Jak Avril Lavigne stała się wzorem, na który latami pozowała

W okolicach 2002 roku popularność nu metalu zaczęła wygasać, a wytwórnie szykowały się do spieniężenia kolejnego wielkiego trendu - emo popu. Jego twarzą została osiemnastoletnia Avril Lavigne i chociaż za jej buntem oraz buzującymi od emocji tekstami stali specjaliście od kreowania wizerunku, po dwudziestu latach niespodziewanie stała się dla nowego pokolenia ważnym symbolem sprzeciwu.

Emo queen - tak zaledwie kilka dni temu wyraźnie onieśmielony Yungblud zapowiedział ich wspólny występ; Heather Baron-Gracie z Pale Waves z fanowskim zapałem opowiadała z kolei o pierwszym albumie, jaki kupiła za własne pieniądze i o pierwszym koncercie w swoim życiu - obydwa z Avril w roli głównej; a Ashnikko na debiutanckim albumie odważyła się nawet nagrać swoisty follow-up do przebojowego "Sk8er Boi" - "L8r boi".

 

Podobne przykłady można by mnożyć jeszcze długo, a liczne deklaracje uwielbienia znajdziecie nawet w rozmowach umieszczonych na naszym portalu - Ca$hrina wyznała, że po usłyszeniu porównania do Avril jej ego wzrosło o siedemdziesiąt procent; Medusa uważa pierwsze dwa albumy kanadyjskiej wokalistki za pozycje obowiązkowe; nawet członkowie post-metalowego Spook the Horses czy uprawiającego screamo Yon deklarują się jako fani, a dopisać można jeszcze Soccer Mommy, Beabadoobee czy Snail Mail.

 

Skąd tak gwałtowny wzrost zainteresowania twórczością komercyjnej gwiazdy popu u artystów i artystek kojarzonych ze sceną indie czy wręcz z podziemiem? O tym opowiadamy w sto czterdziestym drugim odcinku podcastu Soundive Live. Przed mikrofonami William Malcolm i Jarek Kowal.

 




Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive