Benee - "Hey U X"

85%

W zaledwie trzy lata TikTok wyrósł na jedną z najważniejszych platform popularyzujących nową muzykę i to z zaskakującym zasięgiem, bo z jednej strony to dzięki niemu rozpoczęła się dzisiaj już całkowicie skomercjalizowana kariera Lil Nas X-a, z drugiej pomógł białoruskiemu, zimnofalowemu Molchat Doma wdrapać się na zaskakująco wysoki poziom popularności. Benee to kolejna osoba korzystająca z dobrodziejstw TikToka i wszystko wskazuje na to, że jest skazana na sukces.

I know I fucked up, guess I'm a loser - śpiewa Nowozelandka w "Supalonely", piosence, która utorowała jej drogę do globalnej rozpoznawalności. Jeżeli to jedno, bezpośrednie i emanujące młodością zdanie budzi skojarzenia z Billie Eilish, to są to skojarzenia słuszne. Josh Fountain z Kidz in Space jako producent nie ma może aż tak unikalnego języka, jak Finneas i nie ciągnie go do rzucania wyzwań popowemu kanonowi przełomu dekad, ale bez dwóch zdań miejscem, do jakiego zmierza duet a antypodów jest cienka granica pomiędzy muzyką popularną a alternatywną (tak, Benee jest "alternatywką"). Na "Hey U X" nie tylko udaje im się tam dotrzeć, zdążyli się już nawet urządzić.

 

Prawdopodobnie Benee nie czuła się zobowiązana do udowadniania, że nie jest artystką jednego przeboju, niemniej wiele osób mogło zadawać sobie pytanie, czy stać ją na więcej, chociażby na podstawie porównania wyświetleń poszczególnych singli na YouTube - "Supalonely" w chwili pisania recenzji ma na liczniku ponad sto sześćdziesiąt pięć milionów, żaden z pozostałych nie ma nawet miliona. Po zapoznaniu się z trzynastoma utworami z albumu nie powinno być jednak wątpliwości, że wynika to z zasięgu TikTokowego hitu, a nie z jakości całego materiału. "Hey U X" to równy krążek, naszpikowany samymi potencjalnymi przebojami i przede wszystkim niekłaniający się trendom i schematom.

 

Może otwierające album "Happen To Me" jeszcze nie zdradza tego w pełni (akordy na syntezatorze dodają nieco przekoloryzowanego patosu), ale już tutaj da się wyczuć słabość Benee do indie rocka, którą później swobodnie łączy z elektronicznymi podkładami ("Snail"), funkowym basem ("Night Garden" albo "Kool") czy niemalże hyperpopową abstrakcją (nagrane wraz z Grimes "Sheesh"). Zdarza się zresztą nawet, że indie rock samodzielnie wiedzie prym ("Winter") i chociaż tak duża liczba smaczków na albumie z 2020 roku nie powinna nikogo dziwić (w końcu w ostatnich dwunastu miesiącach pojawiały się tak różnorodne krążki, jak "I Disagree" Poppy albo "Peaceful As Hell" Black Dresses), to zaskoczeniem może być umiejętność kamuflowania ich.

 

"Hey U X" ma wiele do zaoferowania, ale nigdy ze swoją ofertą nie afiszuje się. Wyłapywanie niuansów i wsłuchiwanie się w detale sprawiają, że odsłuch ma pełniejszy charakter, ale łagodny, niemalże wizualizujący się podczas niespiesznego wypływania z głośników głos Benee zapina ujednolicającą klamrę, która pozwala przyjąć luźniejszą postawę i odpłynąć w kierunku doświadczania muzyki w sposób podświadomy.

 

Benee i Billie Eilish łączy wiele - młodość, umiejętność pisania chwytliwych kawałków i tak szerokie spojrzenie na muzykę, że dzielące ją granice tracą wyrazistość. Na tym jednak podobieństwa kończą się, Benee ma własną tożsamość, a na debiutanckim albumie przedstawia się w tak intrygujący sposób, że trudno będzie odmówić sobie śledzenia jej kolejnych poczynań.


Republic Records/2020



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive