Django Django: Nie trzymamy się jednego schematu

Muzycy Django Django w subtelny sposób przeszli z wydanego w 2018 roku albumu "Marble Skies" do najnowszego - "Glowing in the Dark". Po raz kolejny bawią się gatunkami, z łatwością łączą je, wychodzą poza schematy, a w dodatku do współpracy zaprosili jedną z najpopularniejszych francuskich piosenkarek, Charlotte Gainsbourg.

Barbara Skrodzka: Za powstaniem nowego albumu stoją jakieś wyjątkowe okoliczności?

David Maclean: Działamy w taki sposób, że pracujemy nad muzyką dopóty, dopóki nie zbierzemy wystarczająco dużo materiału na nagranie płyty. Zazwyczaj kończymy jeden album i od razu zabieramy się za następny. "Marble Skies" i "Glowing in the Dark" zahaczają o siebie. Niektóre piosenki z nowego wydawnictwa pochodzą z sesji nagraniowych do "Marble Skies" i podobnie było tym razem - powstało wystarczająco dużo materiału na kolejne dwa albumy. W ubiegłym roku z powodu lockdownu spędziliśmy dużo czasu w studiu, był to dla nas dość produktywny okres.

 

Nowe utwory przypominają mi o wszystkim, co straciliśmy i czego brakuje mi najbardziej, czyli o polu festiwalowym, powiewie ciepłego powietrza i cieple zachodzącego słońca na tle unoszącego się kurzu...

To dobrze, bo to właśnie staramy się odtworzyć na "Glowing in the Dark". Kiedy tworzysz album, dobrze jest zawrzeć na nim piosenki, które sprawdziłyby się na festiwalach. Trochę szkoda, że w tym roku nigdzie nie zagramy, bo do tego został ten album stworzony - by grać go przed publicznością...

Nagrania na płycie to jedno, a festiwalowa czy koncertowa rzeczywistość to drugie. Czasami ta sama piosenka może brzmieć zupełnie inaczej, gdy słyszymy ją na żywo. Odtworzenie dźwięków z tej płyty będzie łatwe?

Nigdy nie jest to łatwe, tym razem także nie będzie, bo musimy wymyślić, jak zastąpić pewne dźwięki innymi. Zawsze wymaga to od nas włożenia sporej ilości pracy, ale zazwyczaj znajdujemy jakiś kompromis, w ramach którego Tommy [Grace] uruchamia sample i automaty perkusyjne, a potem ja dodaję coś od siebie i dzięki temu nasza praca nabiera tempa. Czasami pozbywamy się pewnych dźwięków, aby mieć większy wpływ na to, co gramy.

 

Jesteś perkusistą i producentem, wiele rzeczy robicie jako zespół samodzielnie, co daje wam dużą niezależność w kreowaniu własnego świata, ale czy ta swoboda nie jest dla was również pewnym ograniczeniem?

Można tę sytuację porównać do malarza, który stoi przed białym płótnem, a jego możliwości są nieograniczone. Dobrze pamiętam te uczucie ze szkoły artystycznej. Wtedy w mojej głowie rodziły się pytania pokroju: Co namaluję? Jak zacznę? Skąd będę wiedział, że już skończyłem? Jak wybrać jeden kolor z całej palety barw?. W takiej sytuacji ciężko skupić się. Trzeba popłynąć z prądem. Jeżeli coś woła o taneczny sznyt lub automat perkusyjny, po prostu należy za tym iść. Jeśli coś nie potrzebuje perkusji i wystarczy jedynie folkowa gitara, należy podążać tą ścieżką. Jesteśmy takim zespołem, który nigdy nie mówi, że nie użyje syntezatorów albo nie zaprosi rapera. Jeśli coś wydaje się właściwe i potrzebne, spróbujemy tego. Na nic się nie zamykamy. Dzięki temu, nadal mamy wielką frajdę z tworzenia Django Django. Nasi fani wiedzą, że nie trzymamy się jednego schematu. Próbujemy zmieniać tekstury i elementy w każdym utworze.

Wasza muzyka wielokrotnie stawała się polem do popisu dla innych artystów. Słuchając tych wszystkich remiksów, nie masz wrażenia, że niektóre brzmią lepiej niż oryginalne utwory?

Dla niektórych remiks MGMT jest prawdopodobnie tak samo dobry, jak oryginał albo nawet lepszy. Ludzie, którzy zajmują się remiksami czasami po prostu zaczynają reinterpretować utwór do takiego stopnia, że efekt ich pracy nierzadko przemawia do słuchaczy bardziej niż oryginał.

 

Wolisz postrzegać album jako całość czy raczej przyglądać się każdemu utworowi z osobna?

Dopiero na końcu patrzę na album jako całość. Na początku koncentruję się na każdej piosence, a potem zaczynam je łączyć. Jeśli czegoś brakuje, mówię o tym zespołowi - na przykład, że potrzebujemy piosenki w takim lub innym stylu, tempie. Wtedy razem nad tym pracujemy. Do tego czasu staram się po prostu przyłożyć do pracy i nie martwić się o ogólny kształt.

Niedawno pod nazwą Hugo Paris wydałeś utwór "Music Saves The World". Założenie solowego projektu było wynikiem nadmiaru wolnego czasu czy może chciałeś wrócić do muzyki house i techno, którą zajmowałeś się, zanim zaczęła się twoja przygoda z Django Django?

Zawsze chciałem wrócić do techno. Hugo Paris jest nieoficjalną nazwą. Myślę, że ją zmienię i zrobię coś innego. "Music Saves The World" było jednorazowym utworem, który zrobiłem z Rolandem Clarkiem, amerykańskim piosenkarzem. Podczas lockdownu trochę się nudziłem, dlatego postanowiłem zrobić coś innego. Rzadko widywałem się z zespołem, nie byłem w stanie dostać się do wszystkich instrumentów, więc po prostu włączyłem automat perkusyjny i zrobiłem utwór. Wiele rzeczy, które robię w studiu ostatecznie nie pasuje do Django Django - są zbyt hiphopowe albo za bardzo przypominają techno. Wiem, że gdybym zaproponował je Django Django, reakcja chłopaków byłaby czymś w stylu: Co to do cholery jest?!. Te kawałki trafiają do małego folderu o nazwie "Dziwne rzeczy Dave'a" i czekają aż do nich wrócę. Może stworzę z tego solowy, długogrający album z muzyką techno... Materiał mam w sumie gotowy, ale nie wiem, czy komuś się spodoba. Może po prostu wydam go na Soundcloudzie albo YouTube za darmo. W dzisiejszych czasach są różne sposoby na dzielenie się muzyką. Nie musisz przechodzić przez te wszystkie czasochłonne procesy związane z wydaniem płyty, dystrybucją i promocją.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive