Prosto z piekła. Kuba Rozpruwacz, czwarty wymiar i komiks doskonały

100%

"Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band" The Beatles to udany album. "Obywatel Kane" to bardzo dobry film. "Final Fantasy VII" to świetna gra RPG... Żadne z tych zdań nie jest nieprawdziwe, ale żadne nie może też oddać wielkości arcydzieła, które opisuje. Próba zrecenzowania absolutu stawia recenzującego na przegranej pozycji, bo nie ma słów, jakimi mógłby oddać coś tak bardzo monumentalnego, zwłaszcza lata po premierze. Takim samym przypadkiem jest "Prosto z piekła" Alana Moore'a - komiks doskonały.

Podobnie jak "Opowieści z hrabstwa Essex", także "Prosto z piekła" już wcześniej zostało w Polsce wydane, ale zdobycie obydwu w ostatnim czasie nie należało ani do łatwych, ani do tanich. Timof Comics postanowiło rozwiązać problem i chwała im za to, bo nie znajdziecie lepszego kontrargumentu dla zarzutów pokroju komiksy są dla dzieci niż podsunięcie właśnie tych dwóch tytułów. "Prosto z piekła" to w dodatku historia pieczołowicie konstruowana przez blisko dekadę przez jeden z najtęższych umysłów w dziejach tego medium.

 

W skrócie można napisać tyle, że Moore sięgnął po biografię jednego z najbardziej rozpoznawalnych seryjnych morderców w popkulturze - Kuby Rozpruwacza (albo przynajmniej po tę wersję, którą wielu historyków uznaje za najbardziej prawdopodobną, związaną ze spiskiem masonerii oraz walijskiej arystokracji). Takie spłycenie nie będzie jednak nawet w jednej dziesiątej oddawać tego, co faktycznie znajduje się w tym opasłym tomisku, a jeżeli w dodatku macie za sobą seans ekranizacji w reżyserii braci Hughes (z Johnnym Deppem w roli głównej), elementy układanki mogą zacząć odsłaniać niezbyt interesujący pejzaż pełen schematów i hollywoodzkiej dramaturgii. Nic bardziej mylnego - nie tylko ze względu na tytuł określenie diabeł tkwi w szczegółach pasuje tutaj jak ulał.

Z jednej strony za taki "szczegół" można uznać ilustracje Eddiego Campbella (w Polsce znanego tylko z tego jednego tytułu, choć ma na koncie niemal wszystkie istotne w komiksowym światku nagrody - od Eisnera po Harvey'a), stosowane przez niego cieniowanie za pomocą długich linii i obszerne korzystanie z głębokiej czerni, co razem z licznymi wąskimi kadrami nadaje scenariuszowi Moore'a ponury, klaustrofobiczny nastrój. Z drugiej strony jeżeli mieliście do czynienia z "Ligą niezwykłych dżentelmenów", doskonale wiecie, z jak wielką pieczołowitością brytyjski autor osadza swoje pomysły w faktycznych wydarzeniach i oddających ducha epoki realiach, nawet jeżeli fabuła wcale tego nie wymaga.

 

Joseph Merrick (znany jako "Człowiek Słoń"), poeta William Butler Yeats, aktor Richard Mansfield (znany z odgrywania tytułowej roli w sztuce "Doktor Jekyll i pan Hyde"), Oscar Wilde, William Blake - to niektóre z postaci z odległego planu, jakimi Moore uwiarygadnia realia Londynu z 1888 roku. Cechy każdej z nich w mniejszym lub większym stopniu (w zależności od dostępności materiałów źródłowych) pokrywają się z tym, na co wskazują życiorysy, ale z perspektywy rozwoju wydarzeń, mogłyby zostać całkowicie pominięte. Nie trafiły tutaj jednak z poczucia kronikarskiego obowiązku albo dla intrygującego gościnnego występu (żadne z tych nazwisk nie może być dla współczesnych czytelników takim zaskoczeniem, jak na przykład obecność Quicksilvera w serialu "WandaVision"). Dzięki nim, a także dzięki niemalże turystycznej przejażdżce po Londynie w oczach okultysty z rozdziału czwartego, Moore wzmacnia realistyczny charakter "Prosto z piekła", co później w imponujący sposób obróci przeciwko czytelnikom/czytelniczkom.

Zanim to jednak nastąpi, poznajemy angielską stolicę od jej najpaskudniejszej i zarazem wyjątkowo fascynującej strony, ze szczególnym wskazaniem na dzielnicę Whitechapel. Ludzie żyjący w tej szkaradnej okolicy znajdują się na ostatnim etapie degrengolady i dehumanizacji, a ich bieda i trudy życia codziennego nigdy nie są romantyzowane czy uszlachetniane. Wystarczy przyjrzeć się prostytutkom, które Rozpruwacz typuje na ofiary - oddają się swojemu zawodowi bez poczucia udręczenia, a raczej z ulgą, że mogą w łatwy sposób zarobić kilka groszy, które wydają tylko na dwa cele - kolejne piwo albo miejsce w parszywej noclegowni. Odkładanie pieniędzy na ucieczkę do lepszego miejsca? O tym nikt nie myśli, liczy się tylko tu i teraz. Zresztą ostre szpony tajemniczego i brudnego Londynu raz zaciśnięte na gardle ofiary, już nigdy jej nie wypuszczają. Kuba Rozpruwacz może ma na koncie wyjątkowo brutalne zbrodnie (ukazane zresztą z niestroniącymi od okrucieństwa detalami), ale zdaje się być tworem miasta, które pochłonęło znacznie więcej istnień.

 

Moore i Campbell zmuszają do zanurzenia się w tej gęstej atmosferze. Ich Londyn jest jak Silent Hill, którego granice przy odrobinie szczęścia można opuścić, ale ono samo nie opuszcza swoich gości już nigdy i potrafi straszyć nawet na odległość. Z unaocznianiem kolejnych morderstw nie ma w związku z tym pośpiechu, bo oczekiwanie na nieuniknione wzmaga napięcie z jeszcze większa intensywnością. Wszyscy w końcu wiemy, że Kuba Rozpruwacz nigdy nie został ujęty, więc nie finał "Prosto z piekła" jest najistotniejszy, a raczej dochodzenie do niego.

Realizm i powolne tempo aż do dziesiątego rozdziału zdają się wyznaczać rytm komiksu, ale niespodziewanie dokonana zostaje wówczas zaskakująca wolta. Szczegóły najlepiej odkryć samodzielnie, w trakcie lektury, dodam tylko tyle, że wcześniej ledwie wspominane zainteresowanie czwartym wymiarem nagle zyskuje kluczowe znaczenie - zostajemy zabrani w surrealistyczną, niemal abstrakcyjną podróż po czasoprzestrzeni.

 

Moore podejmuje szereg dodatkowych wątków, między innymi pokazuje mechanizmy, jakimi kierują się brukowe media; ukazuje błyskawiczne spieniężanie tragedii przez hieny biznesu; łatwość, z jaką siła sugestii każe tłumaczyć przyziemne zjawiska nadnaturalnymi przyczynami czy kipiące w całym społeczeństwie rozgoryczenie, które popycha ludzi różnego statusu i klas do pisania listów w imieniu mordercy, co może przynieść chwilowe ukojenie. "Prosto z piekła" można analizować pod wieloma kątami, a w dodatku można analizować latami, ale z drugiej strony daje się także potraktować jako po prostu wciągający kryminał. Podobnie jak chociażby "Imię róży" Umberto Eco, które składa się z niezliczonych warstw, ale nawet jeżeli wybierze się wyłącznie tę wierzchnią, zapewnia rozrywkę na najwyższym poziomie.

 

"Prosto z piekła" to dzieło kompletne, pasjonująca lektura stworzona przez człowieka opętanego twórczym szałem. Pozycja wymagająca skupienia, uważnego czytania każdego z niezliczonych dialogów, a także czytania pomiędzy nimi. Nie będzie to wyzwaniem łatwym i nie każdy zechce je podjąć, ale jeżeli marzy się wam komiks, który wchłoniecie bez opamiętania, wypełniając każdą przymusową przerwą od czytania następnych rozdziałów analizowaniem zdobytych informacji, lepiej nie można było trafić. To jedna z tych pozycji, które po prostu trzeba mieć na regale.


Prosto z piekła

Tytuł oryginalny: From Hell

Polska, 2021

Timof Comics

Scenariusz: Alan Moore

Rysunki: Eddie Campbell



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive