Ghlow: Szorstki, brutalny, hipnotyczny industrial punk ze Szwecji

Historia Ghlow i stojących za nim osobowości jest niemalże hollywoodzka. Dwie osoby z kompletnie odmiennych światów przypadkiem wpadły na siebie, odkryły wspólną pasję i przemieniły ją w wyjątkową muzykę.

Emille de Blanche pochodzi ze Szwecji, już w wieku dwóch lat grała na skrzypcach i była uznawana za "cudowne dziecko"; z kolei urodzony w Rosji Nikolay Evdokimov pierwszy punkowy zespół założył w latach 90., jako naładowaną politycznymi treściami odpowiedź na upadek Związku Radzieckiego. Ona z czasem poświęciła się rzeźbiarstwu, on został tatuatorem, pozornie nic ich nie łączyło, a jednak nagrali jeden z najciekawszych debiutanckich albumów tego roku.

 

"Slash and Burn" to połączenie punkrockowej energii z surowym, chłodnym brzmieniem industrialu z ubiegłego stulecia oraz błyskawicznie wpadającymi w ucho melodiami, rezultat inspiracji zarówno Dead Kennedys, jak i The Prodigy doprawiony tekstami z jednej strony osobistymi, z drugiej poruszającymi liczne wątki społeczno-polityczne.

Rozmowa z Soundrive (Emille de Blanche)

Nie zajmowałabym się muzyką, gdyby... Czasami wydaje mi się, że właściwie nie miałam wyboru. Moi rodzice zajmowali się muzyką, więc kiedy dorastałam, muzyka była dla mnie naturalnym elementem życia codziennego. Wszędzie leżały instrumenty, uczniowie przychodzili na zajęcia, zawsze ktoś ćwiczył albo grał.

 

Zanim zajmowałam się muzyką, byłam nienarodzona.

 

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to... Jako dziecko zawsze lubiłam muzykę filmową. Pamiętam, że mieliśmy album z funkową ścieżką dźwiękową do "Hair" i często go słuchałam. A do tego wszystko, co skomponował Björn Isfält [autor soundtracku między innymi do "Co gryzie Gilberta Grape'a"]. Był genialnym kompozytorem, który miał to mroczne i magiczne wyczucie we wszystkim, nad czym pracował, a jego muzyka zawsze mnie fascynowała i nadal fascynuje.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to Show Me The Body, Big Brave i Bulgarian Voices.

 

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to... Jest tak wiele wspaniałych dziedzin, ale trafia do mnie przede wszystkim minimalistyczny maksymalizm, chociażby gwiazdy rzeźbiarstwa pokroju Lyndi Benglis albo Franza Westa.

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię głośność.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię płytkości, braku głębi.

 

Najbardziej w koncertach lubię stać naprzeciwko ściany dźwięku.

 

Nasza muzyka jest porównywana do czegoś szorstkiego i brutalnego, a jednocześnie hipnotycznego.

 

Gdybym mogła sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to... Istnieje wiele wspaniałej muzyki, której chciałabym być autorką. Na przykład "1983... (A Merman I Should Turn to Be)" Jimiego Hendrixa - jest w nim flow sennego jam session.

 

Gdybym mogła zadać mojemu ulubionemu artyście jedno pytanie, może zapytałabym, czy to wszystko było warte poświęceń.

 

Największa mądrość, jaką w życiu usłyszałam to: Nie pozwól, żeby strach tobą rządził.

 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mogła robić coś, co robiłam w dzieciństwie... Nie wydaje mi się, żebym kiedykolwiek przestała robić to, co lubiłam robić w dzieciństwie. Różnica jest taka, że teraz chodzi bardziej o to, żeby przetrwać i nadal robić to, co się lubi i to, co inspiruje.

 

Gdybym mogła zakończyć jeden spór, który dzieli ludzi, dotyczyły tego, że poświęcamy zbyt wiele uwagi na bzdury i prowadzimy niekończące się kłótnie na ich temat. Ludzie powinni zacząć robić to, co głoszą, a początkiem powinno być równouprawnienie.

 

Polska kojarzy mi się z trasą po Europie, w którą kilka lat temu ruszyliśmy. Świetnie się bawiliśmy we Wrocławiu i w Tatrach.

Rozmowa z Soundrive (Nikolay Evdokimov)

Nie zajmowałbym się muzyką, gdyby... W czasach Związku Radzieckiego moi rodzice zajmowali się piractwem, co było jedynym sposobem na dotarcie do niesowieckich albumów. Tydzień w tydzień miałem dostęp do niezliczonej ilości znakomitej muzyki i w końcu zrozumiałem, że rock'n'roll to coś naprawdę mojego.

 

Zanim zajmowałem się muzyką, byłem zawodowym pływakiem.

 

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to ścieżki dźwiękowe z filmów z lat 60. i 70.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to Ghlow.

 

Mój ulubiony artysta niezwiązany z muzyką to Uri Levanov.

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię energię.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię obsesji na punkcie materializmu.

 

Najbardziej w koncertach lubię doskonałą jakość dźwięku.

Nasza muzyka jest porównywana do napotkania rozpędzonego pociągu tuż przed zderzeniem.
 

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "D-7" Nirvany.

 

Gdybym mógł zadać mojemu ulubionemu artyście jedno pytanie, zapytałbym, jak udało mu się to zrobić?

 

Największa mądrość, jaką w życiu usłyszałem to: I na hui sest i bublik s'yest, rosyjskie powiedzonko [w wolnym tłumaczeniu: usiądź, kurwa, i zjedz bajgla].

 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mógł robić coś, co robiłem w dzieciństwie, spędziłbym prawdziwe letnie wakacje w domku letniskowym razem z dziadkami.

 

Gdybym mógł zakończyć jeden spór, który dzieli ludzi, usunąłbym rasizm.

 

Polska kojarzy mi się z klasycznym malarstwem olejnym z XIX wieku.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive