Droga miecza, tom 1: Popioły dzieciństwa

77%

Niedawno wydawnictwo Hanami przypomniało, jak bardzo pasjonujące mogą być mangi oparte na historycznych wydarzeniach z samurajami w rolach głównych. "Poranek ściętych głów" to jedna z najciekawszych polskich premier 2020 roku - nie mogło być inaczej, skoro mamy do czynienia z twórczością autorów "Samotnego wilka i szczenięcia". Ale czy tylko niegdyś znani z  hermetyczności Japończycy mogą opowiadać o swojej przeszłości?

Najbardziej znany przypadek odstępstwa od tej reguły pochodzi nie ze świata komiksu, a ze świata filmu - "Ostatni samuraj". Co ciekawe, kiedy tytułowym bohaterem okazał się Tom Cruise, zachodni weeboo zagotowali się, a tymczasem japońska prasa przyjęła obraz Edwarda Zwicka jednoznacznie pozytywnie. W gazetach Mainichi Shimbun czy Yomiuri Shimbun opublikowano pochwalne recenzje podkreślające przede wszystkim odejście od portretowania mieszkańców kraju kwitnącej wiśni jako przybyszy z innej planety, co nawet dzisiaj zdarza się nagminnie.

 

"Droga miecza" Mathieu Mariolle (na podstawie powieści Thomasa Day'a) jest podobnym przypadkiem. Zagorzali wielbiciele mangi oraz japońskiej popkultury, dla których nic innego nie może się z nimi równać prawdopodobnie nie będą usatysfakcjonowani europejską perspektywą na losy najsłynniejsze z samurajów, Musashiego Miyamoto. Te osoby, którym bliskie są natomiast historie sięgające kilkaset lat wstecz, pomieszanie faktów z fikcją, krzyżowanie mieczy oraz heroiczne batalie ukazane przez pryzmat osobistych rozterek natychmiast dadzą się porwać. Wystarczy zresztą dodać, że Mariolle pracował nad scenariuszami kilku tomów "Thorgala", a już będziecie wiedzieć, czego mniej więcej się spodziewać.

Legenda Musashiego, autora słynnej "Księgi pięciu kręgów", nie jest w wizji francuskiego scenarzysty umniejszona albo przepuszczona przez filtr realizmu. Wręcz przeciwnie, "Droga miecza" umacnia te elementy biografii niezłomnego ronina, które sprawiają wrażenie całkowicie fikcyjnych, w czym pomaga obranie perspektywy młodocianego Mikediego - adepta bushido przygniecionego przez potęgę autorytetu. Jego rola jest istotna także z innego powodu - pozwala zbudować napięcie.

 

Umiejętności Musashiego (zwłaszcza dodatkowo romantyzowane) stawiają go na pozycji gracza korzystającego z kodu na nieśmiertelność. Nie istnieją absolutnie żadne obawy o powodzenie jego misji, a kiedy stawka w pojedynku jest zbyt niska, trudno o długofalowe zaangażowanie świadków tych wydarzeń. Stąd obecność Mikediego, dzieciaka niekoniecznie zapatrzonego w nowego mistrza jako osobę, ale przytłoczonego szermierczymi zdolnościami żywej legendy, a w dodatku narażonego na śmierć, więc żywiej angażującego w kolejne akty. Podsycaniu napięcia dodatkowo sprzyjają nieprzyjazne okoliczności, również wyważone pomiędzy faktami a fikcją.

Unosząca się na powierzchni oceanu, utworzona z wraków pirackich statków osada przypomina ledwo trzymające się kupy konstrukcje z filmu "Wodny świat". Pływają pod nią potężne kreatury, których ciała pokrywają pasożyty posiadające praktyczne właściwości dla człowieka - może z nich uzyskać służący do kaligrafii tusz i to właśnie dostęp do tych rzadkich, zdobywanych w niebezpieczny sposób zasobów okazuje się wątkiem nadającym tempo pierwszemu tomowi. Można "Drogę miecza" uznać za baśń, ale jest to baśń wyjątkowo bezpardonowa, pełna przemocy, mroku, ludzkiej, wątłej cielesności i brudu. Mariolle za pośrednictwem Day'a stawia swoje postacie w trudnych sytuacjach, ale największym atutem "Drogi miecza" jest sposób, w jaki ich potyczki zostały ukazane.

 

Ilustracje Federico Fernianiego to spektakularne działa sztuki, często wymagają uważnego prześledzenia szczegółów rozrysowanych na trzy-cztery plany i mają tak monumentalny charakter (zwłaszcza kiedy ukazują morskie stwory), że stają się wręcz przytłaczające. Można się przy nich poczuć maleńkim, jak w trakcie widowiskowej sceny batalistycznej z wysokobudżetowej produkcji rodem z Hollywood. Niektórym osobom zaczytującym się chociażby w "Poranku ściętych głów" początkowo trudno będzie przestawić się na tak odmienny styl, na tak szeroko zakrojony rozmach i przede wszystkim na zastosowanie pełnej palety kolorów, ale warto dać "Drodze miecza" szansę - to zupełnie inne, świeże podejście do komiksu samurajskiego, a jak przykład "Ostatniego samuraja" pokazał, perspektywa twórcy z zewnątrz wcale nie musi być mniej wartościowa od perspektywy twórców japońskich.


Droga miecza, tom 1: Popioły dzieciństwa

Tytuł oryginalny: La Voie du Sabre, tome 1: Les Cendres de l'enfance

Polska, 2021

Lost in Time

Scenariusz: Mathieu Mariolle

Rysunki: Federico Ferniani



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive