Children. Gdy w domu są dorośli, to jesteśmy niegrzeczni

83%

Jeżeli uchował się jeszcze ktoś, komu wydaje się, że komiksy są przeznaczone wyłącznie dla dzieci, a w dodatku manga zatytułowana "Children" sprawi wrażenie idealnego prezentu dla kilkulatka, to warto przyjrzeć się okładce, wyeksponowanym kolorom, twarzy rozpromienionego chłopca i wreszcie zaskakującemu detalowi - ociekającemu krwią nożowi.

Miu Miura zbudowała swój debiut na fundamencie wynikającym z tego kontrastu, co na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać nieszczególnie oryginalnym zabiegiem. Skrajności zawsze wzbudzają emocje, na podobnej bazie skonstruowano chociażby "Czarodziejki.net", "Made in Abyss", do pewnego stopnia nawet "Spy x Family", ale wystarczy dosłownie drugi rzut oka - uchylenie okładki, pod którą widnieje nabite na ruszt dziecko - by przekonać się, że mamy do czynienia ze znacznie cięższym kalibrem.

 

To musi wzbudzać kontrowersje, zwłaszcza na Zachodzie, gdzie obowiązuje niepisana zasada, że dzieci są nietykalne (nawet Michael Myers w ostatnim "Halloween" w tej jednej kwestii wykazał się nieoczekiwanym przebłyskiem moralności), ale nie służy taniemu szokowaniu. Miura ma do opowiedzenia fascynującą historię, choć ubraną w dosadną, pełną okrucieństwa formę, która nie do wszystkich trafi, a u niektórych wywoła wręcz obrzydzenie.

Z początku można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z wariacją "Władcy much" Williama Goldinga - poznajemy społeczność samotnie żyjących dzieci, stworzone przez nie zasady oraz hierarchię. W ostatnim czasie podobnych scenariuszy było całkiem sporo - francuski komiks "Reszta świata", ostatni sezon gry wideo "The Walking Dead" czy "Wilkołak" Adrian Panka - ale "Children" wyróżniają dwa elementy. Po pierwsze, enklawa nastolatków nie jest osadzona w postapokaliptycznych czy odciętych od świata realiach. Życie wokół toczy się dalej, na stałych zasadach, a mieszkańcy okolicznej wioski doskonale wiedzą, co dzieje się w pobliskim lesie. Po drugie, celem nie jest walka o przetrwanie, a... utylizacja "złych dorosłych". Nawet nie samo zabijanie ich, także ćwiartowanie zwłok i pozbywanie się każdego ich fragmentu, co rozgrywa się bezpośrednio na oczach czytelników/czytelniczek.

 

Subtelności jest tutaj tyle, co w "Króliku doświadczalnym" Satoru Ogury, ale przemoc nie pełni roli ludycznej, jest umotywowana tragicznymi losami zdesperowanych dzieciaków albo unaocznionymi w pojedynczych kadrach, albo opowiedzianymi wprost - niektóre z nich zostały odsprzedane przez kruczych rodziców, inne porzucone, bo nie spełniały oczekiwań, czasami tak nieosiągalnych, jak urodzenie się chłopcem, choć w planach była dziewczynka (losy Rinko wydają się szczególnie przejmujące). Taka perspektywa wykracza poza żonglowanie zakrwawionym organami ku uciesze gawiedzi, pokazuje krąg nieustannie napędzającej się, z pokolenia na pokolenie coraz bardziej wyrachowanej przemocy, którego przerwanie powinno być jedną z najważniejszych misji edukacji.

Kiedy już wydaje się, że przesłanie Miury zostało zdemaskowane, dwa gwałtowne zwroty akcji tworzą dodatkowe konteksty - jeden bardzo osobisty dla głównych bohaterów, drugi przypominający, dlaczego fanatyczne bojówki wszelkiej maści tak często wcielają bardzo młode osoby do swoich szeregów. Empatia czy etyka nie są cechami wrodzonymi, a nikczemnie przeprowadzony proces wychowywania może trwale zakłócić możliwość poznania ich oraz przyswojenia. Dzieci dorastające w takich warunkach to bezwzględne maszyny do zabijania, które nie zadają żadnych pytań, bo w ich głowach wykonują zupełnie normalną i społecznie akceptowalną czynność. Taki są właśnie tytułowe dzieci z tej mangi.

 

Jedyna nauka moralności, która przystoi dzieciom, nauka najważniejsza w każdym wieku, polega na tym, żeby nigdy nikomu nie robić krzywdy - to cytat z "Emil, czyli o wychowaniu" Jeana-Jacques'a Rousseau, lektury w wielu momentach przestarzałej czy wręcz niebezpiecznej, ale wciąż wnikliwie analizowanej na studiach pedagogicznych. "Children" można by z kolei potraktować jako suplement ukazujący konsekwencje zaniedbania tej nauki. To manga bezpardonowa, przerażająca, poziomem okrucieństwa przerastająca prawdopodobnie wszystko, co dotąd czytaliście, bo nie ma w tym ani komediowego wydźwięku w stylu "Chainsaw Mana", ani historycznego albo fantastycznego tła jak w "Sadze winlandzkiej" lub "Berserku", ani nawet odrealnionych okoliczności przypominających "Battle Royale". Nie trudno uwierzyć, że do takich sytuacji mogło dojść naprawdę, a nic nie jest równie przerażające, co rzeczywistość.


Children

Polska, 2021

Waneko

Scenariusz: Miu Miura

Rysunki: Miu Miura



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive