Jujutsu Kaisen. Jak przemienić wysłużony schemat w wyjątkowe anime

96%

Po spektakularnym, bijącym rekordy sprzedaży i oglądalności sukcesie "Miecza zabójcy demonów", błyskawicznie przystąpiono do poszukiwania kolejnego potencjalnego hitu. Magazyn Weekly Shonen Jump przetestował szereg nowych tytułów, ale większość nie spełniła pokładanych w nich nadziei. Dopiero ekranizacja tytułu opublikowanego na papierze już w 2017 roku przyniosła zadowalający efekt i potwierdziła, że jesteśmy świadkami nowej ery shounenów.

Determinację Shonen Jump odzwierciedla tempo, w jakim przetwarzane są na jego łamach nowe pomysły i nawet tak znani autorzy, jak Masashi Kishimoto (twórca "Naruto") nie mogą czuć się bezpiecznie - jego "Samurai 8: The Tale of Hachimaru" zostało bez skrupułów anulowane, gdy zainteresowanie nie przekroczyło oczekiwanego progu. Dla tak prężnie działającego i popularnego magazynu nie jest to jednak problemem, w ubiegłym roku wprowadził rekordowe osiemnaście nowych tytułów.

 

"Burn the Witch" Tite Kubo (autora "Bleach") cieszy się obiecującym zainteresowaniem, podobnie "Mashle: Magic and Muscles" (historia zwykłego chłopaka w świecie pełnym magii, który nadrabia braki siłą fizyczną - coś na wzór "My Hero Academia"); "Undead Unluck" (historia dziewczyny sprowadzającej śmierć i nieszczęścia na każdego, kogo dotknie oraz jej partnera - nieśmiertelnego zombie); "Phantom Seer" (standardowa walka z demonami wyróżniająca się wymyślnymi rysunkami w stylu Junjiego Ito) czy "Ayakashi Triangle" (ninja polujący na demony zostaje przemieniony w licealistkę). Gorączkowe próby odnalezienia "łamacza rekordów" spełzły jednak na niczym, aż do ekranizacji "Jujutsu Kaisen", za sprawą której sprzedaż papierowego pierwowzoru w jeden rok podskoczyła o czterysta procent - z dwóch i pół miliona egzemplarzy w końcówce 2019 roku do dziesięciu milionów w końcówce 2020 roku. Obecnie jest to wynik na poziomie ponad czterdziestu milionów i wciąż rośnie. Z czego to wynika?

Gege Akutami nie ukończyli jeszcze nawet trzydziestego roku życia. Są autorami ewidentnie wychowanymi na "Naruto", "Fullmetal Alchemist" czy "Shaman King", ale ich pokolenie cechuje odmienna wrażliwość - erotomańskie żarty wąsatych wujków przestały być zabawne, a etos doskonalenia się za wszelką cenę i celowania w tytuł "najpotężniejszego na świecie" odszedł do lamusa. Podobnie jak Koyoharu Gotouge (autorka "Miecza zabójcy demonów"), Akutami nie celują jednak w kamuflowanie czy anulowanie przeszłości, nie umniejsza zasług starszych kolegów po fachu - zamiast odcinać się od licznych, ustalonych przez nich standardów, kierują je na inne tory.

 

Niemal każdy wątek "Jujutsu Kaisen" ma źródło w gatunkowym schemacie (shounen jest wprawdzie określeniem dotyczącym grupy demograficznej, a nie gatunkiem, niemniej zdecydowana większość tego rodzaju tytułów to historie wypełnione walkami w imię ocalenia świata przed zagrożeniem), rozwija się w przewidywalny sposób i dopiero kiedy poczujecie się swojsko, zbacza z kursu, ukazuje oryginalną perspektywę. To nie jest rewolucja, to - pisząc językiem wielu shounenów - osiągnięcie wyższej formy. Może nawet ostatecznej.

Na podobnej zasadzie skonstruowane zostały niemal wszystkie postacie. Yuji Itadori (główny bohater) to nieszczególnie rozgarnięty, nieco naiwny i często nietaktowny nastolatek wychowany bez rodziców, który w wyniku nieszczęśliwego splotu wydarzeń zostaje rozdarty pomiędzy dwoma światami - jest człowiekiem, ale po zjedzeniu demonicznego palca zawiera pakt z odtad mieszkającym w jego wnętrzu, ujawniający się od czasu do czasu śmiertelnie niebezpiecznym Sakuną. "Chainsaw Man", "Tokyo Ghoul", "Atak tytanów" - postacie z pogranicza światów symbolizujące wchodzenie w dorosłość to dzisiaj standard. Siła Yujiego wynika jednak nie z jego fizycznej (czy magicznej) siły, a z licznych słabości. Nie przechodzi kolejnych etapów przemiany wyznaczonych zmianą koloru włosów albo koloru otaczającej go aury, rozwija się przede wszystkim charakter i w odróżnieniu od Goku czy Naruto, nigdy nie staje się irytującym typem, z jakim w prawdziwym życiu nie chcielibyście mieć do czynienia.

 

Najciekawsze są tutaj jednak postacie kobiece, wolne od seksualizacji czy sprowadzania do roli albo niewiasty w tarapatach, albo głośnej chłopczycy. Z drugiej strony, nie wykrzykują unisono: Girl power! To nie są Spice Girls albo Atomówki o ujednoliconym sposobie myślenia i same między sobą również nierzadko wymieniają odmienne poglądy. Z jednej strony jest na przykład Maki Zenin, która z powodu płci nie może osiągnąć adekwatnego dla jej umiejętności statusu i godzi się (przynajmniej z początku) na wyznaczone miejsce; z drugiej jest Nobara Kugisaki (moja osobista faworytka), która wprost deklaruje, że nie zamierza przejmować się konwenansami związanymi z płcią, lubi czuć się silna i będzie silna niezależnie od obskuranckich poglądów innych osób.

Szereg interesujących, zróżnicowanych bohaterek i bohaterów (warto wspomnieć jeszcze Kento Nanamiego - byłego pracownika wielkiej korporacji, który staje się antysystemowym wojownikiem zwykłych ludzi) mierzy się z dość banalnymi przeciwnikami. Zdarzają się wyjątki pokroju zmiennokształtnego Mahito, ale wbrew pozorom zbiorowy charakter wroga nie jest wadą - Yuji i towarzysze walczą przede wszystkim ze zjawiskiem, a nie z jednostkami. Co jednak najciekawsze, Akutami zdaje się mieć świadomość, jak bardzo nużące bywają dłużyzny, rozwlekanie zadania jednego potężnego ciosu na dwa odcinki i raczenie publiczności retrospekcjami. W "Jujutsu Kaisen" na podobne przystanki nie ma miejsca, akcja gna na złamanie karku, co dodatkowo wzmacnia fenomenalna animacja jednego z czołowych japońskich studiów - Mappy, która odpowiada także za "Dorohedoro" albo ostatni sezon "Ataku tytanów" (a w nieodległych planach ma również ekranizację "Chainsaw Man" - kolejnego murowanego hitu). Tempo jest do tego stopnia zawrotne, że wyklucza niemal wszystko, co nie jest bezpośrednio związane z bieżącą misją, a w konsekwencji pojawiają się liczne przeskoki w czasie i agresywne cięcia w montażu. Ryzykowne posunięcie, ale akurat tutaj pasuje jak ulał także z tego względu, że "Jujutsu Kaisen" to w wielu momentach niestroniący od przemocy body horror.

 

Pierwsze starcie z demonem musi zaskoczyć - tak wysoki poziom przemocy, grozy i gore nie jest w mainstreamowym anime powszechny, aczkolwiek zainteresowanie horrorem wyraźnie przemienia się w rosnący w siłę trend. Dalej jest jeszcze intensywniej - twarz przeciwnika zostaje zmiażdżona pod siłą uderzeń, ludzkie ciała zostają pozbawione regularnym kształtów (skojarzenia z "Towarzystwem" Briana Yuzny pojawiają się mimowolnie), a niewinne osoby zostają bezceremonialnie spalone na popiół. Komunikat jest czytelny - w tym świecie nie ma bohaterów zdolnych do uratowania wszystkich, ofiary są konieczne, a idące za tym poczucie zagrożenia w kulminacyjnych momentach potrafi przytłoczyć.

Usilnie szukając wad, można by się przyczepić do fabuły - elementu, o którym w każdym innym przypadku napisałbym jak o najważniejszym. Wszystkie pozostałe cechy "Jujutsu Kaisen" stoją jednak na tak wysokim poziomie, że niemal epizodyczny, przypominający odcinki "Z archiwum X" charakter scenariusza nie stanowi mankamentu i nawet rozwlekły fragment z u podstaw sztampowym starciem dwóch szkół nie jest ani przez chwilę wtórny. To zwykłe historie opowiedziane w niezwykły sposób.

 

Sentymentu do "Dragon Ball" czy "Naruto" nie należy się wstydzić, a jednocześnie nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że współczesne shouneny nie mają sobie równych w całej historii japońskiej animacji. Stawiający na rozwój umiejętności naukowych, a nie mięśni czy magii "Dr. Stone", pełen empatii "Miecz zabójcy demonów", rodzinna historia o szpiegu, zabójczyni i czytającej w myślach dziewczynce w "Spy x Family", stawiające na atmosferę, a nie na akcję "The Promised Neverland" czy właśnie "Jujutsu Kaisen" - zapowiadany jeszcze dziesięć lat temu upadek tego rodzaju anime można uznać za odwołany. Jeżeli natomiast po emisji ostatniego odcinka pierwszego sezonu "Jujutsu Kaisen" czujecie pustkę, na początku maja będziecie mogli wypełnić ją dzięki papierowemu wydaniu zapowiedzianemu przez zawsze czujne Waneko.


Jujutsu Kaisen

Japonia, 2020-2021

Mappa

Reżyser: Seong-Hu Park

Obsada: Junya Enoki, Asami Seto, Yuuichi Nakamura




Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive