Faim: W walce z mizoginistami na hardcore punkowej scenie

Dla Faim muzyka jest oczyszczeniem na poziomie osobistym, ale również oczyszczeniem z brudu współczesnego świata. Kat Lanzillo z jednej strony wytyka palcem seksistowskie zachowania na hardcorowej scenie, z którą łączy ją relacja zawierająca tyle samo miłości, co nienawiści; z drugiej daje upust gniewowi wywołanemu apatią polityków, klasowym podziałom i wszechobecną niesprawiedliwością.

Faim powstało w 2016 roku i szybko stało się jednym z najciekawszych zespołów na młodej scenie hardcore punkowej w Denver (obok takich kapel, jak Blood Loss, Cadaver Dog, Goon, Line Brawl, Negative Degree, Product Lust czy Screwtape), co ze szczególną skutecznością udało się osiągnąć na zeszłorocznym albumie - "Hollow Hope".

Rozmowa z Soundrive (Kat Lanzillo, wokal)
Nie byłabym muzykiem, gdyby nie kilka osób. Gdyby nie mój były, który polecił mi założenie zespołu dlatego, bo wściekałam się za kierownicą, nigdy bym się nie dowiedziała, że uwielbiam to robić. Do tego John i Luke z Modern Life Is War dodali mi wiele odwagi do rozpoczęcia Faim, za co jestem im bardzo wdzięczna. No i wreszcie gdyby nie ci wszyscy mizoginiści na naszej scenie, nie czułabym potrzeby podzielenia się tym, jak to jest być kobietą między nimi.


Zanim zostałam muzykiem, byłam po prostu dzieciakiem, który chodził na hardcore'owe koncerty. Jestem też edukatorką w moim "normalnym" życiu i zajmuję się tym od piętnastu lat.
 

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to Talking Heads i Bruce Springsteen. Mój ojczym miał ogromną kolekcję płyt, zawsze słuchaliśmy muzyki, ale te dwie nazwy wyróżniały się dla mnie najbardziej.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to nowa Taylor Swift - "Evermore", a także nowe Chamberlain - "Red Weather", które odkryłam dopiero w zeszłym miesiącu. W 2020 roku wyszło bardzo dużo dobrych albumów, co było wszystkim bardzo potrzebne.

 

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to pisarze. Kategoryzuję ich jako autorów, bo uczucia, jakie we mnie wywołują są podobne to uczuć wywoływanych przez innych artystów. Ostatnio czytałam "Untamed" Glennon Doyle, które mogę polecić każdej kobiecie odczuwającej, że musi dostosowywać się do określonego schematu albo słyszała, że jest zbyt intensywna, zbyt szczera albo po prostu jest jej zbyt dużo. Uwielbiam też J.D. Salingera, był pierwszym autorem, który sprawił, że pokochałam książki.

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię bardzo dużo popu. Uważam, że jest dzisiaj mnóstwo utalentowanych twórców popu, chociażby Taylor Swift, Halsey, Lizzo czy Childish Gambino. Poza tym to inny rodzaj muzyki od tej, którą sama wykonuję, więc dobrze jest od czasu do czasu zmienić otoczenie. Nie chcę cały czas słuchać tylko hardcore'u i punka.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię dzisiejszego country. Jest po prostu okropne i nie przekonacie mnie, że może być inne.

Najbardziej w koncertach lubię społeczność. Brakuje mi chodzenia na koncerty i spotykania się z przyjaciółmi. To zawsze był mój ulubiony element koncertów. Tęsknię za moimi przyjaciółmi.

 

Nasza muzyka jest porównywana do niewielu innych rzeczy, szczerze mówiąc. Wiele osób ma problem z kategoryzowaniem nas, więc często jesteśmy opisywani jak mroczni, rozpaczliwi i emocjonalni, co według mnie jest trafne.

 

Gdybym mogła sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to prawdopodobnie "Relics" Go It Alone. Uwielbiam ten utwór, a zwłaszcza jego początek. Zawsze chciałam nagrać cover.

 

Gdybym mogła zadać mojemu ulubionemu artyście jedno pytanie, zapytałabym, czy możemy razem pojechać na trasę.

 

Największa mądrość, jaką w życiu usłyszałam pochodzi z "Untamed" Glennon Doyle, która opowiada, jak kobiety są wychowywane, jak przedkładają dobro innych ponad własne i zawsze muszą pytać innych o zdanie, zamiast ufać sobie. Opowiada o "wiedzeniu", które jest w każdej z nas, a kiedy nauczymy się go słuchać, nie musimy już za każdym razem zwracać się po zewnętrzne głosy, by pomogły nam podejmować decyzje. Wciąż nad tym pracuję.
 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mogła robić coś, co robiłam w dzieciństwie, całymi dniami wspinałabym się po drzewach i nie martwiłabym się, że coś sobie zrobię.

 

Polska kojarzy mi się z latem i transami koncertowymi. Bardzo podobało mi się w Warszawie i nauczyłam się wiele o historii tego miejsca.

 

fot. Tyler Mazza


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive