Lowpass - "Lowpass"

85%

Miły ATZ pełnymi garściami czerpie z grime'u; Marceli Bober przywołuje nastrój wyciszającego lo-fi; Miroff wyciąga zaskakujące, wpadające w ucho sample i beaty; a Wuja HZG dodaje organiczne, wyraziste brzmienie gitary basowej, bazując na doświadczeniach zebranych w EABS, Błocie czy Siema Ziemi. Cztery różne planety, ale zataczają orbity w tej samej galaktyce, wspólnymi siłami kreują wyjątkowe brzmienie Lowpass.

Brzmienie, które bywa kompromisowe (chociażby w otwierającym album, trafnie zatytułowanym, stanowiącym niemalże deklarację programową "Koncept"), ale znacznie częściej lawiruje pomiędzy stylistykami, przesuwa akcenty z odleglejszych planów na front i z powrotem, a w długie, niejednoznaczne gatunkowo fragmenty raz po raz wbija ściśle dookreślone schematy.

 

Zarówno cały album, jak i poszczególne ścieżki odznaczają się tak szerokim polem widzenia ich twórców, tak znaczącym zróżnicowaniem dynamicznym i nastrojowym, że trudno zestawić je z jakimkolwiek innym rodzimym wydawnictwem. Nie ma tutaj prostych rozwiązań, stockowych beatów i usilnych prób wpasowania się w ramy okalające bezpieczną kreację, której zwolenników można by bez wysiłku wchłonąć. Wręcz przeciwnie, Lowpass bierze pod włos całe środowisko (nawet po tak dużym uogólnieniu, że nie można wyszczególnić fanów/fanek "nowego" i "starego") i w pierwszej kolejności przemówi prawdopodobnie do nieczujących potrzeby identyfikacji odbiorców zasłuchujących się na przykład w Łonie i Webberze, Kozie czy Hodaku.

 

Miły ATZ: Teraz jest mój moment i nie zamierzam go przespać (wywiad)

 

W "Zostań w domu" pobrzmiewa R&B z lat 90. (wystarczy porównać z instrumentalnymi wersjami utworów D'Angelo z tamtego okresu, chociażby z "Brown Sugar"), "Jeden raz" łączy wyrazistą partię basową z prostym beatem pod ponurym nastrojem wyznaczonym przez powoli artykułowane wersy i monotonnie powtarzane dwa dźwięki jakby żywcem wyciągnięte z repertuaru Akiry Yamaoki; w "Pato stylu" gdyby jeszcze trochę bardziej wysunąć na front perkusję i dodać kilka power chordów, mielibyśmy niemalże nu metal; w "Cierpliwościach" breakbeat splata się z imitującymi Rhodesa pojedynczymi akordami; "Patrz jak tańczę" skręca w kierunku house'u; "Ćmy" ocierają się o lo-fi, a "Raj dla poetów" o 2-step garage. Mogłoby się wydawać, że ulepienie spójnej historii z tak wielu wątków nie jest możliwe, ale narracja na "Lowpass" nigdy nie wydaje się zagubiona, bo chociaż można rzucać porównaniami i gatunkami, ponad wszystkimi góruje unikalny styl tego niecodziennego kwartetu.

 

Jedyne do czego można się przyczepić to teksty - Atezet i Bober co jakiś czas przypominają, że pochodzą z różnych planet, potrafią w tym samym kawałku rapować na dwa odmienne tematy. Pierwszy często w zgrabny, choć prosty sposób opowiada historie z życia wzięte, drugiego ciągnie do poezji, ale nierzadko wydaje się, że bardziej zależy mu na ciekawym połączeniu słów czy daleko idących metaforach niż na nadaniu zdatnego do odszyfrowania komunikatu (zwłaszcza w "Raju dla poetów"). Nie jest to jednak wygórowana cena za czterdzieści minut znakomicie zaaranżowanej i skomponowanej muzyki, bezwstydnie czerpiącej z gatunkowych standardów, ale w świadomy, autorski sposób. Może brakuje tutaj tego jednego, wyróżniającego się utworu, który dałoby się przekuć na przebój, ale nie sposób nie docenić wygenerowania kompleksowego doświadczenia albumowego wbrew trendowi tworzenia pod playlisty. "Lowpass" to materiał, który szybko się nie znudzi, a najskuteczniej działa wtedy, gdy jest odsłuchiwany od deski do deski.


Def Jam Recordings Poland/2021



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive