Miss Is Sleepy

Połączenie banjo, harmonijki, kontrabasu i akordeonu zazwyczaj oznacza, że trafiliśmy do sklepu muzycznego, ale poznański tercet Miss is Sleepy znalazł sposób na stworzenie oryginalnej i chwytliwej muzyki przy użyciu tak nietypowego instrumentarium.

Połączenie banjo, harmonijki, kontrabasu i akordeonu zazwyczaj oznacza, że trafiliśmy do sklepu muzycznego, ale poznański tercet Miss is Sleepy znalazł sposób na stworzenie oryginalnej i chwytliwej muzyki przy użyciu tak nietypowego instrumentarium.

 

Już w otwierającym demo „The Rooster Begins” wyraźnie słychać wieloraką osobowość zespołu - z jednej strony narrację tworzy potężny, elektroniczny bit; z drugiej radosna melodia na banjo błyskawicznie budzi skojarzenia z nagrzaną werandą drewnianej chatki gdzieś w Teksasie; z jeszcze innej w głosie Izabeli Rekowskiej słychać bluesowy amalgamat radości oraz melancholii. Ten sposób śpiewania utrzymuje się w większości utworów. Słuchając „Hike and Hay”, trudno jednoznacznie stwierdzić, czy jest to utwór do karmienia depresji, czy raczej do spędzania wyjątkowych chwil z kimś bliskim. Wywoływanie tak odmiennych doznań działa jednak wyłącznie na korzyć Miss is Sleepy i nie jest aż tak zaskakujące, kiedy prześledzi się dotychczasową działalność muzyków tworzących projekt.

 

„Czasem zastanawiam się, na ile jest to nowe, a na ile gdzieś tam kontynuuję moją ścieżkę, wizję i pomysły na muzykę” - opowiada Augustyn Maciejowicz, który zajmuje się obsługą beat maszyny, keyboardu oraz banjo - „Jeśli posłuchasz »RTJ« z Tempfolder, to w Miss is Sleepy znajdziesz echa tego, podobnie z Hellow Dog. Siebie nie da się zresetować, natomiast Miss is Sleepy jest też absolutnie nowym tworem, bez żadnych dawnych naleciałości, przynajmniej intencjonalnych, ale one gdzieś tam we mnie tkwią”. Izabela Rekowska dodaje natomiast: „Z mojej strony, mój projekt solowy Ladybug to początek Miss is Sleepy, bo grałam na banjo pod tą nazwą, ale pod względem brzmień i dalszego rozwoju muzyki Miss is Sleepy wkracza w nowe muzyczne rejony”. Rejony te nie mają konkretnej nazwy. W „Coyote” basowy podkład przywołuje dubową estetyką spod znaku na przykład drewnofromlas, w „Relese the Beast” pojawiają się nawiązania do amerykańskiego folku, a „Roseanne” to momentami niemal klubowy kawałek. Są to jednak zaledwie najsilniejsze przyprawy w znacznie bardziej skomplikowanym daniu, które poznać naprawdę można jedynie smakując go.

Komponowanie tego wyjątkowego przepisu rozpoczęło się w styczniu 2014 roku. „Na nasze pierwsze spotkanie przyniosłam dwie-trzy piosenki, które napisałam wcześniej, będąc w Londynie. Później, latem – już jako Miss is Slepy – mieliśmy intensywną i owocną serię spotkań, gdzie powstały nowe, wspólne kawałki” - opowiada Iza. Augustyn wspomina natomiast: „Na początku założenie było takie, że Iza przynosi gotowe piosenki, a my je aranżujemy i nadajemy temu charakter i groove, a latem okazało się, że potrafimy też uzyskać ciekawe kompozycje ze wspólnej improwizacji i rzeczywiście to skleiło zespół na dobre”.

 

Ponad dwudziestominutowy materiał rozłożony na pięć kompozycji został zarejestrowany w domowych warunkach na dziesiątym piętrze jednego z poznańskich bloków. Kiedy zapytałem o największe wyzwania sesji poza profesjonalnym studiem, Iza zażartowała: „Wyzwaniem było wbicie się w zajęcia sąsiadów, czyli między praniem a zakładaniem szpilek”, ale chwilę później dodała, że przynajmniej wokal i banjo zostaną nagrane ponownie: „Banjo jest wymagającym instrumentem, żeby nagrać je dobrze, trzeba dobrego sprzętu”. Augustyn, które wyprodukował pierwsze demo podkreśla natomiast: „W tej chwili bliska jest mi szkoła świadomego lo-fi. Choćby Tom Waits, wczesne Cocorosie czy Karen O solo”. Inspiracje te już teraz wyraźnie dominują w brzmieniu Miss Is Sleepy, bo pomimo natłoku instrumentów, cechą charakterystyczną jest przede wszystkim minimalizm i oszczędność.

 

Przeniesienie tego rodzaju muzyki na warunki sceniczne pozornie wydaje się łatwe, ale według muzyków jest to znacznie bardziej wymagające zadanie. „Szczególnie banjo sprawia kłopoty” - twierdzi Augustyn, na co Iza dodaje: „Oj tak, i nagłośnieniowcy nie wiedzą, jak ustawić, żeby nie sprzęgało”. Przed ekipami technicznymi w całej Polsce pojawiło się więc nowe wyzwanie, bo przy tak interesującym i zaskakującym materiale Miss is Sleepy bez wątpienia w najbliższym czasie zawita w wielu klubach oraz na festiwalach.

 

fot. mat. arch. zespołu


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive