MJ Guider: Od kościoła i new jack swingu po dream pop i gotycki rock

Melissa Guion czerpie z subtelnej przebojowości dream popu, szorstkości shoegaze'u, melancholii gotyckiego rocka i tajemniczego, podszytego wyrazistym bitem witch house'u, a na tegorocznym, trzecim albumie ("Sour Cherry Bell") znalazła dla nich idealne proporcje - to materiał, przy którym można zarówno tańczyć, jak i płakać, a nawet wykonywać obydwie te czynności jednocześnie.

Prace nad "Sour Cherry Bell" rozpoczęły się już w 2017 roku, a rozwinięcie brzmienia, które wcześniej jednoznacznie można było określić mianem dream popu związane jest z audycją radiową prowadzoną przez Guion - dzięki niej nowoorleańska artystka nieustannie odkrywa nową muzykę. Dziesiątki przesłuchanych płyt, otwarta głowa i odrobina mroku w sercu sprawiły, że MJ Guider nagrała jeden z najciekawszych albumów dark independent mijających dwunastu miesięcy.

Rozmowa z Soundrive

Nie byłabym muzykiem, gdyby mama nie zabierała mnie do kościoła od najmłodszych lat. Próbowała nauczyć mnie śpiewać, jeszcze zanim potrafiłam mówić.

 

Zanim zostałam muzykiem... wychodzi na to, że byłam w łonie matki.

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to... Poza kilkoma ulubionymi starszymi płytami należącymi do moich rodziców, mocno siedziałam w new jack swingu i R'n'B. Muzyce, którą grali w lokalnych stacjach popowych.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to "L'Esprit de Nyege 2020", składanka wytwórni Nyege Nyege Tapes [wydawca między innymi duetu Duma], "May Our Chambers Be Full" Thou i Emmy Ruth Rundle, "Tabitha Reverb" Moon Wiring Club.

 

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to głównie graficy i ilustratorzy, którzy stoją za wyjątkowo surrealistycznymi pracami stworzonymi na potrzeby plakatów, magazynów, reklam i okładek książek. Gdybym miała wymieniać nazwiska, byłby wśród nich między innymi polski twórca, Jakub Erol. A do tego jeszcze kilku filmowców.

We współczesnej muzyce najbardziej lubię to, że niemal wszystko jest możliwe.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię tego, że niemal wszystko jest możliwe.

Najbardziej w koncertach lubię fizyczne odczuwanie niskich tonów.

 

Moja muzyka jest porównywana do niezliczonych lepkich substancji.


Gdybym mogła sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "Strawberry Skies" Games - projektu Daniela Lopatina i Joela Forda z Laurel Halo na wokalu. To właściwie idealna popowa piosenka i byłabym bardzo dumna z siebie, gdybym to ja ją napisała.

 

Gdybym mogła zadać mojemu ulubionemu artyście jedno pytanie, zapytałabym, czy chciałby coś do swojej kawy?

 

Największa mądrość, jaką w życiu usłyszałam to: Szept jest tak samo zły jak krzyk. To popularne powiedzonko wśród nauczycieli emisji głosu, ale myślę, że ma także szerszy kontekst.
 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mogła robić coś, co robiłam w dzieciństwie, wróciłabym do tego miejsca z rzędami trampolin i zraszaczy, które pewnie już nie istnieje, bo było trochę zbyt niebezpieczne. Ale też bardzo rozrywkowe!

Gdybym mogła zakończyć jeden spór, który dzieli ludzi, sprawiłabym, że nikt nie byłby już prześladowany z powodu swojego wyglądu albo pochodzenia (żeby wymienić kilka z wielu niezrozumiałych powodów, dla których się to dzieje).

Polska kojarzy mi się z niesamowitymi plakatami filmowymi, kojącym jedzeniem i ulicą w Nowym Orleanie.

 

fot. Craig Mulcahy


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive