Middlemist Red: Węgierski spaghetti western dla fanów/fanek Davida Lyncha

"Ścieżka dźwiękowa do nieistniejącego filmu" i "łączenie gatunków" to dwa nagminnie stosowane frazesy, często na wyrost niczym przymiotnik "kreatywny" w CV, ale raz na jakiś czas trafi się zespół, który potrafi wywiązać się z deklaracji, a jednym z takich projektów jest węgierskie Middlemist Red.

Bywają przebojowi, bywają mroczni, zahaczają o rock, alternatywne country, jazz, węgierski folk, synthpop czy muzykę psychodeliczną. Jakimś sposobem wszystkie te skrajnie odmienne elementy zazębiają się, a najlepszy dowód to album "The Other Side of Nowhere", który ukazał się w połowie grudnia. Doznania przypominające muzykę z filmu oraz Dziki Zachód wzmacnia koncept stojący za wydawnictwem - to próba przywołania sentymentu do spaghetti westernów, czyli europejskiego wyobrażenia o kowbojach.

Rozmowa z Soundrive (Soma Nóvé - wokal, gitara)
Zanim zostałem muzykiem, studiowałem tworzenie filmów animowanych i grafikę na uniwersytecie. To wielkie szczęście, bo dzięki temu mogę zajmować się materiałami wizualnymi, które później wykorzystujemy jako zespół.
 

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to "Muzsikás Együttes (Outlaw Song)", węgierska piosenka folkowa.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to Frank Sinatra, co może się wiązać ze świątecznym okresem. To jeden z moich ulubionych wokalistów.

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię możliwości łączenie gatunków z bardzo szerokiego spektrum.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię, kiedy artyści nie próbują łączyć gatunków z bardzo szerokiego spektrum.

 

Najbardziej w koncertach lubię te pięć minut tuż przed wyjściem na scenę.

 

Nasza muzyka jest porównywana do mrocznej, nastrojowej, filmowej atmosfery. Podobnej do atmosfery z filmów Davida Lyncha albo filmów noir.

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "You Don't Know What Love Is" Cheta Bakera.

 

Gdybym mógł zadać mojemu ulubionemu artyście jedno pytanie... Najchętniej po prostu pogadałbym z Markiem Sandmanem z Morphine.

 

Największa mądrość, jaką w życiu usłyszałam to: Najtrudniejsze decyzje zawsze są tymi właściwymi.

 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mógł robić coś, co robiłam w dzieciństwie... W mojej podstawówce serwowali najlepszą grillowaną kanapkę na świecie, nie miałbym nic przeciwko zjedzeniu jej jeszcze ten jeden raz.

 

Gdybym mógł zakończyć jeden spór, który dzieli ludzi, zakończyłbym rasizm.

 

Polska kojarzy mi się z reklamami na Cartoon Network - kiedy dorastałem, wszystkie były w języku polskim. Byłem w Polsce i uważam, że jest pięknym miejscem, ale wspomnienie z telewizji wyryło się w mojej pamięci.

 

fot. Wanda Martin


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive