Edgetivism, czy muzyce wolno przekraczać wszystkie granice?

Prawdopodobnie większość z was pomyśli, że muzyce (i sztuce w ogóle) nie tylko wolno przekraczać każdą granicę, a nawet, że nie ma takich, których współczesność nie zostawiłaby daleko w tyle. Podpalanie kościołów i symboli narodowych, umieszczenie zdjęcia martwego kolegi na okładce, pornografia, gore - to wszystko już było. Pewien turecki twórca za cel obrał jednak obalenie ostatnich istniejących tematów tabu, a w rezultacie przekroczył wyłącznie granice dobrego smaku.

Wymyślony przez niego edgetivism w ujętych w długim manifeście założeniach jawi się jako nurt nawołujący do walki o całkowitą wolność artystyczną, ale górnolotne założenia przełożyły się na nagranie prawdopodobnie najbardziej bezwartościowego albumu w historii muzyki.

 

Nie podlinkujemy go, w zapowiedzi nie wspomnimy tytułu i być może nie powinniśmy nawet poruszać tego tematu (należy mu się jedynie zapomnienie), ale jesteśmy przekonani, że muzyka nie może służyć do wyrachowanego szerzenia nienawiści ani z pobudek ideologicznych, ani w ramach testowania granic sztuki, dlatego zdecydowaliśmy, że nie przemilczymy tak nikczemnych działań. Więcej dowiecie się ze sto trzydziestego odcinka podcastu Soundrive Live.

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive