5 płyt: Zagi

Natalia Wrzosińska, czyli Zagi, w ubiegłym roku wydała album "Prześwit" - materiał z jednej strony solowy, z drugiej tworzony wspólnie z fanami i fankami podczas lockdownu (za pośrednictwem YouTube). Wirtualne spotkania były główną inspiracją, ale w ramach cyklu 5 płyt możecie poznać także te muzyczne, z domowego zbioru albumów.

Eddie Vedder - "Ukulele Songs"

Jestem wielką fanką Pearl Jam i głosu Eddiego. Kiedy wpadła mi w ręce ta płyta, postanowiłam ją sobie zatrzymać. To było podczas rozmowy w pewnej audycji w Polskim Radiu. Od słowa do słowa okazało się, że dziennikarz, który przeprowadzał ze mną wywiad jest w posiadaniu pięknego wydania tego krążka, a moja ówczesna pani manager sprezentowała mu wcześniej (bez mojej wiedzy) mojego winylowego singla "The Wall" Pink Floyd, którego trzymałam w honorowym miejscu przez całe gimnazjum i liceum, by kiedyś kupić sobie gramofon i móc go w końcu porządnie posłuchać. Tak w skrócie dobiliśmy targu [śmiech].

 

Eddie tym albumem ogromnie zainspirował mnie do tego, by zacząć grać na ukulele i nie bać się grać solo. Gdy poznałam ten album, byłam na rozstaju dróg - z powodu licznych przeprowadzek, ciężko było mi "utrzymać" zespół na drugim końcu Polski i w głębi duszy wiedziałam, że to czas na to, by przedstawić się jako solowa artystka - Zagi, z nadzieją, że kiedyś znajdę odpowiednich ludzi, którzy będą mieli ochotę dzielić ze mną scenę. Album "Ukulele Songs" pomógł mi zrozumieć, że granie solo jest spoko.

Coldplay - "A Head Full of Dreams"

Niesamowicie kolorowa, mandaliczna okładka idealnie odwzorowuje zawartość albumu. Lubię ją za pozytywną energię, która na mnie spływa za każdym razem, gdy ją odpalam. Polecam do porannych tańców na dobry dzień!

Krzysztof Zalewski - "Złoto"

Muzyki Zalewskiego słucham z przyjemnością nieprzerwanie od czasu albumu "Pistolet" nagranej pod pseudonimem Zalef. Jestem totalnym świeżakiem, jeśli chodzi o płyty winylowe i cieszę się, że posiadam "Złoto" w swojej (jeszcze!) skromnej kolekcji. To złoto z tytułu i muzycznego wnętrza. Bardzo lubię różnorodność piosenek na tym albumie, jest ostro, jest lirycznie i z - jak zwykle - bardzo dobrymi, osobistymi tekstami. To lubię!

Birdy - "Fire Within"

Ta płyta znalazła się u mnie totalnym przypadkiem, dostałam ją kiedyś na urodziny od wytwórni, z którą niegdyś współpracowałam. Trochę byłam zdziwiona, dlaczego akurat Birdy - bo nigdy wcześniej nie wsłuchiwałam się w jej twórczość, ale muszę przyznać, że zagościła w moim gramofonie na bardzo długi czas. Poruszające ballady z pięknie brzmiącym, brokatowo-falistym głosem Birdy. To refleksyjny, lekki, niemal akustyczny album z pięknymi piosenkami. Bardzo przyjemna odskocznia od wielowarstwowych aranży, których zwykle słucham.

Eddie Vedder - "Into the Wild"

Jeżeli ktoś jeszcze nie spotkał się z filmem o tym samym tytule, do którego ten album jest soundtrackiem, to serdecznie polecam najpierw posłuchać albumu, a później zobaczyć film. Ja właśnie tak zrobiłam i było to niesamowite doznanie, zupełnie różny jest odbiór przed i po! Czasem fajnie jest nie znać kontekstu, by rysować własne obrazy, a film - sztos. Uwielbiam tę płytę odpalać w trasie. Kojarzy mi się szczególnie z wyprawą do Czech, na Festiwal Ukulele w Unetice - pamiętam, że byłam jedyną osobą z całej ekipy, która zabrała swoje płyty, więc wszyscy byli "zmuszeni" słuchać "Into the Wild" przez całą drogę w tę i z powrotem. "Hard Sun", "Society", "Rise", "Guaranteed" - moje top 4! Ale cały krążek jest niesamowity, energetyczny, przejmujący, niemal galopujący i folkowy. No i barwa Eddiego... no uwielbiam.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive