Rara

Są na świecie zespoły, którym po prostu nie da się przyszyć żadnej łaty. Można do nich dopisywać „post”, „new” czy „wave”, a i tak nie da się nawet zbliżyć do tego, co oddać potrafi tylko muzyka. Jednym z takich zespołów jest Rara.

Są na świecie zespoły, którym po prostu nie da się przyszyć żadnej łaty. Można do nich dopisywać „post”, „new” czy „wave”, a i tak nie da się nawet zbliżyć do tego, co oddać potrafi tylko muzyka. Jednym z takich zespołów jest Rara.

Pamiętam taki czas, kiedy gitara akustyczna była dla mnie symbolem harcersko-ministranckiej przaśności, a w najlepszym wypadku stało za nią zredukowanie grunge'owego hałasu w ramach cyklu MTV Unplugged. Według legendy Pete Seeger zamierzał odciąć za pomocą siekiery zasilanie, gdy Bob Dylan rozpoczął elektryczny set podczas festiwalu w Newport. Ja miałem ochotę porąbać każde drewniane pudło, z którego wydobywały się łzawe drapaki. Dopiero internet odsłonił przede mną zachwycającą prawdę - na akustyku można grać inaczej. Will Oldham czy Sir Richard Bishop wprowadzili mnie w świat kompletnie odmiennych dźwięków, a ostatnio udało się to także zespołowi Rara.

Brzmienie tego nadmorskiego tercetu nie daje się zamknąć w dziennikarskich szufladkach, skorzystam więc z opisu, jaki muzycy sami sobie nadali: „Death folk for vivid flower folks”. W praktyce oznacza to muzykę folkową z wyrugowaniem podłoża jakiejkolwiek tradycji. Nie ma tu żadnych zobowiązań i wpływów geograficznych, jest natomiast potężna dawka melancholii napędzana powolnym tempem, niemal całkowitym brakiem ludzkiego głosu oraz licznymi loopami. Takie rozwiązania dotąd nie kojarzyły się z Rafałem Skoniecznym, twórcą projektu, który znany jest także jako lider Hotelu Kosmos. „Gitara elektryczna mi się znudziła - opowiada. - Dobiłem do jakiejś granicy brzmienia, której nie potrafiłem przekroczyć, więc postanowiłem poszukać innego instrumentu. Jest to ciągle ekscytująca przygoda, ale i akustyk pewnie kiedyś się dla mnie wyczerpie. Wtedy poszukam jeszcze czegoś innego, na przykład zawsze marzyłem, żeby nauczyć się grać dobrze na fortepianie. Przyjdzie i na to czas”. Zapytałem Rafała o powody całkowitej rezygnacji z wokalu, w końcu teksty stanowiły istotny element twórczości Hotelu Kosmos, a ich autor wydał także kilka tomików poezji. „W dziedzinie piosenkopisarstwa nie mam już nic do powiedzenia” - twierdzi Skonieczny i dodaje, że po przeprowadzce do Gdańska całkowicie zrestartował swoje życie, a powrotu dla poprzedniego projektu muzycznego na chwilę obecną nie widzi.

Rara, czy też Przed Państwem Rara, powstało więc jako twór w stu procentach trójmiejski, tuż po przeprowadzce Rafała z Torunia. „Przestrzeń zawsze ma znaczenie. Gdybym to realizował gdzieś indziej, to zapewne brzmiałoby inaczej, ale też jakoś specjalnie nie przeceniałbym roli miejsca. Po prostu mam na tyle komfortowe warunki, że mogę grać w domu i tę muzykę swobodnie rozwijać, kiedy tylko mi się zachce. Poza tym przez całą zimę ani razu nie byłem nad morzem [śmiech]” - odpowiada na pytanie o wpływ miejsca zamieszkania na charakter twórczości. Samodzielne tworzenie i rejestrowanie materiału po jakimś czasie przestało się jednak sprawdzać, Rara ewoluowało do tercetu. „Powiem szczerze, że nie mam bladego pojęcia, jak to się stało, że teraz gramy we trzech” - zapewnia Rafał i dodaje, że w składzie nie pojawi się perkusista, o którego dopytuje część słuchaczy: „Nie zanosi się, mamy bitmaszyny - tańsze to i równo gra [śmiech]. No ale kto tam wie, jakbyś mi tu posadził bębniarza, który nadąży za loopami, to czemu nie. Chociaż po prawdzie i tak już się ledwo mieścimy do mojej osobówki”.

W nietypowym brzmieniu Rara jedni dopatrują się podobieństw do Starej Rzeki, inni słyszą naleciałości post-rockowe. Można by pójść nawet dalej i przyrównać utwór „////” do amerykańskiego folku spod znaku Dylana (to jedyny fragment albumu „Planet Death Architecture”, w którym Rafał śpiewa), a potężne „E///” zestawić z atmosferycznym black metalem znanym między innym z początków działalności grupy Alcest. Jedyne, co jest pewne, to ulotność tych wszystkich wymykających się określeniem przez przymiotniki dźwięków. Rafał już teraz zapowiada gruntowne zmiany: „Do studia wchodzimy na początku maja we trzech, plus oczywiście Wojtek Noskowiak za konsoletą, ale tak jak w przypadku pierwszej płyty, tutaj również bazę będą stanowiły loopy gitarowe. Myślę, że to będzie zwieńczenie tematu, bo już nas ciągnie do bardziej funkowych, bujających rzeczy. Na ostatnich próbach więcej graliśmy na syntezatorach niż na gitarach”. Kiedy zapytałem, czy oznacza to zakończenie działalności pod tym szyldem, usłyszałem: „Rara to ja, to przedsięwzięcie skończy się w dniu mojej śmierci [śmiech]”. Okazji do wysłuchania tego wyjątkowego projektu będzie więc jeszcze wiele, ale jeżeli chcecie przekonać się, czym jest „death folk for vivid flower folks”, nie przegapcie nadchodzących koncertów.

fot. Gosia Banaszek


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive