A.A. Williams: Tęsknię za koncertami każdego dnia

Śpiewa, gra na gitarze i instrumentach klawiszowych, tworzy poruszające piosenki, które trudno jednoznacznie zaklasyfikować. A.A.Williams prezentuje emocjonalne oblicze mroku i zdobyła dzięki temu serca fanów zarówno metalu, jak i miłośników lżejszych, melancholijnych kompozycji.

Mieliście okazję poznać Williams po premierze pierwszej EP-ki ("Forever Blue"), gdy odpowiedziała na kilka pytań w naszym cyklicznym Q&A. Tym razem rozmawiamy nieco więcej o muzyce, początkach kariery, wspomnieniach z tras, koncertach w dobie pandemii, ale przede wszystkim o relacji z fanami i o nowym albumie ("Songs From Isolation"), który powstał we współpracy z nimi.

 

Aleksandra Wojcińska: Zrobiłam rozeznanie i zauważyłam, że "Forever Blue" to szczególna i ważna płyta dla fanów różnych gatunków - zarówno tych słuchających metalu, jak i osób ceniących muzykę progresywną czy pop. W twoich utworach jest coś wyjątkowego i jednocześnie uniwersalnego. Czy mogłabyś się do tego ustosunkować?

A.A. Williams: Cieszę się, że postrzegasz moją muzykę jako uniwersalną. Staram się nie mówić w tekstach wprost o moich emocjach, chciałabym, żeby słuchacze mogli znaleźć w nich coś, co będzie dla wydawało im się znajome, żeby czuli się związani z tymi piosenkami i mogli wszystko to, co opisuję odnieść do własnych doświadczeń. Jeżeli chodzi o styl, w jakim tworzę, jest dość zróżnicowany. To wypadkowa gatunków, których lubię słuchać. Od najmłodszych lat uczyłam się muzyki klasycznej i często jej słuchałam, a cięższych rzeczy zaczęłam słuchać jako nastolatka i od tego czasu odkrywam wszystko to, co pomiędzy tymi skrajnościami. Nie przejmuję się kategoriami, do których może pasować moja muzyka, co w pewnym sensie daje mi wyjątkową perspektywę.

Po raz pierwszy usłyszałam o tobie przy okazji premiery EP-ki "Exit in Darkness", gdzie idealnie połączyłaś mrok i subtelność. Nagrałaś ten materiał wraz z zespołem Mono, jak wspominasz początek tej współpracy?

Mamy z Mono tego samego agenta, na samym początku mojej muzycznej podróży i naszej współpracy postanowił wysłać im moją debiutancką EP-kę do przesłuchania. Później, w 2019 roku, potkałam się z zespołem na festiwalu Roadburn i zaczęliśmy z Taką wymieniać maile. Rozmawialiśmy o naszym podejściu do tworzenia i znaleźliśmy wiele punktów wspólnych. Zaczęliśmy przesyłać sobie pomysły i szybko zakończyliśmy prace nad tytułowym "Exit in Darkness". "Winter Light" przyszło trochę później - wysłałam Tace wersję próbną z tekstem i melodią, którą nagrałam w pokoju hotelowym w Paryżu, kiedy byłam w trasie koncertowej. Podobnie jak poprzednim razem, wszystko poszło gładko.

 

Miałam przyjemność usłyszeć cię na żywo w warszawskiej Progresji w grudniu 2019 roku, na ostatnim koncercie trasy, którą grałaś z Cult of LunaBrutus. Wspominam ten wieczór do dziś jako bardzo emocjonalny.

To był świetny koncert. Koncertowanie i podróżowanie z zespołami, w których grają nie tylko wspaniali muzycy, ale także niesamowicie sympatyczni ludzie zawsze jest ogromną przyjemnością. Pożegnaliśmy się jeszcze przed koncertem, bo czekała nas wszystkich długa droga do domów zaraz po występie. Stojąc wtedy na scenie, czułam ogromną satysfakcję i radość, że spędziłam kilka naprawdę świetnych tygodni w otoczeniu fantastycznych ludzi, robiąc to, co naprawdę kocham robić. Pamiętam też, jak w trakcie występu Brutus zwijaliśmy nasze rzeczy z moim perkusistą. Było wtedy strasznie zimno i wietrznie, a my próbowaliśmy spakować wszystko na zewnątrz, na balkonie. Cały nasz sprzęt po prostu odlatywał.

W czasie pandemii najbardziej brakuje mi koncertów, zwłaszcza tych kameralnych w małych klubach. Tęsknię też za spotkaniami z artystami po koncertach. A jak to wygląda z twojej perspektywy?

Tęsknię za koncertami każdego dnia, ale koncertowanie to oczywiście znacznie więcej niż tylko czas spędzony na scenie. To przejazdy, hotele, koczowniczy tryb życia. Oprócz samego rytuału występu - podczas którego wita cię morze twarzy w delikatnym muśniętym światłem pomieszczeniu, towarzyszy mu odpowiednie nagłośnienie i zapach dymu z maszyny - tęsknię też za krótkimi pogawędkami z fanami, pracą każdego dnia z inną ekipą danego klubu i szukaniem dobrych restauracji w miastach, które odwiedzam przy okazji koncertów.

 

Pozostając w temacie koncertów, artyści radzą sobie z zakazem koncertowania przed publicznością poprzez transmitowanie swoich występów z różnych miejsc - jedni grają w studiu, inni w domu, jeszcze inni w pustych salach koncertowych. Co sądzisz o takiej formie występów?

Transmitowanie koncertu na żywo jest skomplikowane - nie tylko jest to bardzo trudne z technologicznego punktu widzenia, ale również bardzo drogie. Będzie wspaniale, jeżeli w przyszłości artyści będą mieli możliwość transmitowania koncertów dla osób, dla których fizyczny udział w wydarzeniu może okazać się kłopotliwy - mam na myśli osoby cierpiące na lęk przed tłumem, osoby niepełnosprawne, dla których dostęp do koncertu może być utrudniony. Dzięki transmisji w jakimś stopniu udział w koncercie będzie łatwiejszy. Myślę, że problemem obecnych transmisji jest natomiast to, że odbywają się w pustych pokojach pozbawionych charakteru. To trochę jak oglądanie bardzo dobrej próby. Myślę, że kiedy będziemy już mogli wpuścić publiczność do sal koncertowych, prowadzenie transmisji okaże się dobrym pomysłem. Pozwoli oglądającym osobom poczuć się tak, jakby fizycznie brały udział w jakimś wydarzeniu, z całym tym zgiełkiem, rozmowami pomiędzy utworami. Zespół też grałby lepiej, gdyby mógł nawiązać bezpośrednią relację z publicznością, zamiast składać podziękowania do pustej przestrzeni.

Właśnie ukazuje się twój nowy album, "Songs From Isolation", na którym wykonujesz własne interpretacje kompozycji innych artystów. Ten projekt rozpoczął się od domowych sesji i próśb fanów o wykonanie poszczególnych piosenek, a album jest niejako jego kontynuacją. Jak postrzegasz swoją relację z fanami?

"Songs From Isolation" to zasadniczo efekt mojej współpracy z fanami. Co tydzień proponowali mi nowe piosenki do nagrania lub podpowiadali artystów, na których powinnam zwrócić uwagę i tak stopniowo wspólnie stworzyliśmy to dzieło. Bez ich wsparcia ta płyta nie powstałaby.

 

Utwory, które wybrałaś są dla ciebie szczególne ważne? To naprawdę imponujące spektrum gatunkowe.

Mam fanów, którzy słuchają bardzo ciężkiej muzyki, ale też takich, którzy cenią rock alternatywny albo słuchają bardziej klasycznych rzeczy, więc miałam naprawdę szeroki wachlarz utworów do wyboru. Na liście propozycji znajdowały się setki piosenek, więc znalezienie takich, które kochają zarówno oni, jak i ja nie stanowiło żadnego problemu. Zawsze słuchałam różnorodnej muzyki, więc umieszczenie na jednej płycie Nine Inch Nails i The Moody Blues nie wydawało się dziwne.

Wiele fantastycznych wokalistek decyduje się rozwijać karierę w zespole, a z drugiej strony pokaźna grupa wybiera karierę solową. Ty wybrałaś drugą drogę - co daje ci praca jako artystce solowej?

Właściwie nigdy się nad tym nie zastanawiałam - po prostu zaczęłam pisać piosenki, zaaranżowałam i skomponowałam ich poszczególne części i chyba to, że miałam nad ich powstawaniem pełną kontrolę w pewnym sensie naturalnie przyczyniło się do podjęcia ryzyka występowania jako artystka solowa. Dopiero po podpisaniu pierwszej umowy uformował się skład zespołu, z którym występuję. Działalność solowa ma pewne zalety - mniej osób jest zaangażowanych w podejmowanie ważnych decyzji. Mogę też grać mniejsze koncerty wtedy, gdy zabieranie ze sobą w trasę całej ekipy jest niepraktyczne.

 

Brexit wywarł ogromny wpływ nie tylko na politykę międzynarodową, ale także na aspekty społeczne. W Polsce występują poważne trudności z zamówieniami z Wielkiej Brytanii, są zbyt drogie, a nowe procedury i wymagane dokumenty skutecznie zniechęcają. Jak ta sytuacja wpłynęła na twoje życie?

Brexit z pewnością wpłynął na sprzedaż merchu i płyt za granicą, jest przez to znacznie więcej papierkowej roboty po mojej stronie i pojawiają się potencjalne dodatkowe koszty po stronie konsumenta, na które nie mam wpływu. Niestety musimy jeszcze poczekać, by dowiedzieć się, jaki faktyczny wpływ będzie miała ta sytuacja na trasy koncertowe. Jedno jest pewne - nie będzie to tak łatwe, jak dotąd. Myślę, że ze względu na covid i to, że nikt z nas i tak w tej chwili nie może podróżować nasz rząd nie postrzega ustalenia zasad normujących pracę muzyków jako priorytet. Miejmy nadzieję, że gdy wszystko zacznie się znów otwierać, nastąpi jakiś rozwój w tej sprawie.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive