Yon: Jesteśmy bardziej zainteresowani polityką i filozofią niż sztuką

Dla pochodzącego z Drezna Yon muzyka jest najważniejsza. Na niemieckiej scenie hardcore punkowej występują od ośmiu lat, są doskonale znani, ale kreowanie wizerunku w mediach społecznościowych wykracza poza ich zainteresowania.

W dzisiejszych czasach może się to wydawać ryzykownym posunięciem, ale jeżeli tylko w takich warunkach mógł powstać tak szczery, pełen emocji i wściekły albumu, jak "Order of Violence", cena nie była zbyt wygórowana.

 

Rozmowa z Soundrive

Nie bylibyśmy zespołem, gdybyśmy nie mieli siebie nawzajem. Przed założeniem Yon, dwóch z nas próbowało tworzyć podobną muzykę z innymi osobami, ale to nigdy nie zaskoczyło. Dopiero kiedy spotkaliśmy się w sali prób, w końcu znaleźliśmy kogoś, kto mówił tym samym językiem w muzyce.

 

Zanim zostaliśmy zespołem, byliśmy przyjaciółmi. Niektórzy z nas znają się ze sobą od czasów dzieciństwa, ale mieszkali w innych miastach, więc kiedy wreszcie spotkaliśmy się w jednym miejscu, byliśmy szczęśliwi, że możemy tworzyć razem muzykę i spędzać ze sobą więcej czasu.

Nasza ulubiona muzyka z dzieciństwa oczywiście bardzo różni się w przypadku poszczególnych osób. Każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu słuchał jednak punkowych zespołów z Niemiec i klasyków screamo. To był raczej wiek dorastania, a nie dzieciństwo, więc miało na nas jeszcze większy wpływ.

 

Nasza ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy jest nawet jeszcze bardziej zróżnicowana, ale zachowujemy przy tym otwarte głowy. To mieszanka popu, black metalu, rapu i techno.

Nasi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to nie do końca artyści, a raczej różnego rodzaju autorzy książek. Jesteśmy bardziej zainteresowani polityką i filozofią niż sztuką (poza muzyką).

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubimy po prostu muzykę.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubimy całej tej branży. Chociaż możliwość udostępniania muzyki w tak łatwy sposób jest świetna, nie jesteśmy zadowoleni z tego, jak duże platformy streamingowe traktują artystów czy nawet swoich klientów. Cały ten ekonomiczny plan związany z playlistami i kliknięciami na pewno jest problematyczny. Na szczęście jako zespół przede wszystkim koncertowy, działający w ramach sceny, na której każdy jest szczęśliwy, kiedy po prostu wychodzi na czysto, właściwie nie jesteśmy związani z tą częścią muzycznego światka.
 

Najbardziej w koncertach lubimy wszystko, co za nimi stoi - jeżdżenie w różne miejsca z przyjaciółmi, oglądanie występów innych zespołów, napicie się piwa czy dwóch. Albo trzech. No i oczywiście czas spędzony na scenie, tę energię i wyjątkowy koktajl emocji, jakie nami targają podczas występów. Ostatecznie właśnie z tego powodu zajmujemy się muzyką.

Nasza muzyka jest porównywana do zespołów, do których w ogóle nie jesteśmy podobni. Jeżeli chcecie posłuchać dobrej muzyki, która brzmi podobnie do naszej, sprawdźcie Suffocate For Fuck Sake albo Arktikę.

 

Gdybyśmy mogli sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się nasz, byłby to kawałek Avril Lavigne. Kiedy zaczynaliśmy, zastanawialiśmy się nawet nad nagraniem coveru, ale teraz jesteśmy naprawdę szczęśliwi, że do tego nie doszło.

 

Gdybyśmy mogli zadać naszemu ulubionemu artyście jedno pytanie, zapytalibyśmy Refused, jak stworzyć takie arcydzieło, jak "The Shape of Punk to Come". Ale pewnie sami tego nie wiedzą, bo już by to zrobili ponownie...

 

Największa mądrość, jaką w życiu usłyszeliśmy to: Bei jeder is des anners, każdy kieruje się innymi powodami. Nie powinno się zbyt szybko kogoś osądzać, jeżeli nie przeszło się mili w jego butach.

 

Gdybyśmy w dorosłym życiu wciąż mogli robić coś, co robiliśmy w dzieciństwie, nigdy nie poszlibyśmy do pracy.

 

Gdybyśmy mogli zakończyć jeden spór, który dzieli ludzi, byłaby to kwestia praw, które dla każdego człowieka powinny być takie same. Niezależnie od tego, gdzie się urodziłeś i gdzie chcesz żyć, jaka jest twoja orientacja seksualna, płeć i tak dalej. Te prawa powinny być chronione za wszelką cenę. To nawet nie powinno być kwestią sporną, a jednak wciąż ustawodawcy sięgają po dyskryminujące praktyki, by zadowolić rasistów i seksistów.

 

Polska kojarzy się nam z niezagraniem u was koncertu. Nawet próbowaliśmy kiedyś, ale nic z tego nie wyszło. Szkoda, bo przecież mieszkamy tak blisko... Graliśmy za to kiedyś z zespołem z Polski - Diary of Laura Palmer.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive