Deathspawn - "Reverendus"

70%

Death metal od zawsze był jednym z moich absolutnie ulubionych gatunków muzycznych. Ciężar, agresja, dosadność formy, a jednocześnie stosunkowo szerokie ramy stylistyczne potrafią przyciągnąć uwagę, ale w ciągu ostatniej dekady nastąpił wysyp zespołów, które wykonywały death metal co najwyżej poprawnie. Niewiele ukazało się albumów wybitnych, więc oczekiwania związane z debiutem słupskiego Deathspawn (dawniej Resurrection) również nie były wygórowane.

Na szczęście rodacy z Pomorza nie zasypują gruszek w popiele i już od pierwszych dźwięków otwierającego "Grace of Purpose" uderzają precyzyjnie wymierzoną kanonadą dźwięków. Pierwszy numer jest jednocześnie doskonałym, w pełni reprezentatywnym wyznacznikiem albumu i stylu obranego przez Deathspawn.

 

Zacznijmy od czepiania się - brakuje oryginalności. Mamy tutaj technicznie i kompozycyjnie bardzo sprawne połączenie Behemoth (z okresu "Demigod", czyli moim zdaniem najlepszego) z Immolation, momentami podszyte wstawkami gitarowymi rodem z Nile. Całość zagrano z fenomenalną sprawnością, elementy układanki ułożone są ze smakiem, sprawiając, że muzyka jest spójna i - pisząc kolokwialnie - wszystko ze sobą po prostu żre. Nie czuć sztucznego napompowania utworów, ale brakuje czegoś nowego. Nie wątpię, że dla Deathspawn wykształcenie większej ilości swoich patentów to kwestia czasu, jednak na debiucie tego po prostu brakuje. Zaznaczmy jasno - nie jest to astronomicznie poważny zarzut skreślający cały krążek, po prostu inspiracje są aż nazbyt widoczne.

 

Brzmieniowo jest na szkolną czwórkę. Czuć lekki brak brudu w pracy gitar, a perkusja jest zbyt wysunięta naprzód (i momentami brzmi płasko, co nie przeszkadza w przypadku szybszych partii, ale na przykład zwolnienie w "The Relusion" prawie całkowicie traci potencjalny impet). Z drugiej strony, uwypukla to momentami pogmatwane partie instrumentów i sprawia, że nic nie ginie w chaosie produkcji. Coś za coś. Najlepiej w produkcji wypada wokal Bartka, z odpowiednim pogłosem dobrze dopełnia całość, a same aranże są wyjątkowo dobrze dopasowane do kompozycji.

 

Póki co brzmię tak, jakbym marudził, a mamy do czynienia z naprawdę dobrym krążkiem. Słuchanie tych kompozycji sprawia radość i chociaż wspomniane zarzuty są dość mocno słyszalne, w zadziwiająco niewielkim stopniu rzutują na finalny odbiór materiału.

 

Album jest bardzo ładnie wydany - grafiki w środku książeczki albo urzekają elegancką prostotą i delikatnymi rysunkami przełamującymi czerń, albo są wariacją na temat kleksów z klasycznego testu Rorschacha. Poligrafię wykonano ze smakiem, a solą w oku może być tylko front okładki, który choć nie najgorszy, nie wyróżnia się niczym i wypada gorzej niż grafiki znajdujące się w środku. Filozoficzno-egzystencjalne teksty doskonale idą w parze z takim doborem grafik. Na szczęście zostały napisane z dużą przestrzenią, bez zbędnej grafomanii. Przywodzą na myśl niektóre z tekstów Thomasa Lindberga, które można było znaleźć na płytach At The Gates wydanych już po reaktywacji zespołu.

 

Podcast: Death metal jeszcze nie umarł

 

Pozwolę sobie wrócić do myśli związanej z kondycją współczesnego death metalu z początków tekstu. Czy "Reverendus" zapisze się złotymi zgłoskami w historii gatunku i będzie albumem, do którego przez lata odnosić będą się naśladowcy? Nie. Ale nie jest to płyta, która od razu zniknie w tłumie. Słupszczanie wykazują spory potencjał, a jednocześnie dużo zależy od tego, jak go wykorzystają. Świetne i przemyślane łączenie inspiracji to wystarczająco dużo, żeby nagrać dobrą płytę, ale za mało, żeby stworzyć monument (popatrzmy chociażby na Gruesome, które nagrywa same dobre płyty, a często są pomijane bądź giną w perspektywie czasu). Trochę odwagi i chęci pójścia całkowicie własną ścieżką może otworzyć tej kapeli drzwi do naprawdę świetnych albumów.


Defense Records/2020



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive