów i fanki "Dragon Ball Super" (albo "Dragon Ball Super: Broly"). To wierna ekranizacja mangi i nadal jedno z najlepszych mahou shoujo (nurt, którego nazwa oznacza dosłownie magiczne dziewczyny) w historii, a dzięki niespiesznemu tempu, może ukazać swoją siłę w pełni. Nie jest to nawet opinią - osoby zorientowane w serii doskonale wiedzą, że zmagania z Cyrkiem Martwego Księżyca pojawiły się także w serialu, ale zajęły zaledwie trzy odcinki czwartego sezonu i wymagały wycięcia szeregu wątków.

 

Przede wszystkim w centrum uwagi pozostała wówczas sama Usagi. Inne czarodziejki zepchnięto na odleglejszy plan, pozostawiono w roli barwnych dodatków. Tutaj z kolei każda dostała wystarczająco dużo ekranowego czasu, by nie przypominały zwielokrotnienia tej samej osoby w kilku ciałach. Najwięcej zyskała na tym małoletnia Chibiusa, która często bywa postrzegana jako irytująca, na siłę urocza postać w typie Jar Jar Binksa albo Scrappy'ego Doo, ale po spędzeniu z nią dłuższego czasu, marzenie o błyskawicznym wydorośleniu i związana z tym niepewność własnej tożsamości zyskują bez porównania ciekawszy wydźwięk.

Na szczególne wyróżnienie zasługują także Czarodziejka z Neptuna oraz Czarodziejka z Urana - jedna z pierwszy jednopłciowych par w historii anime. Zadebiutowały dopiero w trzecim sezonie, ale z miejsca podbiły serca wielu osób na całym świecie. Niestety zachodni dystrybutorzy postanowili zaingerować w ich więź (to nie jedyny tego rodzaju przypadek, podobnym zabiegom poddawano chociażby "Card Captor Sakura"), kilkoma cięciami i odmienionymi w dubbingu dialogami wycieli wszystko, co mogłoby wskazywać na inną relację niż tylko przyjaźń. Takie działania na szczęście trafiły już na śmietnik historii, a w "Sailor Moon Eternal" relacja ścigającej się w zawodach samochodowych Haruki i skrzypaczki Michiru ma na powrót naturalny, bezpruderyjny, ale też nienachalny charakter.

 

Adaptacja wierna mandze, bazująca na jednym z jej najciekawszych wątków fabularnych, umożliwiająca przedstawienie tożsamości każdej z bohaterek, a w dodatku okraszona znakomitą oprawą wizualną (współczesną animacją, ale bez nadmiernego korzystania z obrazów generowanych komputerowo) - nie można było niczego więcej oczekiwać i na nic więcej liczyć. W wersji animowanej Czarodziejki nigdy nie miały się lepiej i chociaż prace nad "Pretty Guardian Sailor Moon Eternal The Movie" trwały wiele lat, chyba nikt by się nie pogniewał, gdybyśmy musieli poczekać kolejne cztery-pięć na ekranizację innych kultowych wydarzeń ze świata Naoko Takeuchi (chociażby związanych z Akademią Nieskończoności czy Rodziną Czarnego Księżyca).


Pretty Guardian Sailor Moon Eternal The Movie

Tytuł oryginalny: Gekijouban Bishoujo Senshi Sailor Moon Eternal

Japonia, 2021

Metro-Goldwyn-Mayer

Reżyseria: Chiaki Kon

Obsada: Kotono Mitsuishi, Misato Fukuen, Nanao



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive