Mads

Już się człowiekowi wydaje, że rozliczył się z mijającym rokiem, że przez te kilka ostatnich dni nie może wydarzyć się nic znaczącego i nawet kiedy pojawia się mail z linkiem do albumu, to klika się tylko po to, aby znaleźć potwierdzenie dla wcześniejszych wyborów.

Wtedy okazuje się, że projekt o nic niemówiącej nazwie Mads i album "Shapes" wymuszają weryfikacją całego rocznego podsumowania, które dla muzycznego dziennikarza jest jak amen w pacierzu.

 

Premiera w tym terminie jest najgorszą z możliwych, ale tylko wówczas, gdy komuś zależy na rankingach i idącym za nimi pozornym splendorze. Na szczęście Maciej Kulesza, czyli Mads w ogóle nie przejmuje się takimi drobiazgami. Doświadczenie nauczyło mnie, że nie ma co się spodziewać cudów po opublikowaniu projektów, bo po prostu przechodzą bez większego echa - twierdzi. - Są tego złe i dobre strony. Można robić swoje i wyciągać wnioski. Druga sprawa jest taka, że projekt nie zajął mi wiele czasu, a później zaczął już ciążyć i chciałem go zamknąć. Z przyjemnością odebrałem ciężar z barków Maćka i od kilku dni próbuję dokleić mu jakąś etykietkę, ale żadna nie chce się trzymać. "Point" sugeruje, że będziemy mieli do czynienia z elektroniką podszytą elementami organicznymi, coś na kształt Vessel, gdzie laptop pełni rolę instrumentu prowadzącego na tle bębnów i własnoręcznie skonstruowanych generatorów hałasu. Z każdym kolejnym utworem proporcje stają się jednak coraz mniej przewidywalne, aż wreszcie oczywistym się staje, że prekursorzy ze Studio für Elektronische Musik w Kolonii mieli rację i tworzenie sztucznych podziałów ze względu na wykorzystywane instrumentarium nie ma żadnego sensu.

Opowiem wam kawał. Jest czerstwy, ale to mój ulubiony kawał związany z "branżą". Akordeonista podjeżdża pod knajpę, zostawia instrument na tylnym siedzeniu i wyskakuje na drinka. Jakiś czas później wraca i z przerażeniem spostrzega, że wybito mu szybę w aucie. Kiedy jednak podchodzi bliżej, okazuje się, że ktoś wcisnął mu drugi akordeon... Maciej Frąckiewicz czy Czesław Mozil zrobili wprawdzie wiele, aby zdjąć zły czar z tego instrumentu, lecz wciąż często traktowany jest jako coś podrzędnego w stosunku do fortepianu, gitary czy nawet laptopa. W twórczości Mads można usłyszeć natomiast rzecz niebywałą - akordeon podejmujący rewelacyjny dialog z elektroniką. Akordeon należał do mojego dziadka, którego nigdy nie poznałem - opowiada Maciej. - Instrument uczestniczył w tragedii, do której doszło. Czuję się w obowiązku używać tego instrumentu - ja go nagrywam, mój brat uczył się na nim grać. Jest coś magicznego w starych, zniszczonych,używanych instrumentach. Nie powinny stać nieużywane. Jeśli leży taki u ciebie, oddaj go w inne ręce, sprzedaj, wróć do niego. Nie pozwól mu się kurzyć. Gdybym komuś pożyczył na przykład bas, a wróciłby do mnie z przyklejoną główką, obiciami, rysami i tak dalej, przybiłbym mu piątkę, bo wiedziałbym, że się nie marnował [śmiech].

 

Do stworzenia "Shapes" Maciek wykorzystał także gitarę elektryczną, gitarę basową, różnego rodzaju "przeszkadzajki", wtyczki VSTi, sample oraz dźwięki z otoczenia - szumy, szmery i tym podobne. Bardziej zaskakujący od przyrządów wykorzystywanych do tworzenia jest jednak sam sposób. To dosyć abstrakcyjne - idę ulicą, mam obraz w głowie: z ciemnej smolistej przestrzeni powoli wydobywa się światło. Światło ma postać mieniącego się złotego brokatu, który zalewa całą przestrzeń, robi się coraz jaśniej, coraz jaśniej. Dochodzą kolejne warstwy mieniącego się światłem szumu, aż zostawia nas w prawie mlecznej przestrzeni. Tak na przykład powstał "Hexagon". Zdolność synestezji jest dla Mads podstawowym źródłem inspiracji, ale Maciek potrafi nie tylko przetłumaczyć obraz na dźwięk, lecz również komponować w sposób, który pomaga dokonać odwrotnej transformacji słuchaczowi. "Nonagon" to z kolei moje wyobrażenie, jak powinien brzmieć wiejski strych - opowiada dalej. - Razem z kurzem, starym drewnem, do tego dochodzi ciężkie, gorące powietrze. Dźwięki są grube, drewniane, niektóre przypominają kształt sarmackiej szabli. Szukanie dźwięku na przyład światła natrafiającego na kurz to ogromna frajda. W taki sposób patrzę na muzykę. Nie komponuję, nie piszę, ale maluję abstrakcje. Malarstwo i muzyka są niemal identycznymi tworami, tylko, że w moim przypadku obraz jest w pełni przestrzenny, otacza mnie - kształty, kolory, faktury, tła, to jak wszystko na siebie reaguje i wpływa - tak widzę muzykę i tak ją tworzę. Brzmi straaaasznie romantycznie, ale tak jest [śmiech].

 

"Shapes" to album oddziałujący na wiele zmysłów, bogaty brzmieniowo, korzystający z wielu nieoczywistych rozwiązań. Zaskoczeniem było więc odkrycie, ze jest to siódmy materiał, jaki w tym roku ukazał się pod nazwą Mads. Autor wyszedł z założenia, że nikogo nie obchodzi twoja muzyka, zacznij tworzyć muzykę, która obchodzi ciebie i chociaż całkowicie zgadzam się z tymi pobudkami, to muszę je Maćkowi odebrać - od teraz mnie także obchodzi jego muzyka i sądzę, że lada moment zacznie obchodzi także wiele innych osób, tym bardziej, że już pojawiły się plany wyjścia z nią na scenę.

 

fot. Dawid Kozłowski


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive