Anika Pyle: Nie powinniśmy wkładać pieniędzy w to, co zabija Ziemię

"Jako queerowa marzycielka urodzona na prerii Kolorado, w rodzinie hippisów z klasy robotniczej, nauczyłam się akceptować świat z wyjątkową czułością, żyję w zgodzie z przepychem natury i mam dobre pojęcie o polityce klasowej" - tak przedstawia się i definiuje najważniejsze tematy w swojej twórczości Anika Pyle.

Obecnie rezydująca w Filadelfii artystka wcześniej była członkinią rockowego Chumped, a aktualnie poświęca się solowej, singer-songwriterskiej działalności. W lutym wydała znakomity, poruszający album "Wild River", na którym przetworzyła emocje związane z nagłą śmiercią ojca oraz osobistą żałobą, którą niedługo później została spotęgowana przez pandemię.

Rozmowa z Soundrive

Nie zajmowałabym się muzyką, gdyby nie radio. Nauczyłam się śpiewać właściwie dzięki zapamiętywaniu popowych piosenek w trakcie długich podróży samochodem.

Zanim zajmowałam się muzyką, byłam aktorką. Na pewnym etapie to był mój główny cel, jeżeli chodzi o działalność artystyczną.

 

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to Billie Holiday. Po dziś dzień jest moją ulubioną piosenkarką.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to "Rewind", nowy singiel Redwood - uwielbiam go. Po prostu wyjątkowo piękny głos, łagodna dusza i niesamowity fortepian.

 

Moje ulubione artystki niezwiązane z muzyką to Lauren Cat West, jedna z moich ulubionych ilustratorek; Yaa Gyasi, która napisała dwie z moich ulubionych książek przeczytanych w ubiegłym roku; a do tego uwielbiam obrazy Dianny Settles.

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię Orion Sun albo nowy album Spencera Zahna, ale słucham tak wielu różnych rzeczy, że trudno wybrać. Kilka lat temu Strangepride wypuściło przepiękny album, a Gladie ma na koncie mnóstwo naprawdę fantastycznych EP-ek. Do tego Kelsey Waldon również wydała w ubiegłym roku bardzo urokliwy zestaw utworów i słucham też bardzo sporo jazzu oraz Frnka Oceana [śmiech].

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię... Wolę mieć pozytywne nastawienie. Musze jednak przyznać, że jest w metalu coś, co nigdy do mnie nie trafia. Nie złośćcie się na mnie metalowcy, może to po prostu nie jest odpowiednia chwila dla mnie.

 

Najbardziej w koncertach lubię wrażenie, że wraz z innymi ludźmi przekracza się ziemski padół i trafia do jakiejś odmiennej, duchowej sfery. Wspólne doświadczanie muzyki to tak naprawdę uczestniczenie w grupowej medytacji. Uważam, że dzięki temu można się przenieść w inne miejsce, komunikować się w nowy, niesamowity sposób.

Moja muzyka jest porównywana do Mount Eerie, Billie Eilish, Grouper i Mountain Goats. Takie porównania pojawiały się po wydaniu "Wild River" i wszystkie traktuję jako duże komplementy.

 

Gdybym mogła sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to... Uwielbiam Kim Jung Mi, koreańską wokalistkę, i chociaż nie chciałabym, żeby jej piosenki stały się moimi, byłabym szczęśliwa, gdybym mogła je odśpiewać, poczuć to, co ona czuje albo przynajmniej wiedzieć, o czym śpiewa. Właściwie lubię jej słuchać i nie rozumieć ani słowa, wnioskować na podstawie muzyki, ale chciałabym też zaśpiewać te piosenki, są wyjątkowo piękne.

 

Gdybym mogła zadać mojej ulubionej artystce jedno pytanie, prawdopodobnie zapytałabym o najlepszą radę, jaką dotąd otrzymała. Zawsze poszukuję wiedzy, żeby wieść jak najlepsze, pełne kreatywności życie.

 

Największa mądrość, jaką w życiu usłyszałam to: Zamartwianie się jest jak modlitwa o to, co wolałabyś, żeby się nie wydarzyło.

 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mogła robić coś, co robiłam w dzieciństwie, biegałabym w te i z powrotem, udawała, że jestem kimś innym - rycerzem, gwiazdą filmową, królową. To było takie wyzwalające... Udawanie. Chciałabym nadal to robić, ale właściwie co mnie powstrzymuje?

 

Gdybym mogła zakończyć jeden spór, który dzieli ludzi, dotyczyłby tego, że wielkie korporacje, całe gałęzie przemysłu i światowe rządy odpowiadają za zmiany klimatyczne. Musimy odejść od paliw kopalnianych, zaprzestać niepotrzebnej produkcji plastiku i zainwestować między innymi w energię odnawialną. Trzeba powstrzymać ludzi, którzy dokonali kapitalistycznej inwestycji w zniszczenie naszej planety. Położyłabym kres przekonaniu, że powinniśmy wkładać pieniądze w to, co zabija Ziemię.

 

Polska kojarzy mi się z pączkami! W Nowym Jorku mieszkałam w pobliżu polskiej piekarni i w każdą niedzielę chodziliśmy na pączki z dżemem i cukrem na wierzchu. W okolicy mieszkało wielu Polaków, cenię sobie słodycze, jakie można było tam kupić, więc zawsze kiedy myślę o Polsce, właśnie to przychodzi mi do głowy w pierwszej kolejności. Nigdy u was nie byłam, ale nie mogę się doczekać, żeby przyjechać i zjeść trochę pyszności.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive