Clipping. - "Visions of Bodies Being Burned"

93%

"Twoja śmierć stanie się historią, przy której dzieci będą odczuwały strach, a kochankowie mocniej przylgną do siebie w chwili uniesienia. Chodź ze mną i stań się nieśmiertelny" - to cytat nie z nowego albumu Clipping., a z Candymana, ale słuchając "Visions of Bodies Being Burned", można odnieść wrażenie kalifornijskie trio skorzystało z oferty upiora z Chicago i stało się nieśmiertelne.

Horror był ważnym elementem ubiegłorocznego albumu Clipping. ("There Existed an Addiction to Blood"), ale tym razem stał się motywem przewodnim, z chociażby Candymanem przywoływanym w singlowym "Say the Name", z nawiązaniami do "Krzyku" Wesa Cravena w "'96 Neve Campbell", a także w notce prasowej, gdzie zacytowany został Randy Meeks, horrorowy maniak objaśniający zasady tworzenia udanego sequela - musi być więcej, brutalniej i bardziej krwawo. Takie założenia towarzyszyły powstaniu "Visions of Bodies Being Burned".

 

Elementy filmu grozy coraz częściej przenikają do tego rodzaju hip-hopu, który nie jest powiązany z horrorcorem (więcej na ten temat możecie usłyszeć w podcaście Soundrive Live), czasami objawiają się w samplach (chociażby na ostatnim albumie Ankhlejohna), kiedy indziej nazwisko któregoś z tytanów slasheru (zazwyczaj Michael Myers, Jason Voorhees albo Freddy Krueger) przypasuje do rymu, ale podejście Clipping. najprędzej można porównać do działalności Jordana Peele, reżysera "Uciekaj!" i "To my", bo przywoływanie nastroju trwogi czy sięganie po zakorzenione w popkulturze klisze służy im za magnes przyciągający szerokie grono odbiorców do kwestii związanych z rasizmem, nierównościami społecznymi czy zobojętnieniem władz.

 

Im dalej w ten trwający blisko godzinę i zawierający szesnaście ścieżek album, tym oczywistych nawiązań do horroru jest coraz mniej albo pojawiają się pod postacią autorskich historii, a nie tych zaczerpniętych z kanonu kina grozy. Niezmienne pozostają natomiast upiorne podkłady skonstruowane wokół prostych bitów oraz pogłosów, szumów, industrialnych hałasów. Czasami producenckie sztuczki wgryzają się w mózg agresywnym, noise'owym piskiem ("Make Them Dead"), kiedy indziej zaskakująca sonorystycznymi, free jazzowymi uderzeniami w perkusjonalia ("Eaten Alive"), a w jeszcze innych momentach wgniatają w podłogę masywnym basem ("Looking Like Meat", idealnie dopasowane do goszczącego w tym kawałku Ho99o9).

 

Można wręcz odnieść wrażenie, że to one tym razem odgrywają kluczową rolę, a głos służy za dodatek. W konsekwencji Daveed Diggs ma znacznie mniej okazji do brylowania, ale jeden z najmocniejszych momentów albumu to "Something Underneath", gdzie wypluwa z siebie kolejne wersy z prędkością, przy której słowa zaczynają zlewać się w trudne do rozszyfrowania dźwięki (aczkolwiek warto zadać sobie trud zgłębienia ich - to kawałek o apokalipsie zombie, z tym, że żywe trupy zsyła na nas Matka Ziemia, w celu zahamowania pasożytniczej działalności rodzaju ludzkiego). Z początku przypomina to Faithless na zwiększonych obrotach, później mutuje w kierunku hałasu spod znaku Merzbow, a forma ostateczna to rytmiczny industrial w stylu chociażby rodzimego Frett. Całość trwa zaledwie dwie i pół minuty, ale trudno sobie odmówić zapętlania tego fragmentu albumu.

 

Jedyne, co pozostaje niezmienne w twórczości Clipping. to ich niepohamowana żądza ewoluowania i szukania nowych kierunków, a także umiejętność łączenia pomysłów o ściśle eksperymentalnym charakterze z przebojowością, za sprawą której połamane bity i równie nieregularnie wyrapowane zwrotki potrafią zakorzenić się w głowie na wiele tygodni.


Sub Pop/2020



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive