Mercy, tom 1. Dama, mróz i diabeł

77%

Wystarczy rzucić okiem na okładkę pierwszego tomu "Mercy", by urokliwy portret tajemniczej, eleganckiej damy (w dodatku przedstawiony na twardej oprawie) omamił obietnicą baśni osadzonej w dalekiej przeszłości, emanującej aurą niewinności ostatkiem sił wzbraniającej się przed zepsuciem nacierającym z świata zewnętrznego.

Mirka Andolfo na kolejnych sześćdziesięciu stronach konsekwentnie spełnia tę obietnicę, sprawnie wplatając w opowieść z życia małego miasteczka archetypowe postacie pokroju bohaterskiej sierotki, prostytutek o złotych sercach, konserwatywnej społeczności piętnującej każde przejawy inności, a także tego jednego mężczyznę, który wciąż do tej wspólnoty przynależy, a jednak wyciąga pomocną dłoń w kierunku uciśnionych. Jest też tajemnicza Hellaine, przybyszka z "wielkiego świata", która niczym hrabia Dracula u Brama Stokera jednych fascynuje, innych przeraża.

 

Gdyby "Mercy" przemienić w opowiadanie, mogłoby zasilić zbiór baśni braci Grimm, a przynajmniej takie można odnieść wrażenie po pierwszym spotkaniu z tym tytułem. Całość zamknie się w sześciu tomach, a okładkowa bohaterka zdaje się mienić wieloma barwami, co może przynieść trudność w jednoznacznym osądzeniu, czy faktycznie finalnie dobro zwycięży nad niegodziwością, a to przecież żelazne prawo moralne niemal każdej baśni.

Sprowadzenie najnowszej serii włoskiej artystki (zakończonej niespełna miesiąc temu) do samego tekstu skutkowałoby jednak drastycznym spłyceniem jej. To właśnie prace graficzne przesądzają o wyjątkowości tego komiksu, choć jest to styl na tyle charakterystyczny, że nie każdego od razu przekona. Jest w nim coś z wypacykowanych do przesady fanartów, nienaturalna sterylność i kolorystyka budząca skojarzenia z serialami animowanymi dla najmłodszych widzów. O ile jednak we "Wbrew naturze" (innym tytule tej samej autorki wydanym przez Non Stop Comics) szala aż za bardzo przechyliła się na rzecz lukrowanego świata przedstawionego, o tyle tutaj da się wyczuć pokłosie współpracy z DC Comics czy Marvelem (w Polsce ukazały się częściowo rysowane przez Andolfo "Green Arrow" i "Ms Marvel"), a dość ponura treść sparowana z piękną oprawą generują fascynujący kontrast.

 

Miasteczko Woodsburgh to jedno z tych ponurych miejsc, gdzie wyczerpały się realne możliwości wiedzenia spokojnego, uczciwego życia, więc jego mieszkańcy żyją modłami i wiarą w ratunek z niebios. Kiedy więc ktoś dokonuje w ich zepsutej do szpiku kości mieścinie serii brutalnych morderstw, w naturalny sposób otrzymuje przydomek diabła, wroga nie tylko ich, ale i Boga, którego reakcji pokornie wyczekują. Jest w historii tego miejsca z jednej strony feeryczna magia, z drugiej średniowieczne mroki, a z jeszcze innej czasami (zwłaszcza w końcówce) do głosu dochodzi gotycki horror w stylu filmów studia Hammer. Za jedyny mankament pierwszego tomu można uznać jego długość - Andolfo niespiesznie konstruuje rzeczywistość "Mercy", niewiele jest tutaj akcji, za to mnóstwo pytań, co sprawia, że po dotarciu do ostatniej strony pozostaje duży niedosyt.

"Mercy" to specyficzny rodzaj komiksu grozy, przypomina klasyczne historie z pulpowych tytułów z lat 70., coś w rodzaju "Posiadłości", ale jednocześnie także małomiasteczkową opowieść o demonach (chociażby w stylu "Odrodzenia"), a od strony wizualnej może kojarzyć się ze współczesnymi, mainstreamowymi komiksami superbohaterskimi. Nie każdemu taki miszmasz przypadnie do gustu, ale jest na tyle interesujący, że warto przynajmniej dać mu szansę.


Mercy

Polska, 2020

Non Stop Comics

Scenariusz: Mirka Andolfo

Rysunki: Mirka Andolfo



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive