Weatherman, tom 1. Zanosi się na krwawą zemstę

89%

"John ginie na końcu" Davida Wonga rozpoczyna się od eksperymentu myślowego związanego z morderstwem dokonanym za pomocą siekiery. Z czasem trzonek narzędzia pęka, zostaje wymieniony na nowy, a później podobny los spotyka obuch. Kiedy po latach ofiara powraca z zaświatów, oświadcza w progu: "Tą siekierą ścięto mi głowę", ale czy ma rację? "Weatherman" stawia podobne pytanie, z tym że siekierę zastąpił człowiek.

Nathan Bright, tytułowy meteorolog (czy też pogodynek), do niedawna wyglądał zupełnie inaczej i przejawiał całkowicie odmienne cechy charakteru, a w dodatku nie miał nawet świadomości korekty, jakiej dobrowolnie poddał się w przeszłości. Przeszłość w końcu postanowiła się jednak o niego upomnieć i pewnego dnia usłyszał od zaproszonej na randkę kobiety: Aresztuję cię za wymordowanie osiemnastu miliardów osób.

 

Dla studentów filozofii ten nieszczególnie zawiły, ale wyjątkowo trudny do rozstrzygnięcia dylemat mógłby stanowić pożywkę przynajmniej na cały semestr. Można by zacząć od rozważania, co właściwie określa osobę, bo jeżeli zarówno wygląd zewnętrzny, jak i tożsamość zostają zmienione nie stopniowo, a skokowo i nie są w zespolone pamięcią o sobie nawzajem, czy można takiego człowieka osądzać za wybryki swojego wcześniejszego "wcielenia"? Czy gdyby reinkarnacja okazała się faktem i moglibyśmy namierzyć kogoś, kto w poprzednim życiu był seryjnym mordercą, skazanie go byłoby moralnie uzasadnione? Scenariusz Jody'ego LeHeupa podobne pytania podsuwa co kilka stron, a jednocześnie przypomina, że nie żyjemy w społeczeństwie filozofów, tylko napędzanych emocjami ludzi, którym zemsta nie jest potrzebna do ukarania zbrodniarza, a do odnalezienia spokoju i szansy na zrzucenie ciężaru żałoby, rozpoczęcie nowego rozdziału w życiu.

Nie potrzebujesz pogodynka, żeby wiedzieć, w którą stronę wieje wiatr - to dwa wersy z "Subterranean Homesick Blues", jednego z najbardziej rozpoznawalnych utworów Boba Dylana, które w 1969 roku dały początek wywodzącej się z ruchu hipisowskiego organizacji terrorystycznej znanej jako Weatherman. Kiedy pacyfiści na haju podkładają bomby, to nawet jeżeli przyświeca im szczytny, antywojenny cel, świat zaczyna wkraczać na drogę absurdu. Podobną, ale pochłaniającą bez porównania więcej ofiar obrała organizacja znana jako Miecz Boży, której Bright - jeszcze pod nazwiskiem Ian Black - był prominentnym członkiem. Waga tych wydarzeń jest ciężka, tragedia nie ma charakteru wyłącznie pretekstowego, ale "Weatherman" nie jest komiksem uderzającym wyłącznie w poważny ton, za co w dużym stopniu odpowiada druga główna postać - Amanda Cross.

 

Agentka Cross z jednej strony dysponuje umiejętnościami bojowymi na poziomie, jakim twarda bohaterka z komiksu science-fiction według stereotypu powinna się wykazywać, z drugiej nierzadko sama obrywa i bywa nieporadna. Z jednej strony stoi za nią tragiczna historia (jak dokładnie za każdym na skolonizowanym Marsie), z drugiej podsuwa najciekawsze wątki komediowe (w odróżnieniu od nieco irytującego Brighta/Blacka), a do tego Nathan Fox stworzył dla niej wyjątkowo szeroką paletę grymasów i niesamowicie plastyczną mimikę. Może czasami nie do końca realistyczną, kojarzącą się z mangami pokroju "Murcielago", ale w zamian tak bardzo ekspresyjną, że z powodzeniem mogłaby zastępować dialogi.

Po pierwszym tomie Cross ma zdecydowanie więcej do zaoferowania niż tytułowy Weatherman, który najpierw przedstawia się jako przebojowa i niekonwencjonalna gwiazda telewizji, a później staje się niemalże przedmiotem w rękach albo żądnego zemsty tłumu, albo organizacji, która chce powstrzymać dalszy rozlew krwi. Najlepiej sprawdzają się jednak jako skrajnie niedopasowany duet i wiele wskazuje na to, że w kolejnych tomach ich relacja będzie przypominać klasyczny "buddy movie".

 

"Weatherman" bazuje na schematach, ale nie podchodzi do nich z ironią i nie puszcza oka w kierunku czytelników, a jedynie naprowadza je na nieco inny tor. To czarna komedia science-fiction wypełniona akcją, coś pomiędzy widowiskowymi starciami w choreografii Chada Stahelskiego a suchym humorem Jamesa Gunna, w dodatku ze świetnie skonstruowanymi postaciami. Jedyne, do czego można się przyczepić, to brak wyrazistego czarnego charakteru, ale to najprawdopodobniej przyjdzie wraz z kolejnymi tomami. Jeżeli "Fear Agent" (zwłaszcza drugi tom) albo "Chrononauci" trafiły w wasz gust, nie powinniście tego tytułu przegapić.


Weatherman

Polska, 2021

Non Stop Comics

Scenariusz: Jody LeHeup

Rysunki: Nathan Fox



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive