5 płyt: Luna

"Zapraszam cię do księżycowego świata pełnego magii, światła i dobrej energii" - takimi słowami Luna zachęca do zapoznania się z jej twórczością, a specjalnie dla nas pokazuje także, jakie za tą feeryczną krainą stoją inspiracje. Miejcie na nią oko - opublikowała dopiero dwa single, ale magia, po którą tak ochoczo sięga potrafi rzucić zniewalający urok.

Sevdaliza - "Shabrang"

Ten album miał premierę dokładnie w dniu moich poprzednich urodzin i okazał się być pięknym, artystycznym prezentem. Światy Sevdalizy są mi szczególnie bliskie. Bardzo cenię jej twórczą wizję, także sferę wizualną - wygląd, ruch i teledyski, które sama reżyseruje. Jej wyważone produkcje, minimalistyczne w swojej elektronice, są zawsze w punkt, idealnie łącząc się z niskim, poruszającym głosem. Słuchałam tej płyty całą jesień, siedząc w domu przy świecach i drzewnych kadzidłach. Najbardziej moje serce skradła piosenka "Gole Bi Goldoon", śpiewana w perskim - ojczystym języku Sevdalizy. Jest niezwykle poruszająca!

Nick Cave - "Ghosteen"

Nicka Cave'a uwielbiam od lat i trudno było mi wybrać jedną ulubioną płytę. Zdecydowałam się na ostatni album - "Ghosteen", album najbardziej metafizyczny i obezwładniający. Jest na nim zdecydowanie dużo mniej mroku, artysta wpuszcza do swojego serca i muzyki trochę światła, odzyskuje pewnego rodzaju jasność umysłu i duszy, i zabiera mnie w rajską podróż, taką z okładki singla. Ta płyta jest niezwykle wyciszająca, przenosi do innego wymiaru. Jest pełna nadziei i pogodzenia ze sobą, zapewne dlatego teraz jest mi najbliższa.

Grimes - "Visions"

Do tej płyty mam szczególny sentyment. Pamiętam, jak odkryłam Grimes w gimnazjum i stałam się wielką fanką. "Be a Body" było moim pierwszym dzwonkiem na telefon, a na różowym iPodzie Grimes była zapętlona w drodze do szkoły. I tak zostało do dziś, jest oryginalność, elfickość i kreatywność zarówno w warstwie muzycznej, jak i wizualnej jest bardzo inspirująca!

Yves Tumor - "Heaven To A Tortured Mind"

Z tą płytą spędziłam całą wiosnę i pierwszy okres pandemii. Naprawdę rozświetlała moje dni i dodawała sił witalnych. Bardzo ciekawa elektronika, pełna eksperymentów, a zarazem rozmarzony i zmysłowy klimat - tak bym to ujęła. Idealna odskocznia do umęczonego pandemią umysłu.

Kayah i Bregović - "Kayah i Bregović"

Gdybym miała wybrać jedną ulubioną polską płytę, to byłaby to z pewnością ta. Ukazała się w roku, w którym się urodziłam i trochę się na niej wychowałam. Pamiętam, jak jeszcze w formie kasetowej słuchałam jej w samochodzie z mamą. Niesamowity klimat, ludowość i piękne słowa po dziś dzień zachwycają mnie i poruszają. Jest tam tyle czaru i ludowej magii.


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive