Death By Unga Bunga: Przebijanie się głową przez ścianę z uśmiechem na twarzy

Trudno jednoznacznie stwierdzić, jak miałaby wyglądać "śmierć poprzez unga bunga", ale brzmi to jak najbardziej rozrywkowy i najbardziej zabawny sposób na opuszczenie tego świata, a to z kolei doskonale pasuje do brzmienia rockowego, przebojowego, kipiącego od energii Death By Unga Bunga z Norwegii.

Historia tego zespołu to klasyczna opowieść o kilku chłopakach z małego miasteczka, którzy byli na siebie niemalże skazani, bo nikt inny w najbliższym otoczeniu nie podzielał podobnych pasji, czyli uwielbienia do garażowego rocka, hard rocka, punk rocka oraz pizzy. Czternaście lat i kilka albumów później, w połowie lutego tego roku, nagrali z kolei swoje dotąd najbardziej porywające i kompletne dzieło - "Heavy Male Insecurity".

Rozmowa z Soundrive (Stian Gulbrandsen - gitarzysta)

Nie byłbym muzykiem, gdyby nie płyty CD i winyle z kolekcji moich rodziców, po które sięgałem przez cały okres dorastania. A do tego oglądanie starych koncertów The Who i Kiss.

 

Zanim zostałem muzykiem, byłem zwykłym gówniarzem podkradającym karty z pokémonami i grającym w piłkę. Moje umiejętności przed sięgnięciem po instrument to breakdance i yo-yo.

 

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to... Pierwszym singlem wydanym na płycie, jaki w życiu kupiłem było "Freestyler" Bomfunk MC's [śmiech]. To właśnie z powodu teledysku do tego kawałka chciałem nauczyć się breakdance'u. Pierwszy cały album, jaki kupiłem to z kolei "Free All Angels" Ash.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to "K.G." King Gizzard And The Lizard Wizard.

 

Mój ulubiony artysta niezwiązany z muzyką to Frank Frazetta [ilustrator i malarz znany głównie z plakatów filmowych i okładek książek fantasy/science-fiction] - geekowa, przerysowana twórczość typu Conan Barbarzyńca spotyka "Star Wars".

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię dostępność.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię dostępności.

Najbardziej w koncertach lubię czuć głośność, ruch powietrza i muzyków oraz publiczność poruszających się wraz z muzyką.

 

Nasza muzyka jest porównywana do radosnego wypadu z najlepszymi kumplami i do przebijania się głową przez ścianę z uśmiechem na twarzy.

 

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłby to ten monumentalny utwór z "Króla lwa" - "Circle of Life". Jest spektakularny i kompletny.

 

Gdybym mógł zadać mojemu ulubionemu artyście jedno pytanie, zapytałbym, kto zainspirował go do napisania któregoś z utworów, które zainspirowały mnie.

 

Największa mądrość, jaką w życiu usłyszałem to: You can tune a piano but you can't tuna fish.

 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mógł robić coś, co robiłem w dzieciństwie, obiecałbym komuś, że nigdy nie zapalę papierosa.

 

Gdybym mógł zakończyć jeden spór, który dzieli ludzi... Ananas jest smaczny, ale nigdy na pizzy, jasne?!

 

Polska kojarzy mi się z moim sąsiadem w Oslo. Ciężko pracuje i ciężko pije.

 

fot. Jørgen Nordby


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive