Chrononauci, tomy 1-2. Kto pilnuje strażników czasu?

83%

W 2017 roku Netflix wykupił Millarworld, wydawnictwo Marka Millara, autora między innymi "Kick-Ass" czy "Kingsman". Natychmiast pojawiły się spekulacje oraz życzenia fanów związane z przyszłymi serialami, ale jak dotąd niewiele udało się zrealizować (premiera pierwszej produkcji - "Dziedzictwa Jowisza" - zaplanowana jest na początek maja). W zamian streamingowy potentat niespodziewanie stał się również wydawcą komiksów.

W Polsce wydań zeszytowych właściwie nie ma (a jeżeli są, to zazwyczaj stoją za nimi tutejsi autorzy), więc powrót "Chrononautów" pod postacią drugiego tomu nie mógł być zaskoczeniem. Zaskoczeni byli natomiast Amerykanie, kiedy Netflix strategię jednoczesnego publikowania całych sezonów przeniósł na rynek komiksowy i tego samego dnia oddał do sprzedaży wszystkie cztery zeszyty z wyczekiwaną od pięciu lat kontynuacją przygód Corbina Quinna i Danny'ego Reilly'a (swoją drogą, to jeden z pierwszych tytułów, jakie znalazły się w katalogu polskiego wydawcy - Non Stop Comics).

 

Zmiany widać już na pierwszy rzut oka - style rysowników, Seana Murphy'ego ("Tokyo Ghost") i Erica Canete'a (późniejsze tomy "Death or Glory"), nie są może aż tak od siebie odmienne, ale projekty okładek zdaje się dzielić nie pięć, a piętnaście lat... Tylko czym jest czas w historii, u podstaw której leży łamanie wszelkich związanych z nim praw? Można zresztą potraktować te dwie okładki jako zapowiedzi umieszczonych w środku treści - za pierwszym razem podróżowaliśmy w przeszłość, tym razem celem jest świat jutra (to nie jedyne skojarzenie z kultową trylogią Roberta Zemeckisa, jakie będzie nasuwać się w trakcie lektury).

Jeszcze bardziej zauważalna zmiana dotyczy sposobu narracji. Za pierwszym razem Millar dokonał czegoś, na co wielu innych twórców podejmujących temat przemieszczenia się w czasie nie miało odwagi - pokazał swoich bohaterów w hedonistycznym szale wykorzystywania wiedzy, przewagi technologicznej i możliwości cofania konsekwencji każdej decyzji. Pokazał swoisty "buddy movie", gdzie dwóch naukowców nieszczególnie przejmuje się naruszeniem kontinuum czasowego, nie prowadzi filozoficznych dysput na temat czwartego wymiaru, a zamiast tego przeżywają tak niedorzeczne i zabawne przygody, że mimo śladowej ilości fabuły, trudno się od nich oderwać.

 

Latanie odrzutowcem pomiędzy dinozaurami, wsparcie Williama Wallace'a w wojnie z Anglikami za pomocą czołgów, fotografowanie pierwszego w historii Ziemi ssaka wypełzającego z wody za pomocą komórki, sprezentowanie dopiero co narodzonemu Jezusowi... złotego naszyjnika z Jezusem na krzyżu, nawet zastąpienie Morrissey'a w składzie The Smiths - nie dość, że stężenie szalonych pomysłów jest w "Chrononautach" ponadprzeciętnie wysokie, to jeszcze w finale dochodzi do spektakularnej bitwy z udziałem rzymskich legionistów wyposażonych w karabiny maszynowe i samurajów korzystających z czołgów. Jeżeli usilnie szukać porównania z innymi "ponadczasowymi" dziełami popkultury, to najtrafniejszym będą prawdopodobnie "Strażnicy czasu", serial animowany produkcji Cartoon Network.

Po zakończeniu lektury trudno jednak nie odnieść wrażenia, że Millar wystrzelał się z całej amunicji, skondensował tak wiele pomysłów w zaledwie stu dwudziestu stronach, że na ewentualną kontynuację nic już nie pozostawił. Tom drugi musiał być czymś odmiennym i chociaż duet Quinn/Reilly wciąż przypomina bohaterów niskobudżetowej podróbki "Zabójczej broni" z końca lat 80., tym razem jest na misji, a stawka to - jakżeby inaczej - uratowanie całego świata.

Nie oznacza to bynajmniej zwrotu na miarę przekształcenia Batmana według Adma Westa w Batmana według Michaela Keatona. Nadal jest tutaj mnóstwo wygłupów (pojazd do międzyczasowych podróży w kształcie gitary elektrycznej, mistrzowie renesansu wypowiadający do kamery słowo kawabanga), ale przy okazji dodano również historię skonstruowaną na bazie tak zwanego "dylematu wagonika" - eksperymentu myślowego, w ramach którego należy rozstrzygnąć, czy słuszniejszą decyzją będzie pozostawienie rozpędzonego wagonika na torze kolizyjnym z pięcioma osobami, czy ingerencja w sytuację, skierowanie wagonika na sąsiedni tor i zabicie jednej osoby. Nie jest to schemat oryginalny, ale rozstrzygnięcie problemu okazuje się nietypowe i mimo hollywoodzkiego zakończenia, satysfakcjonujące.

 

"Chrononauci" to wręcz wymarzony materiał na wysokobudżetowy, widowiskowy, pełen ostrego humoru (Ryan Reynolds w jednej z głównych ról sprawdziłby się idealnie) serial. Jeżeli Netflix faktycznie przeniesie go na ekrany, a w dodatku pozostanie wierny pierwowzorowi, bez wątpienia zaliczy kolejny hit.


Chrononauci
Tytuał oryginalny: Chrononauts

Polska, 2017/2021

Non Stop Comics

Scenariusz: Mark Millar

Rysunki: Sean Murphy/Eric Canete



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive